Systemy operacyjne potrafią zaskakiwać

Kamil Kosiński
opublikowano: 2006-05-10 00:00

Systemów operacyjnych nie ma wiele. Ale preferencje klientów w tym zakresie to największa niewiadoma dla domów software’owych.

Wprowadzony na rynek 22 lutego 2006 r. program kadrowo-płacowy Gratyfikant GT został sprzedany już w takiej liczbie kopii, jaką jego poprzednik sprzedawał przez rok.

— Wydaje się, że to efekt synergii. Gratyfikant GT jest już czwartym naszym programem z serii GT. Poza tym, w porównaniu z poprzednią wersją, został też znacząco przebudowany pod względem funkcjonalnym. Spośród wszystkich programów z linii GT te różnice wobec poprzednika były największe — tłumaczy Tomasz Sokołowski, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży we wrocławskiej firmie InsERT, producencie Gratyfikanta.

DOS nie chce ustąpić

Gratyfikant GT to program przeznaczony dla systemów operacyjnych z rodziny Windows. Jego poprzednik jest jeszcze aplikacją dla systemu DOS. Powodzenie Gratyfikanta jest więc o tyle interesujące, że producenci aplikacji dla małych i średnich firm często deklarują, że właśnie przywiązanie klientów do systemu DOS jest dla nich zaskakujące.

Gdy w 1998 r. firma Wa-Pro z podwarszawskiej Starej Iwicznej zaczęła się przymierzać do wprowadzenia na rynek pierwszego programu współpracującego z systemami operacyjnymi z rodziny Windows, jej szefowie szacowali, że sprzedaż produktów dla systemu DOS potrwa jeszcze dwa lata. Ostatecznie produkt dla Windows pojawił się w ofercie Wa-Pro w 2000 r. Od tego czasu minęło sześć lat, a aplikacje dla DOS są wciąż poważną częścią biznesu producenta aplikacji pakowanych w charakterystyczne heksagonalne pudełka.

— Aplikacje dla DOS stanowią obecnie jedną trzecią naszej sprzedaży. Wynika to zapewne z przyzwyczajeń klientów, nie chcących kupować wersji nowszych technologicznie, jeśli te, które już znają, działają poprawnie — zaznacza Wojciech Frysztak, prezes Wa-Pro.

— Podjęliśmy kiedyś decyzję o zaprzestaniu serwisowania i dostosowywania do zmian przepisów oprogramowania dedykowanego sferze budżetowej, pracującego pod kontrolą systemu operacyjnego DOS. Okazało się jednak, że z aplikacji korzystało jeszcze tak wielu naszych klientów, że musieliśmy się z tej decyzji wycofać — dodaje Sławomir Kosz, prezes giełdowego Macrosoftu.

Linux i inne nisze

Macrosoft ma też ciekawe doświadczenia z wersją swojego systemu ERP, współpracującą z systemem operacyjnym Linux. Początkowo wersja ta nie budziła większego zainteresowania. Gdy w promocję Linuksa włączyły się amerykańskie koncerny IBM i Novell, nieoczekiwanie skorzystał i Macrosoft.

— Wersja linuksowa stała się nagle wielkim przebojem. Sprzedawała się lepiej od wersji dla Windows — relacjonuje Sławomir Kosz.

Wersje oprogramowania współpracujące z systemami operacyjnymi innymi niż DOS i Windows powstają jednak rzadko. Domy soft-ware’owe nie mają bowiem z nimi najlepszych doświadczeń. Insert poniósł sromotną klęskę, gdy w połowie lat 90. XX w. wprowadził na rynek aplikację do obsługi sprzedaży Subiekt w wersji dla komputerów Apple.

— Ze względu na nikłe zainteresowanie wycofaliśmy ten produkt z rynku. Sprzedaż pokryła co prawda koszty wytworzenia, ale głównie dlatego, że wersja dla komputerów Apple powstała w dużej mierze w wyniku automatycznego przeniesienia na tę platformę wersji dla systemu DOS — informuje Tomasz Sokołowski.

Dziesięć lat później brak jednolitego standardu urządzeń przenośnych i konkurencja między systemami operacyjnymi Symbian i Pocket PC uderzyły w plany biznesowe Wa-Pro, które stworzyło program dla urządzeń mobilnych.

— W 2005 r. sprzedaliśmy około 300 sztuk tej aplikacji. Nie zakładaliśmy co prawda, że będzie to dla nas strategiczny produkt, ale liczyliśmy jednak na większy popyt — przyznaje Wojciech Frysztak.