Szef Vistuli stawia zarzuty szefowi Vistuli

Marek Knitter, Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2003-05-15 00:00

Dziś udowodnię, że Roman Wenzl działa na szkodę Vistuli — deklaruje Michał Wójcik, prezes spółki popierany przez polskich akcjonariuszy. To odpowiedź na podobne zarzuty Romana Wenzla, który tworzy konkurencyjny zarząd.

Sytuacja w giełdowej Vistuli, spółce z branży odzieżowej, coraz bardziej się komplikuje. Banki upominają się o pieniądze, firmie grozi upadłość, a prezesi — sądząc po wczorajszych wypowiedziach — nie zbliżają się do kompromisu, ale wręcz zaostrzają konflikt.

— Do tej pory nikt ze strony polskich udziałowców nie chciał z nami rozmawiać, ale w każdej chwili jesteśmy na to gotowi — deklaruje Roman Wenzl, popierany przez HIP Holding — holenderskiego akcjonariusza Vistuli (23,37 proc. akcji).

Holendrzy nie uznają wyników WZA z 24 stycznia, na którym polska większość akcjonariuszy (mają 51 proc. udziałów, są wśród nich PZU i BRE Bank) opowiedziała się pośrednio za Michałem Wójcikiem, urzędującym w siedzibie spółki. On też negocjuje z bankami w sprawie zadłużenia.

Jednak z instytucjami finansowymi chce rozmawiać Roman Wenzl. Nie zanosi się na zgodę.

— Chcemy negocjować, ale bezpośrednio z HIP Holding. W czwartek przedstawimy dokumenty dotyczące działalności Romana Wenzla na szkodę naszej spółki — mówi Michał Wójcik.

To odpowiedź na oskarżenie go o nielegalną sprzedaż 22-proc. pakietu akcji Vistuli będącego w posiadaniu jej spółek zależnych.

Dla zarządu Romana Wenzla sprawa jest jasna — sąd wpisał go do rejestru. Zarząd Michała Wójcika uważa, że 22 maja sąd podejmie decyzję o wpisie do KRS nowych władz wybranych w styczniu.

— Wtedy nasza sytuacja negocjacyjna znacznie się poprawi. Zamierzamy rozpocząć odbudowę marki Vistula. Możliwe, że w ciągu 2-3 lat osiągniemy nadwyżkę finansową — zapowiada Michał Wójcik.

— Jeżeli nie było żadnych uchybień prawnych podczas WZA 24 stycznia, to nie widzę przeszkód, by sąd wpisał do rejestru zarząd Michała Wójcika — twierdzi Paweł Ciećwierz, z kancelarii prawniczej Wardyński i Wspólnicy.

Na razie nie ma co liczyć, że Holendrzy wycofają się z inwestycji w Vistulę.

— Uważamy, że akcje tej spółki mają duży potencjał wzrostowy — ocenia Jan Laskowski, wiceprezes w zarządzie kierowanym przez Romana Wenzla.