Szansa dla polskich firm

Krzysztof Polak
opublikowano: 11-10-2021, 17:15

Przerwy w dostawach z Azji zachwiały biznesem niejednego koncernu. Część planuje przeniesienie centrów dostaw bliżej swoich głównych rynków Globalne turbulencje szansą dla polskich firm

Od lat globalne firmy, z przyczyn ekonomicznych, korzystają z dostaw pochodzących z Dalekiego Wschodu. W dobie pandemii przerwy w dostawach zachwiały ich biznesem. Część z nich planuje przeniesienie centrów dostaw na tereny bliższe ich kluczowych rynków.

Zakłócenia w dostawach z Dalekiego Wschodu, a także kłopoty kadrowe, które są udziałem firm transportowych z zachodu Europy sprawiają, że polskie firmy odznaczające się dużą dywersyfikacją działalności i elastycznością w kwestii zmiany priorytetów biznesowych mogą wypracować sobie mocniejszą pozycję w handlu międzynarodowym.

Do końca 2019 r. głównym problemem dla międzynarodowych koncernów była wojna handlowa USA i Chin. Gdy strony konfliktu wypracowały wstępne porozumienie, pojawił się koronawirus i spowolnił, a momentami zastopował globalną wymianę handlową. Reakcją na przerwanie łańcuchów dostaw i pogarszanie się nastrojów w globalnym biznesie był postulat, by wycofać się z produkcji w Chinach, Indiach i innych krajach Dalekiego Wschodu.

Zerwanie łańcuchów dostaw w handlu międzynarodowym odbija się niemal na wszystkich branżach. Narastają problemy w transporcie morskim, brakuje dostępnych kontenerów, a ceny frachtów rosną. Ceny stali i drewna również wzrastają, w sklepach brakuje towaru, a fabryki branży motoryzacyjnej ograniczają produkcję przez braki m.in. stali i półprzewodników. Tak od mniej więcej roku wygląda sytuacja w handlu globalnym. O ile jeszcze w pierwszej połowie 2021 r. dominowało nastawienie, że trudności potrwają nie dłużej niż kilka następnych miesięcy, o tyle obecnie coraz głośniej się mówi, że kryzys związany z brakiem części będzie trwał dłużej.

– Przeplatanie się okresów zamknięcia rynków i ich odmrażania oraz działań stymulujących gospodarki spowodowały obnażenie kruchości łańcuchów dostaw: podrożenie i braki frachtów, wzrost kosztów produkcji, trudności w dostępie do surowców, braki w podaży i częściową niemożliwość zaspokojenia popytu – wskazywał Krzysztof Drynda, prezes zarządu Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, podczas jednej z debat z debat XIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (ECC 2021).

Gorączka w półprzewodnikach

Producenci i dostawcy półprzewodników, wbrew pozorom odgrywają coraz większą rolę w gospodarce. Ich wytwory leżą u podstaw cyfrowej ekonomii, są niezbędne dla tworzenia kluczowych komponentów w cyfrowych ekosystemach, np. w sercu centrów danych, które stanowią pamięci DRAM i NAND. Kilku najważniejszych producentów kontroluje ponad połowę światowych mocy produkcyjnych.

TSMC, jeden z głównych globalnych producentów półprzewodników, działa na Tajwanie. Konkurujący z nim potentaci rynku półprzewodników: koreańskie firmy Samsung i SK Xynix, mają swoje moce produkcyjne w Chinach. Z kolei inni liderzy tego rynku korzystają z produkcji poza Chinami – amerykański Micron Technology ma fabrykę w Singapurze, a japoński Kioxia – w Japonii.

– USA i Unia Europejska chcą, by produkcja półprzewodników, które odgrywają wiodącą rolę w nowoczesnych, cyfrowych społeczeństwach, była skupiona w Ameryce i Europie, co dałoby tym kontynentom przewagę w konkurencji z Azją – wskazywała Weronika Achramowicz, partner w Baker McKenzie, podczas ECC 2021 w Katowicach.

Gdyby zasoby podstawowych komponentów cyfrowych z Chin uległy wyczerpaniu, to w obliczu ciągłych zakłóceń w łańcuchach dostaw może dojść do wystąpienia efektu kuli śnieżnej, bardzo groźnego dla gospodarek w poszczególnych krajach – ostrzegała.

Zakłócenia w transporcie

Od początku pandemii produkcja i sprzedaż samochodów spada na całym świecie. Dlaczego? Głównym powodem są kłopoty z płynnym zaopatrzeniem producentów w części, a w związku z tym niemożliwość nadążania za popytem. Producenci dodatkowo pogłębiają krytyczną sytuację, gromadząc brakujące podzespoły na zapas. W ten sposób jeszcze bardziej nakręcają popyt, ale też zwielokrotniają nierównowagę między nim a niestabilną podażą.

Wysocy menedżerowie Toyoty i Volkswagena, firm będących liderami rynku motoryzacyjnego, przyznają, że trudno w sposób wiarygodny określić moment, w którym będzie można odtrąbić koniec kryzysu. Ich oceny podzielają przedstawiciele branży logistycznej, którzy wskazują na ciągłe problemy z odtworzeniem płynności w działaniu łańcuchów dostaw. Wykwalifikowany personel obsługujący kontenerowce, ale też centra logistyczne oraz kierowcy ciężarówek to podstawowy zasób kadrowy, od którego zależy drożność dostaw. I tu też pojawiają się problemy.

Daje o sobie znać dziura w branży transportowej. W samej Wielkiej Brytanii brakuje kilkudziesięciu tysięcy kierowców ciężarówek. Z tego powodu BP zmuszona była tymczasowo zamknąć 1,2 tys. stacji benzynowych, a klienci Tesco, największej sieci detalicznej na Wyspach, uskarżają się na puste półki w sklepach. Agencje informacyjne donoszą o zaistnieniu podobnych kłopotów w USA – od wielu tygodni przed oceanicznymi portami w Kalifornii stoją długie kolejki kontenerowców i statków czekających na rozładunek.

– W porównaniu do innych krajów polskie firmy radzą sobie całkiem nieźle na rynkach międzynarodowych. Tym, co najbardziej im pomaga w zmaganiu się z kryzysem, jest relatywnie wysoka dywersyfikacja działalności, a co za tym idzie – zdolność do dynamicznej zmiany priorytetów biznesowych i wykorzystania nowych możliwości – uważa Michał Mastalerz, partner PwC Polska, członek zarządu ds. klientów i rynku.

Plany przeprowadzki

Od początku pandemii coraz silniej podnoszony jest postulat skrócenia łańcuchów dostaw. Duże, globalne firmy, ale też rządy krajów europejskich rozważają scenariusze przeniesienia produkcji z Azji do Europy. Jednak od zamiarów trudniej jest przejść do fazy ich realizacji.

Około 25 proc. całej produkcji przemysłowej świata znajduje się w Chinach. Państwo Środka nie zamierza biernie się przyglądać realizacji planów exodusu – kusi więc różne branże produkcyjne, by pozostały w tym kraju. Dla producentów ważnym argumentem do odstąpienia od scenariusza przeprowadzki z Chin i innych krajów Dalekiego Wschodu jest brak konieczności podporządkowania się tam restrykcyjnym obostrzeniom klimatycznym.

Rządy nalegają na uniezależnienie się od Dalekiego Wschodu przynajmniej w sektorach kluczowych dla bezpieczeństwa, m.in. w farmacji. W tym kontekście kraje Europy Środkowo-Wschodniej są poważnie brane pod uwagę, gdyż wciąż oferują niższe koszty produkcji niż na Zachodzie. Polska jest atrakcyjnym miejscem dla inwestycji przemysłowych w dużym stopniu dzięki swojemu położeniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane