Akcja rozgrywa się w Ferrostalu Łabędy, spółce z grupy Cognor, należącej do Przemysława Sztuczkowskiego. Jest rok 2012. Firmy Metalex, Steel Trans oraz Gryf dostarczają złom do huty znanego inwestora. — Podczas jednej z kontroli okazuje się, że złom jest zmieszany z ponad 100 tonami śmieci — mówi Marek Lewandowski, specjalista ds. bezpieczeństwa w Cognorze. Jak twierdzi, to zmielone opony, odpady komunalne itp.
![POSZKODOWANY: Przemysław Sztuczkowski, szef i właściciel Cognoru, zarzuca dostawcom złomu łamanie prawa. Ucierpieć może należący do grupy Ferrostal Łabędy. [FOT. ARC] POSZKODOWANY: Przemysław Sztuczkowski, szef i właściciel Cognoru, zarzuca dostawcom złomu łamanie prawa. Ucierpieć może należący do grupy Ferrostal Łabędy. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/ba351325-b492-4c7b-bcb1-f513f07217c4/3dfdf8c2-b826-5fcd-8f70-82392593a2f9_w_830.jpg)
— Główny dostawca, współwłaściciel firmy Metalex [Grzegorz Cz. — red.], skorumpował kilkudziesięciu pracowników Ferrostalu, dzięki czemu przez długi czas mógł dostarczać śmieciowy złom. Sprawca to człowiek bezwzględny i bez skrupułów, który w okresie kilku lat stworzył organizację opartą na porządku mafijnym — uważa Marek Lewandowski.
Ferrostal traci
Po wykryciu procederu zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa trafiło do organów ścigania. Straty ze skontrolowanej dostawy śmieciowego złomu wyceniono na 154 tys. zł. Przedstawiciele Ferrostalu przeanalizowali również historyczne dane dotyczące dostaw złomu oraz wytopów, wskaźników procesu technologicznego w korelacji z informacjami z dostaw, oświadczeniami pracowników itp. Na tej podstawie całkowite szkody oszacowano na 30 mln zł. Po dwóch latach śledztwo gliwickiej prokuratury dobiegło końca.
— Sprawa jest już w sądzie — informuje Michał Szułczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
W Ferrostalu twierdzą, że sprawa została podzielona i obecnie sąd będzie rozpatrywał jedynie wątek wwozu śmieciowego złomu i korupcji. Przedstawiciele prokuratury przyznają, że kwestie dostaw sprzed lat, w przypadku których nie udało się udowodnić nieprawidłowości, zostały umorzone. Nie zadowala to Ferrostalu. Spółka napisała nawet skargę na gliwickich śledczych.
— Prokuratura z wielkimi oporami przyjmowała nasze wnioski, nie przejawiając większej inicjatywy. Zarząd spółki wystosował skargę do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach na prokuraturę gliwicką, mając jej za złe to, że odrzuciła wnioski m.in. o powołanie biegłego w zakresie analizy hutniczych procesów technologicznych i nie zabezpieczyła mienia sprawców na poczet ewentualnych kar. Nie dokonano też kontroli skarbowej — twierdzi Marek Lewandowski.
Katowicka prokuratura nie odpowiedziała na pytania „PB”. Z pisma przesłanego Ferrostalowi wynika jednak, że nie dopatrzyła się uchybień w działaniach kolegów z Gliwic.
Dostawcy górą
Ferrostal ma duży problem, bo nawet jeśli w przyszłości wygra sprawę, bez zabezpieczonego mienia sprawców trudno będzie mu wygzekwować odszkodowanie, a sam musi płacić dostawcom — i to słono. Wprawdzie po ujawnieniu wadliwych dostaw przedstawiciele stalowej spółki wstrzymali płatności dla dostawców, uznając, że za złom ze śmieciami płacić nie będą, spółka Stell Trans skierowała jednak sprawę do sądu i… wygrała. Ferrostal musi zapłacić jej prawie 3,8 mln zł. — Odwołujemy się od tego wyroku — mówi Marek Lewandowski. Przedstawiciele Ferrostalu spodziewają się jednak, że skoro wygrał Stell Trans, podobny scenariusz czeka ich w przypadku Metaleksu. Ewentualna wypłata ponad 11 mln zł mocno nadszarpnie finanse Ferrostalu. Spółka musi też oddać dostawcom złom, który miał być dowodem śmieciowych dostaw, ponieważ sąd uznał, że podczas jego kontroli i zatrzymania jako dowodu w sprawie policja nie dopełniła koniecznych formalności.
Ja wam pokażę
Sprawa ma też wątki kryminalne, przedstawiciele Ferrostalu uważają bowiem, że Grzegorz Cz. zastrasza świadków. Jeden z nich ma ochronę policyjną.
— Niedawno Grzegorz Cz. urządził sobie polowanie na kolejnych dwóch świadków. BMW X6 staranował stojący samochód, w którym siedzieli. Ofiary znalazły się w szpitalu, samochód nadaje się do kasacji. Zapewne chodziło mu nie tylko o odwet na świadkach, ale także wysłanie sygnału innym „zobaczcie, co się stanie, jak będziecie zeznawać” — twierdzi Marek Lewandowski, który jest jednym ze świadków poszkodowanych w wypadku.
Wszczęto postępowanie w sprawie spowodowania zagrożenia dla życia i zdrowia. Przedstawiciele Ferrostalu uważają jednak, że sprawa nie powinna być elementem odrębnego śledztwa. Chcieliby włączyć ją w postępowanie dotyczące śmieciowych dostaw. Grzegorz Cz. nie odpowiedział na pytania „PB” dotyczące sprawy. W kancelarii Grzegorza Kalamali, reprezentującej dostawców złomu, powiedziano nam jedynie, że ujawnianie wątków śledztwa może zakończyć się pozwem zarówno wobec Ferrostalu, jak i „PB”. Sprawa Ferrostalu nie jest branżowym wyjątkiem. Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, podkreśla, że z problemem dostaw śmieciowego złomu huty borykają się od lat. Wspomina, że przed laty, kiedy pracował jeszcze w zakładach w Dąbrowie Górniczej, także starał się rozbić szajkę dostawców. Skutecznie — choć nie obyło się bez policyjnej ochrony.