Szansa, którą można jeszcze wykorzystać

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 05-12-2005, 00:00

Do naszych firm dotarło, że na żywności ekologicznej można zarobić. Liczba podmiotów w ekobiznesie lawinowo rośnie.

Przy wejściu Polski do UE dużo mówiło się o szansie, przed jaką stoi nasze rolnictwo, m.in. za sprawą żywności ekologicznej — wytwarzanej naturalnymi metodami, bez użycia sztucznych nawozów czy pestycydów.

Duże zaległości

Na razie pod względem liczby certyfikowanych producentów i przetwórców żywności ekologicznej Polska jest daleko w tyle za innymi krajami europejskimi. Ale to zaczyna się zmieniać.

— Na koniec roku liczba gospodarstw rolnych zarejestrowanych w systemie rolnictwa ekologicznego zwiększy się u nas do 7,5 tys., co oznacza wzrost o 100 proc. w stosunku do 2004 r. — mówi Henryk Skórnicki, dyrektor radomskiego oddziału Centrum Doradztwa Rolniczego (CDR) w Brwinowie.

To nie wszystko. Szybko rośnie też liczba certyfikowanych przetwórni żywności ekologicznej. Na koniec tego roku ma ich być już 100, ponad trzykrotnie więcej niż rok temu.

Skąd się wziął tak duży pociąg naszych producentów do ekologii? Odpowiedź jest prosta. Eksperci unijni oszacowali wartość światowego rynku żywności ekologicznej na ponad 26 mld USD, z czego 13 mld przypada na USA, a 11 mld na Europę. Okazuje się, że jest to jeden z najszybciej rozwijających się sektorów branży rolno-spożywczej na świecie. Tempo jego rozwoju oceniane jest przez ekspertów unijnych nawet na 15-30 proc. rocznie. Henryk Skórnicki szacuje, że ten rynek w krajach UE będzie rósł w najbliższych latach średnio o 5-10 proc. rocznie, a w Polsce o 20-25 proc. Polska ma bowiem duże zaległości. Udział produktów ekologicznych szacuje się u nas zaledwie na 0,1 proc. wartości ogólnej sprzedaży produktów spożywczych, podczas gdy w krajach starej Unii sięga już nawet 2-3 proc.

Ekologiczna musztarda

Pytani przez „PB” eksperci podkreślają, że mimo rosnącego popytu zagranicznego polski eksport żywności ekologicznej jest niewielki.

— Żeby być partnerem dla dużych zagranicznych sieci handlowych oferujących żywność ekologiczną, nasi producenci muszą dostarczać duże jednorodne partie towaru, a z tym na razie jest problem — mówi Bolesław Pieczyński z radomskiego CDR.

Konieczne są więc spore inwestycje i konsolidacja naszych producentów. Stanisław Cholewiak, prezes Hortino, przyznaje, że jego eksport produktów ekologicznych jest na razie niewielki z uwagi na problemy z uzyskaniem wystarczającej ilości surowców z upraw ekologicznych. O rozpoczęciu produkcji ekożywności myśli też Rolnik.

— Staramy się zdobyć niezbędne certyfikaty. Jednak wyroby ekologiczne z uwagi na wyższą cenę będą się sprzedawać raczej za granicą niż w Polsce — mówi Krzysztof Gołębniak, prezes Rolnika.

Firma Roleski zdobyła już certyfikaty i dostęp do ekologicznych surowców. Paweł Sobków, jej wiceprezes, informuje, że wkrótce wprowadzi na rynek pierwsze ekologiczne musztardy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane