W piątek odbyło się losowanie grup turnieju finałowego EURO 2012. Los był dla nas łaskawy i w czerwcu piłkarze mają szansę wyjść z grupy. „Puls Biznesu” postanowił jednak zorganizować własne, konkurencyjne mistrzostwa. Różnica polega na tym, że biorą w nich udział nie piłkarze, a gospodarki, oraz to, że wyniki już znamy.
Zasady są proste — zwycięstwo w meczu zależy od tego, która drużyna ma lepsze wskaźniki makroekonomiczne za 2011 r. Kto ma wyższy wzrost gospodarczy, zdobywa bramkę. Kto ma wyższy dług publiczny, traci bramkę. Schemat rozgrywek jest identyczny z piłkarskimi.
Wyniki? Gospodarczym mistrzem Europy została Szwecja. Nic dziwnego — Szwedzi są bogaci, mają silny wzrost gospodarczy i rozsądnych polityków (czyli niski dług publiczny). Dzięki temu przeszli przez fazę grupową z kompletem zwycięstw i tylko dwoma straconymi bramkami.
Świetnie radziły sobie też Niemcy, ale mieli pecha — w półfinale Angela Merkel i spółka trafili na armię króla Karola Gustawa i po zaciętej walce, różnicą jednej bramki odpadli z rozgrywek.
Rewelację mistrzostw okazali się Czesi — nasz rywal z grupy. Przeszli jak burza przez fazę grupową, później rozgromili Holandię i Francję i doszli do finału. Wicemistrzostwo Europy zapewnił im niski dług publiczny, niska inflacja i silny rynek pracy.
Jak wypada Polska? Wbrew piłkarskim stereotypom, pod względem gospodarczym, nasza grupa nie była grupą słabeuszy — z Czechami nie mieliśmy szans, a Rosję pokonaliśmy z dużymi problemami. Tylko z Grekami nie mieliśmy problemu (nic dziwnego — bankruci, w dodatku tuż przez mistrzostwami zmienili selekcjonera). Udało nam się wyjść z grupy, ale daleko nie zaszliśmy. Orły Tuska miały pecha — w ćwierćfinale trafiły na Niemców. Stawiliśmy silny opór, ale o włos przegraliśmy (gdyby nie ta inflacja!).
Ciekawa była też Grupa C. Choć na EURO 2012 będzie piłkarską grupą śmierci, u nas była gronem największych partaczy. Trafiły tam bowiem trzy kraje PIIGS — Włochy, Hiszpania i Irlandia — oraz dość uboga Chorwacja. Niski poziom sprawił jednak, że rywalizacja była w tej grupie najbardziej zacięta. Tylko dzięki słabości konkurentów ocierające się o niewypłacalność Włochy zdołały wyjść z grupy. W fazie pucharowej od razu trafiły jednak na Francję i po sromotnej porażce ekipa kierowana przez Mario Montiego rozstała się z turniejem.