Syndyk Kieleckich Kopalni Surowców Mineralnych (KKSM) rozpoczął poszukiwania inwestora strategicznego dla spółki. Przed opublikowaniem memorandum inwestycyjnego trwają inwentaryzacja majątku i aktualizacja wyceny przedsiębiorstwa. Ogłoszenie o sprzedaży powinno zostać opublikowane za 2-3 miesiące.

— Moją intencją jest sprzedaż funkcjonującego przedsiębiorstwa, z portfelem zamówień i pracownikami. Zwolnienia dotkną jedynie kilkunastu osób, głównie administracji, z ponad 300 zatrudnionych. Wydobycie trwa, nie mamy większych opóźnień w płatnościach za transport, a w ostatnim tygodniu nawet udało się zwiększyć sprzedaż. Mamy zapewnione pieniądze na wynagrodzenia — wylicza Tycjan Saltarski, syndyk, a wcześniej nadzorca sądowy KKSM.
Bez odpowiedzi
Do odrzucenia układu KKSM doszło 23 lipca. O zmianie postępowania na likwidację zdecydowała postawa BZ WBK, którego wierzytelności to 143 mln zł, spośród 193 mln zł z całej listy.
— Przed zgromadzeniem wierzycieli bank poprosił o pełnomocnictwa do rozmów z potencjalnym inwestorem strategicznym, ale go nie otrzymał. Nie mam żadnych dokumentów, które pokazywałyby, że zarząd takiego inwestora poszukiwał na własną rękę. Ponadto bank nie otrzymał żadnej odpowiedzi na propozycję planu spłaty, która była odpowiedzią na propozycję zarządu — mówi Tycjan Saltarski. Zarząd KKSM zaproponował BZ WBK, że zabezpieczone wierzytelności (63,6 mln zł) zostaną uregulowane w całości w pierwszym roku po spłacie wszystkich innych wierzycieli, czyli najpóźniej w 2022 r. Część niezabezpieczona (79,7 mln zł) miała być spłacona w 47 proc. w ośmiu rocznych ratach do 2021 r. Rafał Abratański, prezes KKSM, wskazuje, że BZ WBK dopiero na początku lipca 2014 r. wysłał pisemną opinię na temat propozycji układowych. Działania sądu i banku określił jako spektakl mający na celu likwidację spółki i złożył wniosek o kontrolę postępowania upadłościowego.
— Na tydzień przed głosowaniem dostaliśmy z banku prośbę o pełnomocnictwa do prowadzenia rozmów o sprzedaży KKSM. Chcieliśmy przeprowadzić wszystko zgodnie z zasadami, zwłaszcza że spółka-matka, czyli DSS, jest podmiotem publicznym. Po konsultacjach zaproponowaliśmy stworzenie wspólnego zespołu, który zajmowałbysię poszukiwaniem inwestora. Odnieśliśmy się też do propozycji spłat przedstawionej przez BZ WBK. W tamtym momencie potrzebowaliśmy przede wszystkim kilku tygodni na wypracowanie takich rozwiązań, które doprowadziłyby do zawarcia układu — mówi Rafał Abratański.
BZ WBK zadeklarował 5 mln zł, by w ramach postępowania likwidacyjnego spółka mogła nadal działać i regulować bieżące zobowiązania. Jednak o sprawie KKSM nie chce rozmawiać, wskazując na obowiązującą go tajemnicę bankową.
Zastrzyk od drogowców
Prezes KKSM i jednocześnie DSS próbował przesunąć termin głosowania układu, argumentując m.in., że w tym czasie spółka jest w stanie uzyskać ok. 25 mln zł z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) dzięki ustawie o zapłacie roszczeń firm poszkodowanych na budowie autostrad. Całe roszczenie KKSM opiewa na 65 mln zł. BZ WBK uznał jednak, że wyprowadzanie spółki z impasu nie może być oparte na jednorazowym zastrzyku gotówki, ale tylko na szczegółowej, długoterminowej prognozie finansowej.
— Na tak szybką wypłatę nie było szans. GDDKiA do dziś nie ogłosiła naboru wniosków o wypłatę, a tylko ta procedura trwa miesiąc. Będziemy się starać o wypłatę — zapewnia syndyk. Sąd ogłosił upadłość układową KKSM w maju 2012 r.