Sztuka podana do kawy

  • Patrycja Pustkowiak
opublikowano: 13-01-2023, 13:45
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Warszawska palarnia kawy Coffeelab stawia na promowanie młodych artystów. Od kilku lat etykiety jej kaw są dziełem oryginalnych polskich twórców. Niedawno ich prace trafiły też do przestrzeni publicznej, a Aleksandra Ossowska, menedżerka marki Coffeelab, zapowiada, że to nie koniec wspólnych projektów.

Obopólne korzyści:
Obopólne korzyści:
Dzisiejszy marketing musi się opierać na coraz bardziej chwytliwych pomysłach, ale mnie w tym wszystkim najbardziej interesowała sztuka. Nie promowałabym artysty, którego nie cenię – podkreśla Aleksandra Ossowska, menedżerka marki Coffeelab.
materiały prasowe

Aleksandra Ossowska poznała ilustratora Tomasza Pieńczaka jeszcze zanim zaczęła pracować w Coffeelabie. Już wtedy mieli nadzieję na współpracę w przyszłości. Kilka lat później menedżerka marki Coffeelab zaproponowała artyście stworzenie ilustracji na opakowanie kawy. To było w 2018 r. i dało początek sztandarowej inicjatywie palarni – odtąd na paczkach z ziarnami regularnie zaczęły się pojawiać dzieła polskich twórców. Aleksandra Ossowska wyjaśnia, że łączenie sztuki i biznesu zawsze było wpisane w jej drogę zawodową.

– Już jako siedemnastolatka organizowałam imprezy masowe, głównie offowe koncerty – hiphopowe, metalowe. Pochodzę z Grudziądza, małego miasta, w którym nie mogłam się nie rozwijać, dlatego gdy tylko mogłam, wyjechałam stamtąd na studia. Skończyłam politologię ze specjalizacją dziennikarską i psychologię. W czasach mojej młodości nie było powszechnego dostępu do internetu, wiedzę zdobywałam przez lektury, często czytałam fanziny [nieprofesjonalne pisma tworzone przez miłośników jakiegoś tematu, skierowane do osób podzielających te zainteresowania; wydawane własnym sumptem, najczęściej nieregularnie – red.]. Byłam dobra w docieraniu do rzeczy pozornie niemożliwych do znalezienia. Tak samo z koncertami – udawało mi się je organizować mimo małego budżetu – mówi menedżerka marki Coffeelab.

Nietypowa promocja

Kolekcjonerskie opakowania:
Kolekcjonerskie opakowania:
Coffeelab zapraszał do współpracy artystów reprezentujących różne dziedziny sztuki. Autorami prac na etykietach kawy – ilustracji, zdjęć i grafik – byli m.in. Alexander „Lis Kula” Morawski, Noriaki (streetartowiec, który konsekwentnie ukrywa swoją tożsamość), Dawid Ryski, Łukasz Kaczmarek, Maria Panas, Maciej „Niuans” Bojko, Maciej Polak, Marta Płusa czy Aneta Klejnowska.
materiały prasowe

Do biznesu kawowego trafiła przez przypadek.

– Mieszkałam wtedy z mężem w małym mieście Kole, ale wiedziałam, że niebawem się rozwiodę. Pewnego dnia surfowałam po internecie i znalazłam ogłoszenie, które mnie zaciekawiło – palarnia kawy Coffee Proficiency w Krakowie poszukiwała pracowników. Interesowałam się dobrą kawą, zawsze próbowałam w kawiarniach nowych gatunków, rozmawiałam o ziarnach. Zgłosiłam się do pracy i zaproszono mnie na szkolenia. Choć miałam małe dziecko, tak zorganizowałam sobie zajęcia, by móc przyjeżdżać do Krakowa raz w tygodniu. Dostałam tę pracę – wspomina Aleksandra Ossowska.

Ludzi z Coffeelabu – warszawskiej palarni kawy założonej w 2011 r. – poznała podczas wyjazdów branżowych. Zasugerowała im, że potrzebują pomocy z mediami społecznościowymi i marketingiem. Zaproponowali jej, by to zmieniła. Podjęła wyzwanie – na Instagramie Coffeelabu zaczęły się pojawiać regularne posty, a firma przeszła rebranding.

– Co dokładnie zrobiłam? Wiele rzeczy. Przede wszystkim zachęciłam właścicieli, by podjęli działania zmierzające do podwyższenia jakości kawy, edukowania, czym jest i jak różnią się ziarna między sobą. Wierzyłam w produkty Coffeelab – lubię ich kawę i wiedziałam, że po pierwszym łyku ludzie z nimi zostaną. Wymyśliłam, żeby zmienić etykiety na opakowaniach kaw. Początkowo powstawały w moim salonie, bo pracowałam z domu. Wreszcie wymyśliłam, żeby regularnie zapraszać polskich artystów do projektowania ilustracji na opakowania. Każdy twórca mógł zdecydować, jakie ziarna znajdą się w jego paczce – w ten sposób pokazywał, którą kawę lubi – mówi menedżerka.

Marketing firmy zaczął się kręcić wokół tego pomysłu – kiedy wchodziło się na stronę Coffeelabu, otwierało ją tło ze zdjęciem artysty i jego pracą, dopiero potem następowało przekierowanie do sklepu. Kiedy kawa była wprowadzana na rynek, firma pisała o autorze etykiety, pomagając mu zdobyć popularność.

– Chcieliśmy jednocześnie promować artystów i zainteresować klientów naszym produktem. Rynek potrzebuje takich informacji, a trudno je odnaleźć w zalewie danych. Dzisiejszy marketing musi się opierać na coraz bardziej chwytliwych pomysłach, ale mnie w tym wszystkim najbardziej interesowała sztuka. Nie promowałabym artysty, którego nie cenię – podkreśla Aleksandra Ossowska.

Po pierwszych sukcesach nie zwolniła tempa. Przez rok samodzielnie zrealizowała prawie 20 projektów. Choć z czasem artyści sami zaczęli się do niej zgłaszać, chcąc zaprojektować własną etykietę, wolała zapraszać ich sama, kierując się własnym gustem.

– Zależało mi, żeby ilustracje były różnorodne, dające do myślenia. Chciałam zawsze pokazać styl konkretnej osoby, pobawić się etykietą. Dbaliśmy też o wiarygodność przekazu, co prowadziło zresztą do zabawnych sytuacji. Po pewnej krytyce sprawdziliśmy faunę i florę Hondurasu, żeby się nie okazało, że na rysunku jest przekłamanie. Doszło do tego, że ludzie czekali nie tyle na kawę, ile na opakowanie z nowym projektem – śmieje się menedżerka marki Coffeelab.

Nie tylko etykiety

Wystawa:
Wystawa:
Ekspozycja prac w kawiarni Cafe Bar Havana była podsumowaniem czteroletniego projektu, jednak Coffelab nie ma zamiaru żegnać się z artystami. Zapowiada jednak nową formę współpracy.
materiały prasowe

Przez ponad cztery lata trwania projektu Coffeelab zapraszał do współpracy artystów reprezentujących różne dziedziny sztuki. Autorami prac na etykietach kawy – ilustracji, zdjęć i grafik – byli m.in. Alexander „Lis Kula” Morawski, Noriaki (streetartowiec, który konsekwentnie ukrywa swoją tożsamość), Dawid Ryski, Łukasz Kaczmarek, Maria Panas, Maciej „Niuans” Bojko, Maciej Polak, Marta Płusa czy Aneta Klejnowska.

Coffeelab nie zatrzymał się jednak na promowaniu sztuki na etykietach. Postanowił wyprowadzić ją w przestrzeń publiczną. W listopadzie i grudniu 2022 r. w Cafe Bar Havana na warszawskim Żoliborzu można było oglądać wystawę podsumowującą projekt kaw miesiąca. Prace stworzone przez polskich artystów dla Coffeelabu zawisły na ścianach kawiarni.

– Zaprzyjaźniłam się z ówczesnym menedżerem lokalu i zaproponowałam mu taką wystawę. Nie chciałam, żeby sztuka wisiała w sterylnej przestrzeni, lecz w przyjaznej. Żeby można było zbliżyć się do artysty – tłumaczy Aleksandra Ossowska.

Sprostać gustom

Rozmach:
Rozmach:
Przez lata w projekt kaw miesiąca Coffeelab zaangażowało się 48 artystów. Rezultaty ich pracy można było podziwiać nie tylko na etykietach, lecz także na wystawie w warszawskiej kawiarni.
materiały prasowe

Ale to kawa jest chyba najważniejsza. Aleksandra Ossowska się z tym zgadza. Uważa, że ludzie powinni interesować się jakością kawy tak samo jak zdrowym jedzeniem. Choć to złożone zagadnienie.

– Kiedy klienci pytają mnie, jaką kawę polecamy, nie wiem, co odpowiedzieć. Z tych kilkudziesięciu, które mamy w ofercie? Którą wybrać – tę z Kenii, Etiopii, Brazylii…? Ręczę za jakość wszystkich ziaren, bo kawy typu specialty przechodzą badania, żeby mogły zostać zaliczone do tej kategorii, ale to nie wszystko. Liczy się też sposób parzenia, sprzęty… Dlatego pytam o to klientów i wspólnie wybieramy ziarna – mówi menedżerka.

Aleksandra Ossowska przyznaje, że Polacy znajdują się wśród najlepszych baristów na świecie. Mamy coraz więcej palarni kaw i wszystkie się utrzymują. Dbają też o kulturę picia kawy – miłośnicy tego napoju mogą dobrać dla siebie wszystko: od ziaren po ekspres, a nawet młynek do kawy. Pojawia się coraz więcej festiwali i publikacji związanych z kawą specialty. Również właściciele kawiarni rozumieją, że ważniejszy od wystroju lokalu jest ekspres do kawy i dobre ziarna.

A jaką kawę najbardziej lubi Aleksandra Ossowska? Nie sposób odpowiedzieć. Za każdym razem inna jest jej ulubioną. W tym roku bardzo smakowała jej kawa z Etiopii, ale ostatnio wróciła do naparów owocowych i kwiatowych. Zawsze jednak jest to kawa wypalana pod metody przelewowe. W kwestii planów na przyszłość jest równie tajemnicza.

– Na razie niewiele mogę zdradzić. Na pewno kawy będą miały nowe opakowania, bardziej ekologiczne, bo zależy nam, żeby iść w tym kierunku. Wyprodukowaliśmy też skarpety z króliczkiem, który jest nowa maskotka marki. Na pewno zrobimy wszystko, by zarażać ludzi miłością do dobrej kawy i sztuki. I sprostać ich coraz bardziej wyrafinowanym gustom, bo klient kawy przelewowej wciąż poszukuje nowości – kończy Aleksandra Ossowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane