Nikt nie wyłożył na stół prawie 350 mln zł, których za jedno z większych centrów biurowych w kraju chciał syndyk Kraków Business Parku (KBP). Cena wywoławcza obniżona ze 111,6 mln zł do 100,5 mln zł (kwota podstawowa, reszta to kredyt w Banku Pekao zaciągnięty na budowę centrum) okazała się za wysoka. Jedyna złożona oferta opiewała na 35 mln zł plus kredyt.

— Już zacząłem serię spotkań z udziałowcami KBP, wierzycielami spółki i potencjalnymi kupcami, by wysłuchać ich opinii. Ostateczną decyzję w sprawie dalszych kroków podejmie sędzia komisarz — informuje Marcin Żurakowski, syndyk KBP. Ofertę na 35 mln zł złożyła spółka Peakside Capital, która w Niemczech i Europie Środkowo-Wschodniej dysponuje nieruchomościami komercyjnymi o wartości ponad 1,8 mld EUR (7,6 mld zł).
Zarządza kilkoma funduszami, m.in. Polonia Property Fund, w których portfelu są takie obiekty, jak warszawskie Wiśniowy Business Park, Atrium Plaza i Atrium Centrum. Peakside nie był jedynym oferentem, który wyłożył 1 mln zł na pełne due diligence KBP.
Przeprowadziła je też York Global Finance, spółka zależna dużego amerykańskiego funduszu hedge York Capital Management (YCM). YCM zarządza aktywami o wartości około 27 mld USD (ponad 100 mld zł), a jego założyciel James Dinan, z majątkiem wycenianym na 2,4 mld USD (9 mld zł), jest na 782. miejscu ostatniej listy najbogatszych ludzi świata według „Forbesa”.
Na sprzedaż KBP z niecierpliwością czekają Andrew Kozłowski i Jan Domanus, mniejszościowi udziałowcy spółki, którzy od lat są w ostrym sporze z większościowym udziałowcem i byłym prezesem: Adamem Świechem, oskarżonym o popełnienie wielomilionowych przestępstw na szkodę KBP (patrz ramka).
Domanus i Kozłowski optują za szybką sprzedażą kompleksu, natomiast spółki kontrolowane przez córki i żonę Adama Świecha przekonywały sąd upadłościowy, że sprzedaż KBP „jest mało realna, a być może niemożliwa”, bo właścicielem drogi i infrastruktury energetycznej na terenie kompleksu są spółki zewnętrzne (kontrolowane przez rodzinę Adama Świecha).
Potencjalnych kupców może odstręczać skomplikowana sytuacja prawna KBP. Menedżerowie zatrudnieni przez syndyka próbują ją poprawiać. Ostatnio udało im się prawomocnie wpisać w księgach wieczystych, że parkingi, z których korzystają pracownicy kompleksu, są własnością grupy KBP, a nie Adama Świecha. Większościowy udziałowiec złożył w tej sprawie kasację do Sądu Najwyższego.
Megaśledztwo i megaproces
Akt oskarżenia w sprawie KBP wpłynął do krakowskiego sądu w czerwcu. W ponad 1,5 tys. tomów akt znajdują się m.in. protokoły przesłuchań ponad 700 świadków, ustalenia z około 50 kontroli skarbowych i podatkowych, obszerne opinie biegłych ds. finansów, księgowości i analizy kryminalnej oraz materiały z pomocy prawnej z USA, Szwajcarii, Cypru i Ukrainy.
Zdaniem prokuratury, w latach 1998-2013 wokół KBP działała zorganizowana grupa przestępcza. O udział w niej oskarżono 14 osób, o kierowanie — Adama Świecha, większościowego udziałowca i byłego prezesa KBP. Prokuratura twierdzi, że Adam Świech i inni oskarżeni wyrządzili spółkom z grupy KBP szkody na 90 mln zł, wyprali około 45 mln zł, nie zapłacili co najmniej 22 mln zł podatków, a za granicę wytransferowali ponad 3,5 mln USD i 12 mln zł. Adamowi Świechowi stawia kilkadziesiąt zarzutów, dotyczących również przywłaszczenia mienia, oszustw i fałszowania dokumentów. Jemu i innym oskarżonym (są wśród nich m.in. ojciec Adama Świecha, jego wspólnik z USA i księgowy grupy) grożą kary do 15 lat więzienia, wysokie grzywny i obowiązek naprawienia szkody. Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do winy.