Niemal 17 proc. zyskali w ostatnich trzech miesiącach posiadacze akcji chemicznego Synthosu. Spółka drożała do 20 lutego 2015 r. Potem nastąpiło wyhamowanie i od początku kwietnia kurs znów stopniowo pnie się w górę.

— Ostatnio rosły ceny butadienu, a ponadto dobrze zachowują się spółki płynne, za co odpowiadają inwestorzy zagraniczni — podsumowuje Łukasz Prokopiuk, analityk DM Banku Ochrony Środowiska.
— Ceny butadienu były niskie, a teraz trochę odbiły, co powinno nieznacznie poprawić wyniki producentów zintegrowanych, czyli takich, którzy sami sobie produkują butadien. Takim producentem jest właśnie Synthos. Popyt na kauczuk jednak nie wzrósł, a ponadto część linii do produkcji kauczuków syntetycznych w Azji została wybudowana, ale nieoddana do użytku. Jeśli popyt na kauczuk będzie się zwiększał, instalacje te będą prawdopodobnie uruchamiane, co powinno ograniczać zwyżkę cen — mówi Tomasz Kasowicz, analityk Banku Zachodniego WBK.
Zdaniem Tomasza Kasowicza i Adama Milewicza z ING Securities, niebagatelne znaczenie dla kursu ma też poprawa marż w segmencie tworzyw styrenowych oraz potencjalne zwiększenie dywidend. — Istnieje prawdopodobieństwo, że Synthos zrezygnuje z inwestycji w Brazylii, a to oznacza nadzieję na wypłatę sowitych dywidend w najbliższych latach — zwraca uwagę Adam Milewicz.
— Butadien jest zawsze czynnikiem najbardziej wpływającym na sytuację Synthosu i rynek w sposób uproszczony patrzy tylko na ceny butadienu. Ale one potrafią się zmienić o 30 proc. w ciągu kilku tygodni i może się okazać, że wyniki za 2015 r. będą gorsze od tych z 2014 r. — ostrzega Łukasz Prokopiuk.