Rekordowo mocny frank podbija raty kredytów. Ale przynajmniej oprocentowanie prędko nie pójdzie w górę.
Dobra wiadomość dla kredytobiorców zadłużonych we frankach szwajcarskich. Powrót niepokojów na rynkach finansowych, wywołany wydarzeniami w Japonii, zniechęcił szwajcarski bank centralny (SNB) do zacieśniania polityki pieniężnej. Władze SNB zostawiły wczoraj stopy procentowe na dotychczasowym, maksymalnie niskim poziomie (0-0,75 proc. dla stawki LIBOR 3M). Szwajcarzy uznali, że sytuacja jest na tyle chwiejna, że podwyżki stóp procentowych na razie nie wchodzą w grę.
"Skutki trzęsienia ziemi w Japonii na globalną gospodarkę są na obecnym etapie trudne do oszacowania" — tłumaczy SNB w komunikacie.
Jako argument przemawiający za utrzymaniem stóp bez zmian bank podaje też utrzymujący się kryzys zadłużenia w strefie euro i negatywny wpływ wysokich cen ropy na gospodarkę. Inflacja — choć rośnie — nadal jest na tyle niska, że dokręcanie monetarnej śruby nie jest konieczne.
— Choć wzrost cen już zaczyna niepokoić inne kraje Europy, Szwajcaria nadal się tym nie przejmuje. Nie spodziewamy się podwyżek stóp przynajmniej do września — mówi Julien Manceaux, ekonomista ING Group, agencji Bloomberg.
Wiele prognoz zakłada nawet, że oprocentowanie pójdzie w górę najwcześniej w przyszłym roku.
Szwajcarzy nie piszą tego w komunikacie, ale mają jeszcze jeden — być może najważniejszy — powód, by utrzymywać maksymalnie luźną politykę pieniężną. Podwyżki stóp umacniałyby franka (inwestorzy kierowaliby kapitał do Szwajcarii, bo stopy zwrotu by wzrosły) i szkodziłyby szwajcarskim eksporterom. Tymczasem frank już jest rekordowo mocny — od kilku tygodni jest do dolara najsilniejszy w 161-letniej historii. Cena franka w złotych jest zbliżona do szczytu z lutego 2009 r. — wczoraj po południu wynosiła 3,23 zł.
— Pierwszy kwartał jest bardzo nerwowy: najpierw były niepokoje o finanse strefy euro, potem zawirowania w Afryce Północnej, a teraz kataklizm i zagrożenie nuklearne w Japonii. Inwestorzy szukają spokojnych przystani dla kapitału i Szwajcaria świetnie się do tej roli nadaje. Ma stabilną gospodarkę i zdrowe finanse publiczne — tłumaczy Piotr Popławski, analityk walutowy BGŻ.
Nerwowość na rynkach może oddalić podwyżki stóp procentowych też w innych bankach centralnych. Kilka dodatkowych miesięcy niskich stóp procentowych mogą dostać np. kredytobiorcy zadłużeni w euro.
— Dotąd wydawało się, że banki centralne będą podnosić stopy. Dzisiaj okazuje się, że konieczny jest krok wstecz — uważa Stefan Hofer, strateg szwajcarskiego banku Julius Baer.