Szwajcarski przykład dla Londynu

opublikowano: 10-02-2020, 22:00

W cieniu brexitu najbogatsze per capita państwo Europy zmaga się z unią w negocjacjach w sprawie relacji handlowych.

Choć brexit jest już faktem — formalnie Zjednoczone Królestwo opuściło Unię Europejską 1 lutego — kształt przyszłych relacji handlowych między UK a UE wciąż jest wielką niewiadomą. Rozmowy toczyć się będą przez cały 2020 r. — wyjściowe pozycje negocjacyjne stron w kluczowych kwestiach wydają się sprzeczne. W cieniu tych negocjacji nie mniej trudne rozmowy z Unią prowadzi najbogatsze (na głowę mieszkańca) państwo Europy — Szwajcaria. Historia jej relacji z UE — kości niezgody z Brukselą i polityczne napięcia — może być dobrym wyznacznikiem tego, co czeka Wielką Brytanię. To zaś mocno leży na sercu m.in. polskim eksporterom.

Szorstka przyjaźń

W 1992 r. w referendum Szwajcarzy wyrazili sprzeciw wobec propozycji akcesji do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. By uniknąć czasochłonnych i trudnych negocjacji, obie strony zdecydowały, by dwustronne relacje budować na umowach regulujących poszczególne elementy życia gospodarczego. W rezultacie dziś stosunki gospodarcze między Szwajcarią a Unią Europejską bazują na około 100 porozumieniach bilateralnych. Kłopotliwym skutkiem takiego rozwiązania jest konieczność rozstrzygania wszelkich sporów przez specjalną komisję bilateralną, a nie — jak chciałaby Bruksela — Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS). W 2014 r. UE formalnie zaproponowała Szwajcarii negocjacje w sprawie szerokiej umowy handlowej, która zastąpiłabywiększość pomniejszych umów. Uprościłoby to stosunki, ale coś za coś — Berno musiałoby się podporządkować wyrokom ETS.

Nie ma na to ochoty, podobnie jak Londyn. Negocjacje porozumienia formalnie zakończyły się pod koniec listopada 2018 r., kilka dni później szwajcarska Rada Związkowa (odpowiednik rządu) przesłała jednak jego treść do konsultacji publicznych. Podpisaniu umowy sprzeciwiła się i lewica, i prawica. Główną obawą pierwszej, wyrażoną m.in. przez związki zawodowe, jest narażenie Szwajcarii (w której wynagrodzenia są najwyższe w Europie) na tańszą konkurencję ze strony sezonowych pracowników z Niemiec, Francji czy Włoch. Sprzeciw budzi też nacisk UE na ograniczenie pomocy państwa dla gospodarki.

Sprzeciw społeczeństwa

Swobodny przepływ osób nie podoba się też prawej stronie sceny politycznej. Szwajcarska Partia Ludowa (SVP), największa w parlamencie, zwołała na 17 maja referendum w sprawie umieszczenia w konstytucji zapisu o wyłącznych kompetencjach Rady Związkowej związanych z polityką imigracyjną. Jeśli Szwajcarzy powiedzą „tak”, negocjacje z UE niemal na pewno znów się załamią — podobnie jak sześć lat temu, gdy obywatele zgodzili się na ograniczenie imigracji. Aby wznowić rozmowy, Szwajcaria złagodziła stanowisko, co SVP nazwała „zdradą stanu”. Dziś, świeżo po zeszłorocznych wyborach, partia chce więc zapisów w ustawie zasadniczej.

Londyn ma wyznaczoną datę zamknięcia negocjacji — by ratyfikacja umowy nastąpiła przed końcem roku, rozmowy nie mogą trwać dłużej niż do 29 listopada. W przeciwnym razie od 1 stycznia Wielka Brytania będzie handlowała z UE na zasadach Światowej Organizacji Handlu. W przypadku Szwajcarii sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana. Data zakończenia negocjacji nie została wyznaczona, a w ich trakcie poszczególne porozumienia i mechanizmy mogą przestać funkcjonować, odpychając Szwajcarię coraz dalej od UE.

Wzajemne relacje

Szwajcaria jest dopiero 22. na liście partnerów handlowych Polski. Do alpejskiego kraju eksportujemy samochody, meble i sprzęt elektrotechniczny, a stamtąd nad Wisłę trafiają głównie znane szwajcarskie dobra luksusowe (np. zegarki), sprzęt pomiarowy, wyroby chemiczne i farmaceutyczne. Dużo ważniejszym obszarem wymiany są inwestycje. Szwajcarski program współpracy był uzupełnieniem unijnego programu dotacji strukturalnych — współfinansowano z niego budowę i renowację infrastruktury w Polsce o wartości ok. 2 mld złotych (w całym kraju można znaleźć informujące o tym tablice ze szwajcarską flagą).

Ponadto wiele największych szwajcarskich firm ma siedziby w Polsce. Na koniec 2018 r. w takich firmach, jak banki UPC i Credit Suisse, gigant farmaceutyczny Novartis czy spożywcze Nestle i Kraft Jacobs Suchard, pracowały nad Wisłą 73 tys. osób. Szwajcaria jest też popularnym celem bezpośrednich polskich inwestycji zagranicznych — według NBP zajmuje w tej kategorii czwarte miejsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane