Szukaj miejsca na instalację wodną

Jeśli myślisz o inwestycji w elektrownię wodną, to teraz jest dobry czas na szukanie lokalizacji. Ale nie na budowę.

Kiedy w zeszłym roku ogłoszono projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii, nadchodzący boom na małe elektrownie wodne wydawał się oczywisty. Wysoki współczynnik wsparcia dla tej technologii nie mógł przecież przejść niezauważony. Tymczasem uchwalenie ustawy się opóźnia. Znacząco. Ale można to wykorzystać.

CZEKAJĄC NA USTAWĘ: Uchwalenie ustawy o OZE opóźnia się, a jej wejście w życie miało przynieść boom na elektrownie wodne. Ale eksperci nadal uważają, że taka elektrownia to dobra inwestycja. [FOT. ISTOCK]
Zobacz więcej

CZEKAJĄC NA USTAWĘ: Uchwalenie ustawy o OZE opóźnia się, a jej wejście w życie miało przynieść boom na elektrownie wodne. Ale eksperci nadal uważają, że taka elektrownia to dobra inwestycja. [FOT. ISTOCK]

— Elektrownia wodna to nadal znakomita inwestycja, ale dla tych, którym zależy na długowiecznej i stabilnej inwestycji. Na kilka pokoleń — podkreśla Marcin Markiewicz, szef rady nadzorczej MEW, inwestującej w małe elektrownie wodne. MEW to największy polski podmiot prywatny w tej branży, niewchodzący w skład państwowych koncernów energetycznych. Ma w Polsce dwie działające elektrownie wodne i pięć dewelopowanych projektów o łącznej mocy 10 MW. I teraz — kiedy rynek czeka na ustawę — przekonuje, że warto się rozejrzeć za okazyjnymi lokalizacjami. Bo to proces czasochłonny. W końcu trzeba znaleźć dający się zagospodarować spadek wody.

— Czasochłonne jest też uzyskiwanie pozwoleń, czyli decyzji środowiskowych, wodno-prawnych [inne technologie nie muszą takiego uzyskiwać — red.] i wreszcie pozwolenia na budowę. Może to zająć od kilku miesięcy do nawet dwóch lat — szacuje Marcin Markiewicz. Sama budowa trwa kilka miesięcy. Ale teraz, wobec braku ustawy, wiąże się z dużą niepewnością.

— Dlatego MEW nie prowadzi w tej chwili żadnej budowy w Polsce. Nowe projekty realizujemy natomiast w Rumunii, myślimy też o Turcji i Indiach — tłumaczy Marcin Markiewicz Mimo niepewności legislacyjnej, elektrownie wodne i tak są dobrze postrzegane przez banki, co przekłada się na proces uzyskiwania finansowania. Woda generuje prąd w sposób stabilny, co odróżnia ją od wiatru i słońca. Nie ma zatem problemów z uzyskaniem przyłączenia do sieci energetycznej, relatywnie stabilnie kształtują się też przychody. Większym problemem jest niestabilność rynku zielonych certyfikatów. Na załamanie cen narzekają wszystkie firmy związanez sektorem OZE, technologie wodne nie są tu wyjątkiem.

— Jeśli lokalizacja jest dobra, to projekt spina się finansowo nawet przy dzisiejszych, niskich cenach certyfikatów — podkreśla Marcin Markiewicz. Przestrzega natomiast przed przesadnym opieraniem się na unijnych dotacjach.

— To zbyt mało przewidywalne źródło finansowania. Lepiej traktować je jak ewentualny dodatkowy bonus — uważa Marcin Markiewicz. Koszty budowy nowej elektrowni wodnej, zupełnie od podstaw, są zróżnicowane. Przykładowo, inwestycja MEW w Cieszynie (0,56 MW) kosztowała 5,5 mln zł. Tańszy może się okazać zakup istniejącej, starej elektrowni. W Tarnogórze MEW wydał na taki zakup 1,5 mln zł (200 kW) i za kolejne 1,2 mln zł planuje podwoić jej moce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Szukaj miejsca na instalację wodną