Szprot i śledź bałtycki poróżniły Polskę z UE
Polscy negocjatorzy zapowiadają ostrą walkę o... śledzia bałtyckiego oraz szprota. Chodzi o pokonanie biurokratycznych zapisów Brukseli, dotyczących długości tych dwóch gatunków ryb. W poniedziałek dojdzie do kolejnej rundy rozmów.
Negocjacje dotyczące rybołówstwa wchodzą w decydującą fazę. Kilka dni temu Polska i Unia podpisały umowę o liberalizacji w handlu rybami. Nasi negocjatorzy chcą kontynuować dobrą passę i zamierzają przejść do niezwykle drażliwych i szczegółowych rozmów dotyczących… długości dwóch gatunków ryb. Chodzi o śledzia i szprota.
Śledziowy zamęt
Problem śledzia przewija się w rozmowach z Unią niemal od początku negocjacji. Różnica zdań, która do tej pory uniemożliwia jakiekolwiek porozumienie, dotyczy kilku centymetrów długości tej ryby. Śledź poławiany na Bałtyku przeciętnie osiąga długość 16 cm. Unia natomiast nie uznaje i nie zgadza się na połów mniejszych sztuk niż liczące poniżej 20 cm. Tym razem jednak krajowi negocjatorzy pojadą do Brukseli z nowymi argumentami.
— Za przykład chcemy dać Finlandię, która wygrała w tej sprawie z Brukselą. Szansa na pozytywne rozpatrzenie wniosku jest tym większa, że kilka dni temu otrzymaliśmy zapewnienie Łotwy i Estonii o wystąpienie z podobnym postulatem. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku — twierdzi jeden z pracowników departamentu rybołówstwa w resorcie rolnictwa.
Mała szprotka
Innym problemem, który stanie podczas poniedziałkowego spotkania, będzie długość bałtyckiego szprota. Bruksela już od dłuższego czasu postulowała zwiększenie zakresu jego ochrony. W stanowisku negocjacyjnym Polska wystąpiła o uznanie 8-cm szprota za rybę chronioną. Dla Brukseli taka długość była nie do przyjęcia, dlatego naciskała na Polskę o wzięcie pod ochronę nieco większych sztuk.
— Po dokładnych konsultacjach stwierdziliśmy, że możliwe byłoby podwyższenie poprzeczki o kilka centymetrów. Taką propozycję zgłosimy za kilka dni Brukseli – zapowiada Ryszard Klimczak z Krajowej Izby Rybackiej.
Dodaje, że wystąpienie z ochroną 8-cm szprotów było błędem w negocjacjach i niepotrzebnie blokowało rozmowy.