Nie ma jednej recepty naw stworzenie portfela inwestycyjnego. Diabeł tkwi w szczegółach — naszej percepcji sytuacji gospodarczej i perspektyw na przyszłość, oceny poszczególnych branż, tolerancji na ryzyko, oczekiwanej stopy zwrotu. Konserwatywny inwestor będzie szukał stabilnego wzrostu. Ryzykant będzie polował na spółki z nadzwyczajnymi driverami wzrostu. Myślę, że najbliższe półrocze, jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego, będzie czasem średnich i mniejszych spółek. Inwestorzy instytucjonalni zaczynają szukać alternatyw, wyłuskując okazje.
Ten trend będzie się nasilał.
Dla mniej doświadczonych inwestorów systematyczne długoterminowe inwestowanie jest najlepszym wyborem. Łapanie okazji to gra dla zawodowców, mających stratę wkalkulowaną w strategię inwestycyjną. To systematyczność, dywersyfikacja i zdroworozsądkowe traktowanie mód na inwestowanie w określone sektory są najtrafniejszą strategią.
Jak zacząć? Generalizując — najpierw wybieramy branże, które w nakreślonym przez nas horyzoncie czasowym będą sobie radzić lepiej niż rynek. Na przykład inwestując dziś z perspektywą wyjścia za rok, byłbym skłonny postawić na będących na fali deweloperów mieszkaniowych, z kolei lokując środki z zamiarem wyjścia za 5 lat, wybrałbym przecenionych deweloperów komercyjnych o zdrowym bilansie, którzy w końcu muszą skorzystać na ożywieniu na rynku nieruchomości handlowych i biurowych. To jednak moje typy. Każdy powinien znaleźć sobie branżę, w którą wierzy i którą rozumie — jak mawiał klasyk. Z cyklicznych biznesów w perspektywie 12 miesięcy obok wspomnianych deweloperów, którzy niezupełnie jeszcze zdyskontowali ożywienie na rynku, widzę wciąż potencjał w firmach budowlanych i okołobudowlanych. Spory potencjał mają również firmy z sektora rynku kapitałowego, korzystające z ożywienia na GPW, w tym rynku ofert publicznych. Warto też uważnie obserwować segment rolniczy, zdominowany przez spółki z Ukrainy. Surowce spożywcze od kilkunastu miesięcy bardzo rozczarowują, jednak wiele wskazuje na to, że w perspektywie 3-6 miesięcy trend może się zmienić, na czym warto będzie skorzystać.
Wybrawszy branże, w ich obrębie szukamy firm odpowiadających naszym preferencjom dotyczącym ryzyka i oczekiwanego wzrostu. Konserwatysta oczywiście postawi na spółki uchodzące dziś za stabilne i bezpieczne. Ryzykant będzie zaś liczył na odbicie najmocniej przecenionych. Wybór strategii zależy oczywiście od nas. Pamiętajmy o podstawowych zasadach. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem. Dlatego nie warto narażać na straty wszystkich oszczędności. Część portfela warto ulokować w bezpiecznych aktywach.