Szczyt przywódców siedmiu najbogatszych państw świata oraz Rosji zakończy się dopiero dzisiaj, ale dotychczasowe informacje z twierdzy Kempinski — jaką stał się ten zabytkowy hotel w najstarszym niemieckim kurorcie Heiligendamm — potwierdzają, że dla reszty świata pożytek z obrad G-8 będzie jak co roku iluzoryczny.
Wiodący temat spotkań G-8 ustalają zawsze ich gospodarze. Kanclerz Angela Merkel zadała temat „Wzrost i odpowiedzialność gospodarki światowej”, licząc na osiągnięcie politycznego sukcesu, jakim byłoby przełamanie wstrętu prezydenta George’a W. Busha do ograniczenia przez gospodarkę amerykańską emisji gazów cieplarnianych. Kanclerz została wsparta przez idealistycznego przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso oraz odchodzącego premiera Tony’ego Blaira. Republikański prezydent USA dotychczas uczynił z niezgody na ratyfikację ONZ-owskiego protokołu z 1997 r. z Kioto sztandar swojej polityki gospodarczej. Wielokrotnie podkreślał, że amerykański biznes nie godzi się na ponoszenie kosztów — niewątpliwie ogromnych — przestawiania się na technologie bezpieczne dla atmosfery. Nie jest w takim egoistycznym rozumowaniu osamotniony — to mentalność większości państw rozwiniętych, odbijających piłeczkę ku gwałtownie rozwijającym się gospodarkom Chin, Indii, Brazylii etc. Rzeczywiście, dzisiaj przyspieszenie ocieplania się klimatu grozi głównie z ich strony, ponieważ państwa najbogatsze wspięły się na taki poziom trucia planety, że w tej dziedzinie nie mają już „rezerw”. Stąd przyjęcie przez szczyt G-8 wytycznej do zmniejszenia do 2050 r. emisji gazów cieplarnianych o połowę jest deklaracją równie chwalebną co pustą, albowiem rozbija się o drobiazg — kto ma zmniejszyć...
Podobnie służąca przede wszystkim uspokojeniu sumień przywódców G-8 jest ich deklaracja zwiększenia pomocy dla Afryki na walkę z głodem oraz epidemią AIDS. Szacunkowo podana kwota 60 mld USD ucieszy głównie rządzących na owym nieszczęsnym kontynencie kacyków oraz gangi, ponieważ od lat to głównie w ich ręce trafia wszelka pomoc humanitarna, zarówno w formie finansowej, jak i rzeczowej. Prawdziwą pomocą byłoby dawanie nie takiej bardzo szybko psującej się ryby, lecz wędki, czyli zdjęcie barier uniemożliwiających państwom afrykańskim odbicie się z gospodarczego dna. Niestety, neokolonializm — to propagandowe hasło z poprzedniego ustroju, ale naprawdę trudno znaleźć celniej opisujące sytuację — obecnie absolutnie dominuje w stosunkach bogatych z biednymi, a przysłowie zacytowane w tytule komentarza zyskuje wymiar globalny.