Szkockie smakołyki pachną whisky i malinami

Renata Zawadzka
opublikowano: 10-06-1999, 00:00

Szkockie smakołyki pachną whisky i malinami

Przez tydzień w restauracji Hetmańska hotelu Victoria możemy uczestniczyć w szkockiej uczcie. To ostatnia tego typu akcja przed rozpoczęciem remontu powierzchni konferencyjnej, recepcji i restauracji. Do tradycji prezentowania kuchni różnych narodów hotel będzie mógł wrócić dopiero po zakończeniu remontu, a więc za rok.

Od lat bannery umieszczone na zewnątrz hotelu zapraszają na dni kuchni akwitańskiej, cejlońskiej, portugalskiej czy cypryjskiej. Zwykle potrawy były przygotowywane z oryginalnych produktów i przez znawców sztuki kulinarnej z danego kraju. To dla hotelu niemała inwestycja, ale cóż promocja musi kosztować. Tym razem było nieco inaczej.

— Szkockie potrawy przygotowujemy sami, zgodnie jednak z oryginalnymi recepturami. Mamy już w tym względzie własne doświadczenie, a poza tym mogliśmy liczyć na pomoc Ambasady Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii — mówi Adam Michalski, szef kuchni restauracji Hetmańska.

Szkocja ma silne poczucie tożsamości narodowej iÉ kulinarnej. Na co dzień jada się dość skromnie. Podstawę stanowią potrawy jednogarnkowe sporządzone z mięsa kóz, królików, owiec oraz rzecznych ryb zapiekanych bądź duszonych z warzywami. Przy bardziej uroczystych okazjach kawałki mięsiwa podaje się w sosach z dodatkiem whisky, pomarańczy lub zapiekane w cieście. Jednym z narodowych dań jest np. łosoś oryginalnie zestawiony z grochem i brukselką, ale tak naprawdę kuchnia szkocka słynie z haggisa.

— Haggis to pierwszy barani żołądek wypełniony kaszą lub podpiekanymi płatkami jęczmiennymi wymieszanymi z posiekanymi i podduszonymi baranimi podrobami. Potrawę podaje się z sosem dość mocno podprawionym whisky. Zresztą sosy alkoholowe towarzyszą wielu szkockim daniom, stąd ich oryginalny aromat — wyjaśnia Adam Michalski.

— Każda destylarnia podczas dorocznego święta podaje haggissa w sosie ze swojej whisky. My nie rozróżniamy takich subtelności, ale Szkoci tak. Ta kraina słynie przecież przede wszystkim z różnych gatunków whisky — dodaje Dariusz Ciborowski, szef ds. gastronomii w Finlandia Ballantine s Group.

Kuchnia szkocka pachnie nie tylko whisky. Choć brak w niej przystawek i cierpi na ubóstwo deserów, to jednak te, które są, smakują wybornie. Wypróbowaliśmy kruche ciastko z musem malinowym i truskawką — może być też z orzechami. Naprawdę pyszne i apetycznie przesycone aromatem świeżych malin.

WŁASNYM SUMPTEM: Udało nam się we własnym zakresie nie tylko zapewnić oryginalne menu, ale także towarzyszącą konsumpcji szkocką muzykę. Zespół Stonehenge ma wprawdzie polski rodowód, ale repertuar celtycki — zapewnia Iwona Bartuszek, wicedyrektor hotelu Victoria.

AROMATY: Te malinowe ciasteczka są prawie tak charakterystyczne dla szkockiej kuchni jak haggis — mówi Adam Michalski.

CLOU PROGRAMU: Haggis serwowany jest zawsze odrębnie. Na prawdziwych szkockich przyjęciach wszyscy niecierpliwie czekają na ceremonialne podanie tej potrawy. W Victorii w mistrzów ceremonii przeobrazili się Arkadiusz Kosieradzki (po lewej) i Grzegorz Mazur.

OKAZJA: Nie ma szkockiej kuchni bez whisky. To dla nas okazja do promowania marki, toteż chętnie sponsorujemy to wydarzenie — zapewnia Dariusz Ciborowski, szef ds. gastronomii w Finlandia Ballantine s Group (na fotografii po prawej w towarzystwie oryginalnie ubranej hostessy i Blaine Rowlette a, dyrektora firmy).

DOBRY POMYSŁ: Szkocka kuchnia to bardzo dobry pomysł, bo w Warszawie nie ma szkockich restauracji — zauważa Wiesław Wilk, dyrektor hotelu Forum.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Renata Zawadzka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Szkockie smakołyki pachną whisky i malinami