Sześć piekieł współczesnego człowieka

Niech Wielka Sobota będzie dniem prawdy i trudnej konfrontacji. Niedziela nowym początkiem…

Ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał — czytamy w apostolskim wyznaniu wiary.

Wielka Sobota, Karsamstag, Holy Saturday, Sábado Santo — różne nazwy, ale przesłanie to samo. Wyłącz smartfon, zamknij komputer i przygotuj się do świętowania życia.
Zobacz więcej

CHWILA ZATRZYMANIA

Wielka Sobota, Karsamstag, Holy Saturday, Sábado Santo — różne nazwy, ale przesłanie to samo. Wyłącz smartfon, zamknij komputer i przygotuj się do świętowania życia. Fot. iStock

Sobota między pamiątką ukrzyżowania a świętem zmartwychwstania jest często przez chrześcijan pomijana. Kończymy domowe porządki, robimy zakupy przed świętami, przygotowujemy smakołyki na wielkanocny stół. Może jest tak dlatego, że sobota jest dniem tajemnicy. Niewiele o niej wiemy. Wielki Czwartek — dzień, w którym Jezus zorganizował ucztę dla swoich uczniów. To tam powiedział, że chleb i wino to ciało i krew. Wielki Piątek — pamiątka ukrzyżowania, czyli kulminacyjny moment tej misji, decydująca chwila. Wielkanoc — święto Zmartwychwstania Pańskiego, czas radości, szczęścia, nowy początek. Gdzieś po drodze gubimy Wielką Sobotę. Czy słusznie?

Wielka Sobota to nie tylko dzień tajemnicy, ale także czas wędrówki piekielnymi ścieżkami. Przeszedł tę drogę Jezus, może powinniśmy także my? Jeśli potraktujemy wielkopiątkowo-wielkanocny czas jako moment zatrzymania i włączenia uwagi, to staniemy przed szansą uświadomienia sobie małych „piekieł” naszego życia. Każdy ma swoje piekiełka. Poniżej kilka przykładowych, przez które przechodzi każdy współczesny człowiek — wierzący czy niewierzący.

Piekło 1 — kult samego siebie. Wystarczy zajrzeć do popularnych portali społecznościowych, żeby zobaczyć, że to piekło ma się w naszym świecie wyjątkowo dobrze. Profile karierowe biją tu piekielne rekordy. Wymuskane zdjęcia, nieustanna autopromocja, tworzenie świata ułudy, idealnych postaci, samych ekspertów i autorytetów.

Piekło 2 — kult kariery. W ten rodzaj piekła wpada się niezauważalnie, czasem jest to proces wieloletni. Człowiek ma cele, zamierzenia, przygotowaną

ścieżkę kariery, siatkę kontaktów. Pracuje dwie, trzy lub cztery godziny dłużej. Traci zdrowie, relacje rodzinne, pasje. Brzmi jak banał, a jednak wpadamy w ten banał nieustannie.

Piekło 3 — kult sukcesu i rozwoju. Życie to droga do sukcesu. 10 sposobów na życiowy sukces. Twoja podróż na szczyt. To mogłyby być tytuły poradników dla ludzi chcących osiągnąć w życiu coś, co mieści się w pojęciu „sukces”. Takich książek nie brakuje na półkach, piewców sukcesu pełno też na różnych szkoleniach i konferencjach. Przekonują, że życie to ciągły rozwój, a nadrzędnym celem jest odniesienie sukcesu. To takie trochę plastikowe, mocno przypudrowane piekło, ze swoim sztucznym optymizmem i amerykańskim uśmiechem.

Piekło 4 — kult pieniędzy. To piekło ponadczasowe, bo przecież pamiętamy te srebrniki Judasza. Chcemy więcej i więcej. Czasem to już zarabianie dla samego zarabiania. Dzięki pieniądzom czujemy się ważni, mocni, niezależni, a być może nawet niezniszczalni i wieczni.

Piekło 5 — kult bezwzględności. Chcesz przetrwać? Musisz mieć grubą skórę i iść po trupach — mówią tu i tam. Podobno człowiek sukcesu musi być bezwzględny dla kontrahentów, a przede wszystkim dla współpracowników. Przecież gdy na górę prowadzi tylko jedna drabina, trzeba nauczyć się posługiwania łokciami i bez skrupułów zrzucać innych. To męczące i smutne.

Piekło 6 — kult hipokryzji. Podobnie jak piekło pieniędzy, także tutaj nic nowego pod słońcem. Znasz to piekło doskonale. Najpierw uśmiechy, poklepywanie po plecach, później w te same plecy wbity nóż. Nie wiadomo już, komu zaufać, z kim pić kawę, za kogo warto „umierać”, a kto jest mistrzem biurowej hipokryzji. To piekło pełne krętych ścieżek. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka, duchowny ewangelicki, Puls Biznesu

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Sześć piekieł współczesnego człowieka