Handel towarzyszący przecenie nie wzrósł w istotnym stopniu w porównaniu do piątku i poniedziałku, kiedy obroty sięgały skromnych kwot 770 mln zł. Konkretnie obroty podsumowano na 835 mln zł. Nie ma co panikować, widać że duzi gracze wstrzymują się z wystawianiem naprawdę dużych zleceń sprzedaży.
WIG20 zaczął dzień luką bessy, której byki nie zdołali zamknąć do końca sesji. Rozpościera się ona w obszarze 3863-3892 pkt, który będzie w kolejnym dniach oporem dla prób powrotu do szczytów. Na zamknięciu indeks giełdowych gigantów zniżkował o 1,88 proc. do 3831,55 pkt.
Powodem do spadku był - jakże by inaczej - analogiczny ruch indeksów na Wall Street. Ben Bernanke, szef Fed-u popsuł nastroje Amerykanom mówiąc, że kryzys na rynku kredytowym potrwa dłużej niż oczekiwano i obniży wzrost gospodarczy w USA w 2008 r.
Tego raczej nikt się spodziewał, szczególnie że w mediach już dawno odtrąbiono koniec kryzysu. Temat został niemalże zapomniany, o czym świadczył brak reakcji na niedawne komunikaty Citigroup czy Merrill Lyncha podające wielkość poniesionych strat. Słów prezesa banku centralnego nikt jednak nie lekceważy.
Dlatego firmy branży finansowej znów zaczęły parzyć inwestorów w ręce. Wyprzedaż akcji banków z portfeli przeniosła się we wtorek do Europy. Wyraźnie w dół poszły kursy BNP Paribas, Deutsche Banku, Commerzbanku, UniCredito Italiano czy UBS. Także i na GPW banki mocno ciążyły na wartości WIG20. Czterech reprezentantów branży w indeksie straciło w granicach 3,0-3,9 proc. Tylko BRE Bank potaniał symbolicznie o 0,4 proc.
Dodatkowym negatywnym czynnikiem wpływającym na notowania większości amerykańskich i europejskich spółek jest rekordowy poziom notowań ropy. Cena baryłki przekroczyła 87 USD. Powody do zadowolenia mają jedynie akcjonariusze spółek paliwowych, dla których oznacza to wzrost zysku. Zdecydowanie lepiej niż WIG20 wypadł PKN Orlen, którego akcje nie zmieniły wartości.
W obecnej sytuacji całkowitego uzależnienia warszawskiej giełdy od aktualnego kierunku na Wall Street nie pozostaje nic innego jak pilnie śledzić napływające zza oceanu najświeższe wieści. Słaby początek wtorkowej sesji w Nowym Jorku spowodowany kiepskimi danymi o przepływach kapitału, nie wróży najlepiej środowej sesji na GPW.
Zagraniczni inwestorzy sprzedali w sierpniu amerykańskie aktywa netto
wartości 69,3 mld USD. To nowy niechlubny rekord. Analitycy spodziewali się
odpływu 60 mld USD. Dane o produkcji i wykorzystaniu mocy produkcyjnych były
zgodne z oczekiwaniami, nie mają więc większego wpływu na decyzje
inwestorów.