Odblokowanie granicy dla polskiego mięsa dojrzewa w aurze spotkań biznesu z przedstawicielami Unii i Rosji.
Atmosfera wokół rosyjskiej blokady na polskie mięso dojrzewa do rozwiązania. Cały czas trwają rozmowy na linii Warszawa — Moskwa, choć zarówno one, jak i ich rezultaty trzymane są w głębokiej tajemnicy. Wczoraj przedstawiciele krajowego biznesu mięsnego spotkali się w Brukseli z eurodeputowanymi i ekspertami Komisji Europejskiej. Jutro zaś w Krajowej Izbie Gospodarczej będą mieli okazję porozmawiać z Wiktorem Fomiczewem, radcą handlowym Federacji Rosyjskiej, i Tamurazem Dzasochowem, stałym przedstawicielem Izby Przemysłowo-Handlowej.
Najprostszą i jednocześnie najszybszą drogą do osiągnięcia kompromisu byłaby zgoda wszystkich zainteresowanych na odblokowanie eksportu jedynie przez Obwód Kaliningradzki. Tam wywożony towar byłby poddawany zarówno polskiej, jak i rosyjskiej weterynaryjnej kontroli. To właśnie wokół tego rozwiązania może się wykuwać przyszły kompromis. Zgoda na taką kontrolę wymagałaby jednak akceptacji Komisji Europejskiej.
— Jesteśmy rozczarowani postawą Komisji Europejskiej, dlatego wszelkimi sposobami próbujemy ją zmobilizować — mówi Witold Choiński, prezes Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa.
3 listopada 2005 r. krajowe służby weterynaryjne otrzymały z Rosji plik dokumentów wywozowych, wobec których istniało podejrzenie, że zostały sfałszowane. 10 listopada Rosja wprowadziła zakaz importu mięsa z Polski, a 14 także produkcji roślinnej.