Szmaciany sobowtór z artystycznym zacięciem

Magdalena Mastykarz
09-06-2014, 00:00

Właścicielka Szmacianek biznes zaczynała od Facebooka. W rozwoju pomogła dotacja, a w planach jest wyjście za granicę

Ręczna robota, indywidualne cechy, serce artysty włożone w produkt — tego coraz częściej szukają klienci na rynku zalanym chińską masówką. Próbę odpowiedzi na te potrzeby podjęła Dorota Kuran, która szyje lalki na zamówienie.

LALECZKI Z DUSZĄ: Wkładam w lalki część siebie, klienci to widzą i doceniają — mówi Dorota Kuran, założycielka Szmacianek. [FOT. MW]
Wyświetl galerię [1/2]

LALECZKI Z DUSZĄ: Wkładam w lalki część siebie, klienci to widzą i doceniają — mówi Dorota Kuran, założycielka Szmacianek. [FOT. MW]

Klienci wskazali kierunek

— Moja fascynacja lalkami narodziła się w dzieciństwie, podczas wizyt w teatrzykach dziecięcych. Pierwsze lale uszyte przeze mnie powstały, kiedy pracowałam jako dekoratorka witryn dla Zary. Inspiracją do stworzenia szmacianej lali, z prawdziwymi włosami, były peruki manekinów. Uszyłam kilka lalek, utworzyłam stronę dla fanów na Facebooku i tak to się zaczęło — opowiada Dorota Kuran, założycielka firmy Szmacianki.

To właśnie fani z Facebooka wpłynęli na obecny charakter jej działalności. Zaczynała od swoich autorskich propozycji, z czasem jednak klienci zaczęlizgłaszać się z prośbami o uszycie lalek spersonalizowanych.

— Linia produktów szytych według mojego pomysłu dalej istnieje, ale trzon produkcji stanowią lale sobowtóry — mówi autorka Szmacianek.

Klient, który chce zamówić spersonalizowaną lalkę, wysyła zdjęcie osoby, której ma ona być sobowtórem, oraz charakterystykę tej postaci. Dorota Kuran przygotowuje i wykonuje projekt, a następnie konsultuje go z klientem. Na gotową lalkę trzeba poczekać od siedmiu do dziesięciu dni, a jej cena to 179 zł.

Pomogły fundusze unijne

Gdy w 2013 r. Dorota Kuran wiedziała już, że jej projekty znajdują odbiorców, założyła działalność gospodarczą. Aby działać profesjonalnie, potrzebowała sprzętu, surowców i strony internetowej. — Przez dwa lata okazjonalnego szycia pracowałam na kiepskim sprzęcie, naturalną koleją rzeczy było też psucie się urządzeń. Złożyłam więc wniosek o dofinansowanie i po wielu etapach dostałam dotację unijną w wysokości 40 tys. zł. Mogłam kupić sprzęt oraz surowce do produkcji pierwszych partii lal. Część kwoty przeznaczyłam na projekty graficzne i budowę strony internetowej — mówi właścicielka Szmacianek.

Ruszając ze swoją działalnością, Dorota Kuran zdawała sobie sprawę, że na polskim rynku działa już kilka firm zajmujących się szyciem lal spersonalizowanych. Postanowiła zatem znaleźć coś, co będzie ją od nich odróżniało. I znalazła kanekalon — surowiec, z którego wykonuje włosy lalek, a który nie jest stosowany przez pozostałych producentów. — Od konkurencji odróżniam się także tym, że tworzę lale metodą autorską. W lalach dużo jest mnie, co klienci zauważają i doceniają. Lalki są niepowtarzalne, bo tworzone na wzór jakiejś osoby, ale dodatkowo są realizacją pewnej wizji artystycznej — proporcje twarzy czy detale, jakie uwydatniam, tworzą specyficzny styl Szmacianek — uważa ich autorka. Od początku pracuje sama, choć przy obecnym obłożeniu pracą (miesięcznie realizuje 20–30 zamówień) pomoc byłaby wskazana. — Dlatego złożyłam wniosek o stażystę z urzędu pracy. Mam nadzieję, że uda mi się skorzystać z tej możliwości, bo obecnie moim pomocnikiem jest jedynie mama, która na drutach robi sweterki dla lal — mówi Dorota Kuran.

W planie rynek zagraniczny

Dodatkowa osoba z pewnością będzie miała co robić, ponieważ autorka lalek chce rozwijać swój projekt. W pierwszej kolejności jest poszerzenie asortymentu o nowe produkty. Następnie Dorota Kuran chce pozyskać klientów zagranicznych.

— Już teraz dużo lalek wysyłam za granicę. Na początku kupowała głównie Polonia, często zamawiano lalki w polskich strojach ludowych. Dalej potoczyło się jak zwykle: lale spodobały się znajomymPolaków mieszkających za granicą i też zaczęli je zamawiać — opowiada twórczyni lalek. W Polsce jej lalki kupowane są z różnych okazji — począwszy od standardowych, tj. urodzin, ślubów, świąt, po te bardziej wyszukane, a nawet niezaplanowane przez samą autorkę.

— Powody do wręczenia lali nierzadko pozytywnie mnie zadziwiają. Zdarzały się lale prezentowane kontrahentom biznesowym przez agencję reklamową, dla której taki niebanalny prezent to dobry zabieg wizerunkowy. Ostatnio było kilka zamówień dla wychowawczyń na zakończenie gimnazjum czy przedszkola. Są też lale zamawiane z okazji obrony pracy magisterskiej, premiery spektaklu czy nawet jako prezent od zespołu dla zwalniającego się współpracownika — wymienia Dorota Kuran.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Mastykarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Szmaciany sobowtór z artystycznym zacięciem