Szaleńcy w bankach centralnych

Krzysztof Kolany główny analityk Bankier.pl
10-03-2016, 22:00

Decyzja jest przejawem desperacji i bezsilności Europejskiego Banku Centralnego.

Mario Draghi i spółka zwiększają dawkę medykamentu, który od kilku lat nie daje oczekiwanych efektów. Akcja kredytowa stoi w miejscu, „ożywienie” w gospodarce więdnie, a inflacji CPI nie widać nawet na horyzoncie. I nie zmieni tego ani obniżka i tak już absurdalnie niskich stóp procentowych, ani zwiększenie „dodruku” euro (QE).

„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów” — mawiał Albert Einstein. Konia można doprowadzić do wodopoju, ale nie można zmusić go do picia. Tej zasady najwyraźniej nie znają bankierzy centralni, który nie potrafią zrozumieć, że niechęć do zadłużania się nie wynika z faktu, że kredyt jest zbyt drogi. Tylko z faktu, że cały Zachód jest już zadłużony po uszy i więcej długu zwyczajnie nie jest w stanie udźwignąć. A jeśli już Draghi, Kuroda i im podobni koniecznie chcą zwiększyć inflację, to niech rozdadzą pieniądze ludziom, a nie bankom.

Zanurzanie się coraz głębiej w Matrix ujemnych stóp procentowych nie skończy się niczym dobrym. NIRP szkodzi już nawet europejskim bankom, dla których ultraekspansywna polityka monetarna teoretycznie powinna być wsparciem. Kiedyś to szaleństwo się skończy. Niestety, rachunek jak zwykle zapłacą zwykli ludzie, a nie decydenci w bankach centralnych współodpowiedzialni za ten kryzys.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany główny analityk Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Szaleńcy w bankach centralnych