Szef największego banku odwołany

Eugeniusz Twaróg
08-07-2009, 00:00

Z gradowych chmur, jakie od dawna zbierały się nad Jerzym Pruskim, posypały się gromy.

Początek zmian w PKO BP. Zapowiada się mocny tuning

Z gradowych chmur, jakie od dawna zbierały się nad Jerzym Pruskim, posypały się gromy.

Rada nadzorcza odwołała wczoraj prezesa PKO BP. Takie zakończenie kariery Jerzego Pruskiego w banku wydawało się przesądzone. Pytanie brzmiało, kiedy rada nadzorcza odprawi go ze stanowiska. Nieoficjalnie mówiło się, że może z tym zaczekać, by znaleźć odpowiedniego następcę. Ciśnienie na zmianę okazało się jednak ogromne i kwestia sukcesora przestała być przeszkodą.

— Każdy będzie lepszy niż Jerzy Pruski — mówił nam niedawno anonimowo przedstawiciel ministerstwa skarbu, nie kryjąc poirytowania osobą prezesa.

Szef PKO BP, o czym już wiele razy pisaliśmy, nie miał najlepszych relacji z właścicielem, czyli ministrem skarbu Aleksandrem Gradem, ale ostatnio zalazł mu bardzo mocno za skórę, uderzając w najczulszy punkt — wizerunek i pozycję polityczną. Poszło o dywidendę z banku.

Sojusz z Rostowskim

Na początku czerwca Jerzy Pruski niespodziewanie przeprowadził przez zarząd głosowanie uchwały rekomendującej walnemu podział całego zysku z 2008 r. Nagłej zmiany frontu — jesienią 2008 r. bank uchwalił niewypłacalnie dywidendy — nie skonsultował podobno z resortem skarbu. Umówiony był za to w tej kwestii z ministrem finansów, dla którego 1,6 mld zł (bo tyle z podzielonego zysku wpadłoby do kasy państwa) byłoby jak znalazł na podratowanie budżetu. Minister finansów Jacek Rostowski mógłby stać się silnym sojusznikiem w nieuchronnym starciu z szefem resortu skarbu.

Jerzy Pruski miał zresztą więcej stronników. Ciepło wypowiadał się o nim Zbigniew Chlebowski, szef klubu parlamentarnego PO. W kontekście dywidendy mówił, że nie chciałby, żeby w związku z zamieszaniem, jakie powstało, ucierpiał szef PKO BP. Zbigniew Chlebowski uchodził za promotora Michała Chyczewskiego, którego rekomendował na stanowisko wiceministra skarbu, odpowiedzialnego za sektor finansowy. Ten z kolei był zagorzałym zwolennikiem odchodzącego prezesa PKO BP. Kiedy opuszczał resort, zwolniony przez ministra Grada, dostał posadę na Ukrainie w należącym do PKO BP w Kredobanku.

W obronę prezesa Pruskiego brał też Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego Donalda Tuska, a to mogło już świadczyć o tym, że tak myśli również premier. Przeciwko szefowi PKO BP wystąpili natomiast politycy PSL, tyle że w ich przypadku wydawało się to raczej zagraniem koniunkturalnym, byle odróżnić się od koalicjanta w sprawie pompowania zysków z PKO BP.

Ostatecznie w starciu Rostowski-Grad wygrał minister skarbu. Sprawę dywidendy załatwił tak: mocno przekopał porządek walnego PKO BP, które miało zdecydować o podziale zysku banku. Wyjął z banku 1 mld zł, ale obiecał, że jeszcze w tym roku oraz w przyszłym dorzuci trochę grosza do budżetu. Wbrew rekomendacji rady nadzorczej, która wnioskowała o nieudzielanie absolutorium Jerzemu Pruskiemu, postanowił go skwitować.

— Na walnym było wystarczająco dużo zamieszania, żeby jeszcze odgrywać się na prezesie banku. Wyrok tylko został odroczony — mówi proszący o anonimowość rozmówca zbliżony do rady nadzorczej.

Przemeblowanie zarządu

Razem z Jerzym Pruskim posadę stracił wczoraj Tomasz Mirończuk, bliski stronnik prezesa. W jego sprawie rada również rekomendowała walnemu nieudzielanie absolutorium. Z naszych informacji wynika, że poszło o pomysł kupna polskiej części AIG, za który Tomasz Mirończuk odpowiadał.

Nie są to ostatnie dymisje w zarządzie. Jak się dowiedzieliśmy, niepewny posady może być Jarosław Myjak, odpowiedzialny za pion korporacyjny. Do banku trafił w ciekawy sposób: latem ubiegłego roku na wiceprezesa od korporacji rada nadzorcza wybrała w konkursie Janusza Wojtasa. Bez zgody Jerzego Pruskiego posady objąć jednak nie mógł. A ten sprzeciwił się kandydaturze. Przystał natomiast na kolejny wybór — właśnie Jarosława Myjaka.

— Dymisje będzie wręczał już nowy prezes, który poukłada zarząd według własnego uznania — mówi nasz rozmówca.

Kto zostanie prezesem? Do czasu wyłonienia nowego szefa funkcję p. o. będzie pełnił Wojciech Papierak, wiceprezes odpowiedzialny za detal. Nasuwa się oczywiste skojarzenie, że przygotowuje niejako miejsce dla swojego byłego szefa — Sławomira Lachowskiego, z którym kiedyś pracował w BRE Banku.

— To byłaby bardzo dobra kandydatura. Aczkolwiek jego wybór nie jest wcale przesądzony — mówi nasz rozmówca zbliżony do resortu skarbu.

Z naszych informacji wynika, że ma co najmniej jednego poważnego kontrkandydata, menedżera z młodszego pokolenia, który cieszy się sporym poparciem.

Nazwisko nowego szefa banku poznamy w ciągu najbliższych tygodni. Po rozpisaniu rada nadzorcza ma miesiąc na jego wybranie. Przy dobrej organizacji może się uwinąć w dwa tygodnie.

Zaszkodziła dywidenda i emisja akcji

Nic nie zepsuł, ale i nic nie poprawił — podsumowują kadencję prezesa analitycy.

Maciej Szczęsny

analityk Nomura Securities

Nie jestem zdziwiony decyzją rady nadzorczej PKO BP o odwołaniu prezesa Pruskiego, biorąc pod uwagę zamieszanie, jakie powstało wokół propozycji dywidendy i podniesienia kapitału. Pierwotna propozycja zarządu (2,88 zł dywidendy na akcję w połączeniu z emisją do 650 mln akcji) była słusznie krytykowana przez akcjonariuszy mniejszościowych, więc nie sądzę, aby rynek negatywnie zareagował na odejście prezesa. Dla kursu spółki kluczowy będzie wybór następcy. Myślę, że PKO BP zasługuje na menedżera z klarowną strategią rozwoju i ambicjami wykraczającymi poza ochronę podstawowych rynków działalności banku. Mam również nadzieję, że proces wyboru nowego prezesa nie będzie nadmiernie się przedłużał.

Marcin Materna

analityk Millennium DM

Trudno wskazać mocno negatywne i mocno pozytywne aspekty działalności Jerzego Pruskiego jako prezesa PKO BP. To menedżer, który nie pogorszył kondycji banku. PKO BP nie traci udziału w rynku. Trudno powiedzieć, by prezes Pruski w jakikolwiek sposób wyróżnił się na tle innych prezesów banków.

Piotr Palenik

analityk ING Securities

Cechą pozytywną prezesa Jerzego Pruskiego było to, że nic nie zepsuł, a negatywną to, że nic zbytnio nie poprawił. Był to bardzo pasywny prezes. W państwowym banku trudno jednak ocenić, czy to skutek sposobu zarządzania czy też politycznych uwarunkowań.

Tomasz Bursa

analityk Ipopema Securities

Początkowo Jerzy Pruski był postrzegany jako szef na krótko, a jego zadaniem było przeprowadzenie banku przez rynkowe zawirowania związane z kryzysem finansowym. Misji nie dokończył. Biznesowo PKO BP radziło sobie jednak całkiem dobrze, pomijając działalność na Ukrainie. Nie można jednak winić prezesa za sytuację gospodarczą za naszą wschodnią granicą.

Jeśli spojrzeć na polski rynek, PKO BP zanotowało najmniejszy spadek wyników w całym sektorze bankowym, co niewątpliwie jest sukcesem. Do czasu kontrowersji związanych z dywidendą Jerzy Pruski był pozytywnie odbierany przez rynek, dobrze wykonując rolę prezesa banku.

Eugeniusz

Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Szef największego banku odwołany