Między dwoma sztumskimi jeziorami Krzyżacy wybudowali w XIV w. nietypowy zamek na planie nieregularnego pięciokąta. Legenda głosi, że mistrzowie zakonu traktowali go jako swoiste spa. Woda ze Sztumu uchodziła bowiem za leczniczą, a zakonnicy przybywali tam latem w celach rekreacyjnych. Być może w XXI w. zamek w Sztumie również będzie pełnił podobną funkcję. Tamtejszy samorząd szuka bowiem partnera, który zagospodaruje (niestety w dużym stopniu zdegradowane) Wzgórze Zamkowe i nada mu nowe funkcje. Instytut Partnerstwa Publiczno-Prywatnego (IPPP) rozpoczął na ten temat konsultacje z potencjalnymi inwestorami.





— Chcemy zrewitalizować Wzgórze Zamkowe. Wymaga to nie tylko dużych nakładów, ale potrzebujmy też pomysłu na tę nieruchomość. Przetestujemy różne ścieżki. Jedną z opcji jest partnerstwo publiczno-prywatne — mówi Irena Wyrzykowska ze sztumskiego ratusza.
W skład zamkowego kompleksu wchodzą m.in. skrzydło południowe z salami wystawowymi, wozownia, wieża więzienna, brama wjazdowa, mury obronne i… dwukondygnacyjna willa. Co ważne, nie jest to uśpiony obiekt. Za sprawą miejscowego bractwa rycerskiego toczą się tam turnieje i odbywają pokazy walk.
Samorząd daje potencjalnemu partnerowi wolną rękę, jeśli chodzi o przeznaczenie zamku. Nie ukrywa jednak, że ma swoje preferencje. Sztum chciałby, aby pomysł zagospodarowania wzgórza zamkowego obejmował przynajmniej jedną z funkcji: hotelowo-konferencyjną, wystawienniczo-muzealną bądź rekreacyjną. Władze miasta oczekują od prywatnego partnera wykonania dokumentacji projektowej, sfinansowania inwestycji i utrzymywania obiektu. W zamian będzie mógł inkasować dochody z działalności i zarządzania wzgórzem oraz — ewentualnie — opłaty za dostępność uiszczanej przez Sztum. Samorządowcy zastrzegają, że nie przewidują bezpośredniej dopłaty do inwestycji.
Władze Sztumu nie ukrywają, że nie stać ich na samodzielną realizację projektu. W tegorocznym budżecie plan inwestycji na terenie 17-tysięcznej gminy opiewa na 10 mln zł. Gros tej kwoty jest przeznaczone na przebudowę dróg. W 2010 r. miasto próbowało sprzedać Wzgórze Zamkowe. Cena wywoławcza wynosiła 7,4 mln zł, do tego dochodziła 50-procentowa bonifikata. Niestety, bez powodzenia.
Więcej szczęścia miał Gniew. Tamtejszy zamek od samorządu kupili właściciele Polmleku.
— Nie zarzuciliśmy opcji sprzedaży. Niedawno odezwał się potencjalny inwestor, z którym przeprowadziliśmy wstępne rozmowy. Ale szukamy również pieniędzy w funduszach unijnych, a także w portfelu ministerstwa kultury — mówi Irena Wyrzykowska.