Szkolenie tańsze niż likwidacja szkody

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2010-08-05 00:00

Bezpieczeństwo floty samochodów służbowych przekłada się na zyski firmy. Ale świadomość tego jest wciąż niska.

Auta firmowe mają za dużo wypadków

Bezpieczeństwo floty samochodów służbowych przekłada się na zyski firmy. Ale świadomość tego jest wciąż niska.

Szacuje się, że w ponad 40 proc. wypadków w Polsce biorą udział samochody flot firmowych. W wyniku kolizji, w której zostaje ranny pracownik, pracodawca ponosi średnio 25 tys. zł straty. Partnerstwo Dla Bezpieczeństwa Drogowego wylicza, że aby taką stratę zrekompensować, firma, przy 5-procentowym zysku, musi sprzedać dodatkowe towary lub usługi za 0,5 mln zł. Przy zysku 1-procentowym dodatkowa praca musi wynieść 2,5 mln zł.

Wielka skala

Według opracowania przygotowanego przez dr Krystynę Zużewicz z Zakładu Ergonomii w Centralnym Instytucie Ochrony Pracy, kierowcy pojazdów giną w wypadkach przy pracy najczęściej spośród wszystkich grup zawodowych. Częściej od górników, czy robotników budowlanych. W 2007 r. kierowcy stanowili 17 proc. poszkodowanych w wypadkach ze skutkiem śmiertelnym, a we wszystkich wypadkach 9 proc. W 2006 r. podczas wykonywania obowiązków służbowych zginęło na drogach 46 zawodowych kierowców i 47 innych pracowników kierujących firmowym autem. W sumie poszkodowanych w wypadkach było aż 1770 kierowców flotowych.

Według danych GUS wypadki komunikacyjne w ostatnich dwóch latach to 10 proc. ogółu wypadków przy pracy. Zginęło w nich 339 osób, co stanowi ponad 30 proc. zdarzeń ze skutkiem śmiertelnym. Ze statystyk Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Drogowego wynika z kolei, że 6 na 10 zgonów związanych z wykonywaniem pracy nastąpiło wskutek wypadku samochodowego. Te dane nie pozostawiają wątpliwości. Pracownicy wykorzystujący samochody do celów biznesowych są narażeni na wielkie ryzyko.

Niska świadomość

Rzeczywisty koszt szkód powodowanych przez kierowców aut służbowych to znacznie więcej niż wydatki na naprawę pojazdu.

— Trzeba wziąć pod uwagę również czas pracowników administracji na likwidację szkody, straty spowodowane niewykonaniem pracy, nieobecność pracownika i jego zastąpienie, obniżenie wartości pojazdu, koszt leczenia i odszkodowania zdrowotnego oraz straty moralne i rodzinne — wylicza Sylwester Pawłowski z programu Bezpieczna Flota realizowanego przez Stowarzyszenie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego.

Jego zdaniem wielu pracodawców w Polsce nie ma świadomości jaka odpowiedzialność na nich spoczywa kiedy powierzają pracownikom narzędzia do wykonywania obowiązków służbowych — zwłaszcza samochody.

— Stres zawodowy to kluczowy czynnik oddziałujący negatywnie na stan zdrowia i sprawność psychofizyczną kierujących samochodami służbowymi. Pracownik zdaje sobie sprawę z konieczności bezpiecznej jazdy, a jednocześnie ma obowiązek przestrzegania reżimu czasowego i kulturalnego, profesjonalnego zachowania wobec klientów. Wszyscy doskonale wiemy, że skutkiem pracy w warunkach dużego obciążenia psychicznego są poważne zaburzenia psychosomatyczne i szybsze zmęczenie. To stwarza sytuacje zagrażające bezpieczeństwu kierującego pojazdem i innych użytkowników dróg — podkreśla Elżbieta Leszko ze Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego.

Taniej niż reklama

Firmy wydają miliony złotych na budowę wizerunku i reklamę. Pokazanie w wieczornych wiadomościach, przy największej oglądalności, samochodu z firmowym logo, który uległ wypadkowi drogowemu, może im jednak przynieść wymierne straty. Będą kojarzone z brakiem odpowiedzialności, a ich kierowcy zostaną uznani za piratów drogowych. Tym bardziej, że kierowcy firmowi to najaktywniejsza grupa w ruchu drogowym, o której większość pozostałych użytkowników dróg ma wyrobione zdanie — i to nie najlepsze.

— Nie trzeba dużych pieniędzy, by wdrożyć rozwiązania wpływające na poprawę bezpieczeństwa, a przez to na zwiększenie zysków przedsiębiorstwa. W pierwszej kolejności należy zbadać własną flotę i określić źródło problemów. Następnie znaleźć i wdrożyć rozwiązania administracyjne, organizacyjne i szkoleniowe odpowiadające specyfice firmy — mówi Sylwester Pawłowski.

Leszek Pomorski, prezes Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów i prezes ING Car Lease twierdzi, że najczęściej spotykaną metodą poprawy bezpieczeństwa jest edukacja przez dyscyplinę, czyli — najprościej rzecz ujmując — obciążanie pracowników kosztami likwidacji szkód z auto casco.

— Coraz większą popularnością cieszą się także programy bezpiecznej jazdy dostępne w szkołach jazdy i niektórych firmach wyspecjalizowanych w udostępnianiu flot i zarządzaniu nimi — dodaje Leszek Pomorski.

Szkolenie i sprawdzanie

Jego zdaniem zdecydowanie ważniejsze są jednak szkolenia.

— Najważniejsze jest budowanie świadomości i edukacja, a potem egzekwowanie — podkreśla Leszek Pomorski.

Jak to robić?

— Przede wszystkim uczyć, jak samochód się zachowuje w niebezpiecznych sytuacjach i jak do nich nie dopuszczać. Na drugim miejscu stawiam ćwiczenia technik jazdy pomocnych w sytuacjach kryzysowych. Te działania trzeba oceniać — karać i nagradzać, podsumowując dokonania kierowców — wylicza Michał Soćko, menedżer ds. floty samochodowej w Carlsbergu i członek Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych.

Unowocześnienie sieci dróg poprawia bezpieczeństwo i zmniejsza koszty powstałe m.in. wskutek wypadków.

— To jednak się dzieje powoli. Natomiast nie wykorzystujemy szansy na zmianę podstawowego szkolenia kierowców. Szkolenia na autodromach, budujące świadomość przyszłych kierowców, powinny być obowiązkowym elementem nie tylko kursu na prawo jazdy, ale też późniejszego, cyklicznego sprawdzania umiejętności panowania nad autem — sumuje Michał Soćko.

40%

Taki jest odsetek wypadków samochodów w Polsce, w których biorą udział auta należące do flot firmowych.

60%

Taki udział w ogólnej liczbie zgonów związanych z wykonywaniem pracy mają ofiary wypadków samochodowych.

Okiem praktyka

Kij i marchewka

Maria M. Biedroń, dyrektor departamentu administracji, Lukas Bank

Kwestią kluczową każdego programu zarządzania ryzykiem i bezpieczeństwem floty jest rejestrowanie najmniejszych nawet wypadków. Formalizacja rejestracji zdarzeń, a także wypracowanie systemu analizy i kontroli, to krytyczne warunki rozwoju etyki zarządzania ryzykiem w firmie. Ważne jest także stworzenie właściwego klimatu dla bezpieczeństwa samochodów, przez wdrożenie polityki bezpieczeństwa, rozwijanie świadomości użytkowników pojazdów, propagowanie w organizacji wiedzy z zakresu bezpieczeństwa, a także stworzenie systemu nagród i kar.