Szwedzi dali przykład interwencji na rynku

Mariusz Potaczała
opublikowano: 2001-06-18 00:00

Szwedzi dali przykład interwencji na rynku

W minionym tygodniu euro i funt umocniły się w relacji do dolara. Aprecjacja notowań euro do dolara przekroczyła 2,5 centa, a tygodniowe maksimum kursu USD/EUR zbliżyło się do poziomu 0,8670. Apogeum spadków kursu USD/GPB osiągnięte zostało na początku minionego tygodnia przy poziomie 1,3680, po czym zgodnie z przewidywaniami TMS-u nastąpiły wzrosty w okolice 1,41 USD/GBP.

Deprecjacja dolara nie wynikała z czynników fundamentalnych. Dane makroekonomiczne z USA nie zawiodły oczekiwań analityków. Sprzedaż detaliczna w USA wzrosła w maju o 0,1 proc., w górę zrewidowano również dane za kwiecień. Ceny producentów (PPI) zwiększyły się zaledwie o 0,1 proc. Bez wpływu na rynek walutowy pozostały również publikacje z Eurolandu, chociaż te nie napawają optymizmem.

Inflacja w maju w Niemczech wyniosła 3,5 proc. r/r, we Francji natomiast osiągnęła poziom 2,5 proc. r/r. W przypadku Niemiec jest to najgorszy wynik od grudnia 1993 r. Jeżeli chodzi o Francję wzrost był najwyższy od marca 1996 r. Głównym tego powodem były droga żywność i paliwa. Tak duże wzrosty cen na najbardziej stabilnych rynkach Europy mogą powstrzymać ECB przed obniżką stóp procentowych.

Widmo interwencji nadal krążyło po rynku dając dobry argument niektórym bankom do wydłużania pozycji w euro. Pierwsze sygnały o możliwości takich działań pojawiły się tuż po otwarciu wtorkowej sesji. Kilka dużych zleceń sprzedaży dolarów doprowadziło do gwałtownego wzrostu kursu USD/EUR o ponad pół centa. Szczególnie aktywne były banki niemieckie i włoskie, których zlecenia kupna euro miały na celu nie dopuścić do spadku notowań wspólnej waluty poniżej 84 centów.

Znaczący popyt na wspólną walutę pochodził również ze strony banków tureckich. Na rynku mówiono, że Bank Centralny Turcji potrzebuje 2,5 miliarda euro na spłaty kredytów w MFW. Podobne pogłoski docierały na rynek również w piątek. Tym razem mówiono, że Turcy muszą kupić jeszcze kolejne 2,5 mld. Te zakupy przyczyniły się do umocnienia euro, największe wzrosty kursu USD/EUR spowodowała jednak wypowiedź prezesa amerykańskiego Narodowego Stowarzyszenia Wytwórców (NAM) — Jerry’ego Jasinowski’ego. Stwierdził on bowiem, że amerykańska waluta jest przeszacowana o 25- -30 proc. i zapowiedział, iż będzie naciskał na administrację George W. Busha, by ta rozluźniła politykę mocnego dolara.

Na ostatniej sesji tygodnia obserwatorzy rynku walutowego przekonali się, jak wygląda interwencja na rynku. Działań takich dopuścił się bank Szwecji (Riksbank). Rozpoczęły się one od skupowania korony za euro. Prośba ECB, aby Riksbank nie „wypuszczał” wspólnej waluty na rynek została uwzględniona i dalszą część interwencji bank szwedzki przeprowadzał sprzedając dolary. Po interwencji kurs korony wzrósł do najwyższego od dwóch tygodni poziomu wobec dolara i euro. Skorzystało także euro, którego kwotowania osiągnęły najwyższy poziom od 22 maja.

teraz uwagę inwestorów przyciągną publikacje z Eurolandu: majowe CPI, produkcja przemysłowa oraz IFO. Nie wykluczamy też redukcji stóp w ECB 21 czerwca. Nie można jeszcze mówić o odwróceniu trendu spadkowego kursu euro. Silny poziom oporu zlokalizowany na granicy 0,8700 USD/EUR inwestorzy powinni wykorzystać do zajmowania krótkich pozycji w euro.