Szukający gazu dostali nowe zasady gry

Na nowe koncesje łupkowe wielu chętnych nie ma. A kto ma na nie chrapkę, musi dać się prześwietlić służbom specjalnym.

Sławomir Brodziński, wiceminister środowiska i główny geolog kraju, ogłosił w piątek, które koncesje węglowodorowe wystawi w 2016 r. na przetargi. Zrobi to po raz pierwszy w historii, bo mechanizm przetargów wprowadziła dopiero nowelizacja prawa geologicznego i górniczego, obowiązująca od początku tego roku. Lista zaproponowanych obszarów jednoznacznie wskazuje, że szał łupkowy jest już za nami.

Łupków już nie chcą

Resort środowiska, odpowiedzialny za przyznawanie koncesji,zaproponował inwestorom 10 obszarów bogatych w węglowodory. Aż siedem z nich ma charakter konwencjonalny, jeden — potencjalnie zawiera gaz z łupków, jeden — metan z pokładów węgla, a jeden — miks węglowodorów konwencjonalnych i gazu zamkniętego (tight gas). Odwrót od łupków?

— Konsultacje z branżą wydobywczą przyniosły refleksję, że po fali entuzjazmu łupkowego przychodzi fala zainteresowania złożami konwencjonalnymi — wyjaśnia Andrzej Przybycin, dyrektor w Polskim Instytucie Geologicznym. Rafał Miland, dyrektor departamentu geologii i koncesji geologicznych w MŚ, przypomina jednak, że jeszcze w 2014 r. do resortu trafiło 41 wniosków o udzielenie koncesji jeszcze na starych zasadach.

— Trzynaście z nich dotyczy koncesji łupkowych i są rozpatrywane — podkreśla Rafał Miland.

Z kolei plan przyznania koncesji z zasobami tight gas jest pokłosiem ogłoszonego niedawno raportu na ten temat. Eksperci PIG oszacowali w nim, że gaz zamknięty ma w Polsce potencjał — mamy go 1,528-1,995 bln m sześc., a wydobyć można z tego około 10 proc.

Nowością w procesie przyznawania koncesji jest to, że to MŚ musi się teraz zająć negocjacjami z gminami oraz uzyskiwaniem niektórych pozwoleń dla obszarów koncesyjnych. Kiedy będzie to miał gotowe, ogłosi przetargi. Pierwsze najprawdopodobniej na początku 2016 r.

— Nie ogłosimy od razu 10 przetargów. Na początek weźmiemy po jednej koncesji z każdego regionu — zapowiada Rafał Miland.

Służby prześwietlą

MŚ wziął na siebie więcej obowiązków, ale przyznał sobie też prawo do prześwietlenia chętnych na koncesje. Inwestorzy muszą poddać się procedurom kwalifikacyjnym.

— Sprawdzamy dwa elementy. Po pierwsze — kapitał, tzn. czy nie pochodzi z krajów spoza UE, NATO lub EFTA. Pomoże nam w tym ABW, KNF i Generalny Inspektor Informacji Finansowej. Po drugie — będziemy patrzeć na doświadczenie poszukiwawcze inwestora — mówi Rafał Miland. Do MŚ wpłynęły już cztery wnioski o kwalifikację. Jeśli ktoś liczy na nowe koncesje — powinien się za to zabrać.

Konflikty są, ale już ich nie będzie
Przetargi na koncesje to nowy, przejrzysty instrument, który ma uchronić Polskę i inwestorów przed sporami. Bo te się w ostatnich latach pojawiły. Efekt: cztery sprawy w sądach.

1. Chcą mieć miedź
O koncesje miedziowe walczy koncern KGHM kontrolowany przez państwo, z kanadyjską firmą Miedzi Copper. Resort środowiska najpierw podzielił sporny obszar pomiędzy obu chętnych, a potem — w połowie 2014 r. — postanowił ponownie rozpatrzeć sprawę. To rozeźliło obu inwestorów, obaj się odwołali. — Czekamy teraz na decyzję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a równolegle trwają przygotowania do międzynarodowego arbitrażu — mówi Sławomir Brodziński. Międzynarodowy arbitraż oznacza koszty liczone w setkach tysięcy złotych.

2. Walczą o sól
Konfliktowy jest też obszar koło Pucka, zawierający złoża soli potasowo-magnezowych. Pod koniec zeszłego roku resort środowiska przyznał koncesję KGHM, ale jego rywal — Darley Energy Poland — odwołał się od tej decyzji. Oprócz krajowych procedur sądowych inwestor eksploruje też ścieżkę europejską — złożył do Komisji Europejskie skargę w tej sprawie. Utrzymuje, że przyznanie koncesji KGHM stanowi niedozwoloną pomoc publiczną — wartość koncesji można bowiem szacować nawet ba 1,5 mld EUR.

3. Lubelski węgiel kusi
Lubelska kopalnia Bogdanka wyróżnia się na tle branży niskimi kosztami wydobycia. Nic więc dziwnego, że koncesjami wokół niej interesuje się wielu inwestorów, a i sama Bogdanka chce strzec terytorium, które uważa za swoje. Stąd konflikt — z jednej strony jest Bogdanka, a z drugiej australijska firma PD CO, która chce wybudować nową kopalnię węgla. Na razie górą są Australijczycy, ale Bogdanką się odwołuje. — Czekamy na termin rozprawy w sądzie. Tu też rysuje się ryzyko międzynarodowego arbitrażu — przypuszcza Sławomir Brodziński.

4. Rosjanie non gratae
Konfliktem sądowym zaowocowała sprawa odmowy przedłużenie łupkowych koncesji firmie RWE Dea, przejętej wcześniej przez fundusz Michaiła Fridmana, oligarchę uchodzącego za zwolennika Władimira Putina. MŚ uznało w zeszłym roku, że przedłużenie będzie „zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa”. Był to pierwszy przypadek odwołania się do bezpieczeństwa państwa w historii koncesjodawcy. Rosjanie poszli do sądu i ten miesiąc temu orzekł, że to Rosjanie mają rację. — Czekamy na uzasadnienie wyroku i podtrzymujemy nasze stanowisko — mówi Sławomir Brodziński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu