Syrena - polskie ferrari

Kultowa Syrena Sport ożywa w XXI wieku. Na razie w komputerze, niedługo w 3D, a w marzeniach pewnego studenta — w realu

Rafał Czubaj, który internautom kojarzy się z futurystycznymi projektami innej polskiej ikony motoryzacji — warszawy, teraz wziął się za sportową syrenę. Student trzeciego roku na kierunku Mechanika i Budowa Maszyn na Politechnice Wrocławskiej poważnie myśli o wskrzeszeniu legendy. — Ukończyliśmy prace nad wstępnym dizajnem zewnętrznym i pracujemy nad wyglądem wnętrza. Przygotowujemy także model fizyczny, który będzie wykonany metodą druku 3D w pomniejszonej skali — mówi Rafał Czubaj.

Projekt nowej Syreny Sport FOT. NOWASYRENA.COM
Projekt nowej Syreny Sport FOT. NOWASYRENA.COM
None
None

Dizajnerzy są

Młody konstruktor sięgnął po głośne w polskim światku motoryzacyjnym nazwiska. Przy nowej syrenie pracuje projektant Pavlo Burkatskyy i Maciej Marcinkowski, który zajmuje się komputerowymi wizualizacjami. Obaj pracowali przy słynnym projekcie pierwszego polskiego superauta arrinera (wcześniej veno), który do dziś wzbudza kontrowersje wśród inwestorów. Zapytaliśmy Rafała Czubaja, czy to oznacza, że ma jakieś związki z firmą Arrinera Automotive.

— Krótko mówiąc — nie. Mój projekt jest studenckim projektem, wizją, pasją i marzeniem. Nie ma nic wspólnego z arrinerą, a zupełnie przypadkiem się zdarzyło, że dwoje ludzi, którzy mi pomagają, pracowali również przy arrinerze. Oprócz nich nie znam nikogo z firmy Arrinera Automotive — podkreśla młody pasjonat motoryzacji.

Kasy brak

Co zrobić, żeby syrena z ekranu komputera wjechała na drogi? Zainwestować. Rafał Czubaj twierdzi, że ma plan zebrania pieniędzy na realizację swojego marzenia, i już rozmawia z potencjalnymi inwestorami i partnerami branżowymi.

— Pierwsze rozmowy już były, jednak na razie nie mogę ujawnić żadnych konkretów, bo prowadzimy negocjacje. Jest duża szansa na realizację przedsięwzięcia, ponieważ zainteresowanie projektem jest bardzo duże. Nie tylko w Polsce, ale również za granicą — mówi konstruktor.

Reklama jest

Rzeczywiście, PR zadziałał sprawnie, bo informacja o projekcie nowej syreny pojawiła się na czołowych dużych portalach w Polsce, takich jak Onet. pl i Wp.pl, a nawet na dużych zagranicznych portalach motoryzacyjnych. Carbuzz.com napisał, że nowa Syrena Sport wygląda jak mieszanka Jaguara F-Type i Ferrari California.

Zagraniczne serwisy podają też informację, że auto może powstać na bazie podzespołów z Nissana 370Z, sportowego samochodu z Japonii o zbliżonej do nowej syreny sylwetce. Stylistyka syreny wzbudza zresztą ogólny podziw. Małe, zgrabne coupe może się spodobać fanom szybkich sportowych aut. Żeby jednak mogła kusić w realu, najpierw musi skusić inwestorów, którzy patrzą nie tylko na wygląd, ale też na biznesplan.

— Mam sporo wiadomości i telefonów od ludzi, którzy chcą dołożyć swoją cegiełkę do budowy auta, dlatego też prawdopodobnie wkrótce uruchomimy zbiórkę pieniędzy na portalu polakpotrafi.pl — mówi Rafał Czubaj. Być może Syrena Sport będzie mogła „śmigać” po nowych polskich drogach, za co trzymają kciuki pewnie wszyscy motoryzacyjni patrioci. Na razie przed twórcami pierwsza przeszkoda — zdobycie prawa do nazwy.

— Jestem w trakcie załatwiania wszelkich procedur związanych z prawem do nazwy Syrena Sport — mówi Rafał Czubaj.

OKIEM EKSPERTA

Barierą są pieniądze

WOJCIECH DRZEWIECKI

prezes Instytutu Badania Rynku Motoryzacyjnego Samar

Cieszę się, że ktoś w naszym kraju chce ożywić pomysł, który niestety nigdy się nie rozwinął. Nie widzę większych szans na produkcję seryjną tego modelu, bo wtedy trzeba byłoby myśleć o tak wielkich pieniądzach i tak wielu czynnikach, że szanse na uruchomienie własnej marki stają się niewielkie. Możliwa jest jednak produkcja ograniczonej liczby sztuk, na zasadach manufaktury. Tak czy owak są jednak potrzebne pieniądze. Inwestorów można skusić na przykład dobrą reklamą, ale w czasach kryzysu może to być niewystarczające. Warto jednak próbować, a nuż pojawi się inwestor, który ma duże pieniądze i zechce zaangażować się w taki projekt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane