Syndrom Gortata hamuje polską AI

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2024-05-09 20:00

Tak jak nikt z Polskiego Związku Koszykówki nie poprosił Marcina Gortata o pomoc w reorganizacji polskiego basketballu, tak my, Polacy robiący międzynarodowe kariery w dziedzinie sztucznej inteligencji, nie jesteśmy pytani o możliwości rozwijania tej technologii w kraju — mówi Arek Skuza, konsultant ds. AI współpracujący z globalnymi korporacjami.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

PB: Dlaczego zdecydował się pan na karierę w dziedzinie AI za wielką wodą?

Arek Skuza: Od siedmiu lat mieszkam i pracuję w Stanach Zjednoczonych, a konkretnie w Dallas. Przeniosłem się tutaj po kilku intensywnych latach w Wielkiej Brytanii, gdzie zdobywałem doświadczenie, współpracując jako konsultant z Shell Energy. O przeprowadzce zadecydowała zarówno chęć rozwoju kompetencji dotyczących sztucznej inteligencji, jak też pragnienie rozpoczęcia nowego rozdziału życia razem z rodziną. Lepiej trafić nie mogłem. Dynamiczne środowisko amerykańskie daje mi możliwość ciągłego uczenia się, poszerzania horyzontów i nawiązywania wartościowych relacji. Mam niebywały przywilej znajdować się w samym sercu toczącej się rewolucji technologicznej.

Czym konkretnie zajmuje się pan w USA?

Pomagam firmom wykorzystywać sztuczną inteligencję. Skupiam się na poprawie sprzedaży przez zmniejszanie zwrotów, zwiększanie liczby klientów, budowanie ich lojalności oraz lepsze zarządzanie płatnościami. To niesamowite, jak dzięki AI można zmieniać stare sposoby prowadzenia przedsiębiorstwa, aby lepiej pasowały do szybko zmieniającego się rynku. W mojej pracy ważna jest nie tylko znajomość technologii, ale też umiejętność strategicznego myślenia i przewidywania, co będzie dalej. Prognozując trendy oraz identyfikując potencjalne powiązania między szeroko rozumianą informatyką a innymi aspektami działalności, wspieram klientów chcących usprawniać swój biznes. Oprócz tego projektuję systemy AI.

Na czym dokładnie to polega?

Moja rola obejmuje kompleksowe działania związane z wdrażaniem i optymalizacją systemów sztucznej inteligencji — począwszy od doboru odpowiednich modeli przez ich optymalizację po modelowanie. Dbam o każdy etap tego procesu, zapewniając jego efektywność i zgodność z celami biznesowymi. Jako konsultant i projektant troszczę się również o to, by inwestycje w AI były przemyślane i ekonomicznie uzasadnione. Celem jest optymalizacja kosztów bez uszczerbku dla funkcjonalności i wydajności oprogramowania.

Choć w pracy i biznesie coraz częściej korzystamy ze sztucznej inteligencji, to chyba mało kto może się pochwalić biegłością na tym polu?

W świecie, w którym kompetencje cyfrowe są kluczem do sukcesu, rośnie zapotrzebowanie na wiedzę o sztucznej inteligencji. Dlatego po obu stronach oceanu prowadzę szkolenia i warsztaty dotyczące tej dziedziny. Moje inicjatywy edukacyjne mają na celu wyposażenie pracowników i menedżerów w praktyczne umiejętności, które umożliwią im efektywne stosowanie narzędzi AI w ich codziennej pracy. Organizuję interaktywne sesje, podczas których na przykładach pokazuję, jak ze wsparciem zaawansowanych algorytmów zwiększać produktywność, popełniać mniej błędów i zautomatyzować pewne czynności, by móc zaangażować się w bardziej twórcze zadania. W zajęciach biorą udział przedstawiciele służby zdrowia, oświaty, produkcji i wielu innych sektorów. Opowiadam więc historie oraz używam metafor i analogii właściwych dla danej branży. W rezultacie nawet ci, którzy czują się niepewnie w świecie technologii, mogą łatwo zrozumieć i przyjąć nowe rozwiązania.

Jako niezależny konsultant współpracuje pan z międzynarodowymi korporacjami, takimi jak Shell, Discovery, L’Oréal czy IKEA, ale też z mniejszymi firmami. Trudno chyba nie odczuwać kompleksów przy ich zespołach IT?

Jeśli moje usługi cieszą się uznaniem wśród renomowanych klientów, to dlatego, że mam zaawansowaną wiedzę technologiczną, ale także potrafię tłumaczyć skomplikowane koncepcje w prosty sposób. To umiejętność, którą ciągle doskonalę. Znajomość języka angielskiego to jedno, ale umiejętność skutecznego komunikowania się z uczestnikami szkoleń czy biznesowymi negocjatorami podczas spotkań to zupełnie inna sprawa. Każdy dzień pracy przynosi mi nowe wyzwania, a moim celem jest być lepszym profesjonalistą dzisiaj niż byłem wczoraj.

To jak wyścig z samym sobą?

Porównanie do wyścigu jest bardzo trafne. Praca w USA niesie za sobą konieczność nieustannej aktualizacji wiedzy i umiejętności. Dla mnie jako konsultanta ds. sztucznej inteligencji to nie tylko wymóg, ale przede wszystkim fascynujący bodziec do eksploracji nowych możliwości. Ciągłe zmagania z nowymi ideami i technologiami wymagają ode mnie dyscypliny, co pozwala mi osiągać znaczące sukcesy w tej dynamicznie rozwijającej się branży. To nieustanne dążenie do bycia na bieżąco z najnowszymi trendami i technologiami jest dla mnie nie tylko zawodową koniecznością, ale także osobistą pasją. Każdy dzień pracy przynosi mi nowe wyzwania, które są okazją do rozwijania moich umiejętności i przyczyniania się do przekształcania branży sztucznej inteligencji.

Zachwala pan Amerykę, a co zawdzięcza Polsce?

Przede wszystkim solidne wykształcenie zdobyte na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu i doskonalone później na prestiżowych uczelniach, takich jak Oxford oraz Northwestern University – Kellogg School of Management. Początkowo matematyka, badania operacyjne i statystyka, z którymi mierzyłem się podczas studiów w Polsce, wydawały mi się niezwykle trudne. Jednak to właśnie te dyscypliny stały się fundamentem do zrozumienia zaawansowanych procesów technologicznych, takich jak inżynieria promptów czy retrieval augmented generation, czyli zaawansowane techniki, które pozwalają dostarczać modelom AI nową wiedzę za pomocą rozszerzonych zapytań, co jest niezbędne w mojej codziennej pracy.

Pańska rada dla osób zainteresowanych karierą w branży AI, które nie mają możliwości wyjazdu do Stanów Zjednoczonych czy innego kraju rozwiniętego technologicznie?

Radziłbym im maksymalne wykorzystanie możliwości, jakie płyną z globalizacji, cyfryzacji i mediów społecznościowych. Zalecałbym również konsekwentne poszerzanie wiedzy przez czytanie, pisanie, publikowanie i nagrywanie treści. Te działania pozwoliły mi zbudować pozycję atrakcyjnego partnera biznesowego i eksperta z głębokim zrozumieniem sztucznej inteligencji. A skoro dla mnie okazały się katalizatorem rozwoju, również innym pomogą zwiększać wartość na międzynarodowym rynku pracy. Dodatkowo ludziom, którzy mają problem z wyjściem poza polskie opłotki, radzę próbować zdobywać finansowanie na szczeblu europejskim. To umożliwi im rywalizację na międzynarodowej arenie i naukę w środowisku bogatym kulturowo, co z kolei pozwoli lepiej zrozumieć odmienne perspektywy i rozwijać umiejętności komunikacyjne.

Polscy programiści wygrywają międzynarodowe konkursy, a jednocześnie trudno nazwać nasz kraj potęgą w sztucznej inteligencji. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Naszą piętą achillesową jest brak ciekawości wobec rozwiązań, które sprawdzają się za granicą. Ostatnio miałem okazję obejrzeć wywiad z Marcinem Gortatem, który z żalem wspominał, że po powrocie do Polski żaden klub sportowy nie wyraził zainteresowania jego bogatym doświadczeniem zdobytym w NBA czy dobrymi praktykami związanymi z koszykówką, które mógłby przekazać. Ta sytuacja nie jest odosobniona. Podobne pretensje mają również Polacy osiągający na Zachodzie sukcesy w innych dziedzinach, ze sztuczną inteligencją włącznie. Gdy tylko odwiedzamy ojczyznę, instytucje branżowe wykazują niewielkie zainteresowanie naszą wiedzą, umiejętnościami czy nawet rozległą siecią kontaktów międzynarodowych.

Jakie konsekwencje płyną z tego dla naszej zdolności do innowacji i rozwoju?

Mając imponujące zasoby ludzkie, Polska mogłaby znacznie przyspieszyć swój rozwój, korzystając ze sprawdzonych rozwiązań i najlepszych praktyk, które Polacy zgromadzili, pracując na różnych kontynentach. Dzieląc się wiedzą i doświadczeniami, moglibyśmy stworzyć silniejsze, bardziej konkurencyjne środowisko w wielu dziedzinach — od sportu po zaawansowane technologie. Zamiast pozostawać zamknięci na światowe trendy, powinniśmy otworzyć się na naukę od tych, którzy mieli okazję zdobywać doświadczenie w różnych kulturach i systemach, co mogłoby przynieść ogromne korzyści całej polskiej gospodarce.