Sytuacja, w której kurs akcji odpowiada wartości fundamentalnej firmy, to raczej wyjątek niż reguła. Na dodatek nie ma jednej metody, która pozwala taką wartość szacować bez ryzyka błędu, a wiele modeli opiera się na założeniach dotyczących przyszłości. Nie powinny więc dziwić duże rozbieżności między wycenami akcji, przygotowanymi przez specjalistów z biur maklerskich, a tym, jakie ceny na rynku akceptują inwestorzy. Adrian Kowollik z Dr. Kalliwoda Research wyliczył jesienią, że akcje SMT warte są 40 zł, ale rynek tego nie „kupił”, a kurs szoruje dziś po półtorarocznym dnie. W trendzie spadkowym są też notowania wielu innych spółek (jak Cormay, Hawe, Agroton, Kogeneracja czy Sygnity, których potencjał na papierze (czyli zgodnie z rekomendacjami analityków) wynosi po 75 i więcej procent. Dopóki nie będzie sygnałów odwrócenia tej tendencji (wynikających np. z analizy technicznej), dopóty takich spółek lepiej unikać.



Sygnał odwrócenia trendu lub przynajmniej korekty wzrostowej pojawił się już na Asbisie (akcje tej spółki są w Portfelu PB), którego akcje Jakub Viscardi z Domu Maklerskiego BOŚ wycenia na 3 zł, czyli ponad 70 proc. więcej, niż wynosi kurs na GPW. W zeszłym roku notowania runęły z powodu destabilizacji rynków wschodnich, które mają kluczowe znaczenie dla wyników dystrybutora elektroniki. Swoje zrobiły m.in. osłabienie walut, którego końca nie widać, co stawia pod znakiem zapytania trwałość odbicia. Wcześniej spółka imponowała jednak wzrostem sprzedaży, w tym produktów pod własną marką. Wdrożono antykryzysowy plan naprawczy, który miał pozwolić zakończyć rok na plusie. Jeśli zarząd dotrzyma słowa, będzie to mocny argument w rękach kupujących.
Wśród spółek, które w ocenie analityków wciąż są mocno niedocenione, nie brakuje takich, których notowania systematycznie pięły się w górę, by w końcu dostać zadyszki. Tak stało się z Rainbow Tours, ale zdaniem Michała Krajczewskiego, analityka Biura Maklerskiego BGŻ, to tylko przystanek w hossie, a argumentów za jej kontynuacją nie brakuje. To m.in. sprzyjające otoczenia makro, dynamiczny wzrost rynku touroperatorów (według szacunków eksperta, w tym roku może to być 10-15 proc.), rozwój własnych kanałów sprzedaży i oferty oraz brak zadłużenia i atrakcyjna dywidenda, która w tym roku może wynieść około 0,9 zł (stopa dywidendy 5 proc.). Swoich fanów wśród analityków ma także Grupa Duon, której akcje wyceniają oni na 3 zł, czyli prawie 50 proc. więcej, niż kosztują na GPW. W najświeższej rekomendacji Michał Sztabler z Noble Securities przyznaje co prawda, że spółce w 2015 r. trudno będzie powtórzyć ubiegłoroczne, rekordowe rezultaty przy zakładanym ograniczeniu aktywności na rynku hurtowym i wyższym kosztom w segmencie obrotu, ale spadek zysków nie będzie głęboki.
— Szacujemy go na nie więcej niż 10 proc. Zakładając odbudowanie wyników już w roku 2016 r. i dobre perspektywy wzrostu w kolejnych latach, Duon jest naszym zdaniem ciekawą propozycją inwestycyjną — przekonuje Michał Sztabler.
Wielu zwolenników mają także Kopex i Famur, których notowania zadołowały przez dekoniunkturę na rynku węgla. W polskich kopalniach nakłady na inwestycje, z których żyją giełdowi producenci maszyn i urządzeń, spadły w pierwszych trzech kwartałach 2014 r. o 15 proc. Zarówno zarządy spółek, jak i analitycy szansę na zniwelowanie tych braków dostrzegają na rynkach zagranicznych. Specjaliści doceniają też efekty restrukturyzacji w Kopeksie, przekonują więc, że akcje (także Famuru) warto mieć w portfelu, bo dają szansę na kilkudziesięcioprocentowy zarobek. O tym, że cierpliwość zostaje nagrodzona, przekonuje przykład Arctic Papera, producenta papieru książkowego, który minął dołek koniunktury, więc stopa zwrotu za ostatni rok zbliża się już do 100 proc. Według analityków, to nie koniec, a mediana wycen to 6 zł. To o jedną czwartą więcej niż kurs na GPW.