Szybka ścieżka wąsko zakreślona

19-09-2018, 22:00

Kandydaci na radnych już porejestrowani, chętni na wójtów/burmistrzów/prezydentów mają jeszcze kilka dni, chociaż są znani.

Drukarnie porezerwowane, komitety stoją pod parą i czekają na losowanie numerów list, bo przecież to jedna z najważniejszych informacji. Państwowa Komisja Wyborcza po niedzieli przyzna numery głównym komitetom, potem rozlosują swoją pulę komisarze, a na końcu — gminne/miejskie komisje wyborcze.

Zobacz więcej

Mateusz Morawiecki spił śmietankę, otwierając odcinek S3, którego budowa została przygotowana i rozpoczęta w 2015 r. Fot. Krystian Maj-FORUM

W tych okolicznościach wydarzeniem niewątpliwie zasługującym na uwagę było orzeczenie sądowe w sprawie protestu wyborczego. Ze względu na wagę ścierających się stron, decyzja wylosowanego sędziego — delegowanego do Sądu Okręgowego w Warszawie z Sądu Rejonowego — będzie miała znaczenie niemal precedensowe. Posłowie PO złożyli wniosek w kodeksowym szybkim trybie wyborczym przeciwko premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Chodziło o jego publiczne zarzuty wobec koalicji rządowej PO-PSL, że nie budowała dróg i mostów. Pozew został oddalony proceduralnie, rzeczniczka sądu poinformowała, że „po rozpoznaniu wniosku sąd uznał, że nie podlega on rozpoznaniu w trybie wyborczym”. Naprawdę trudno pojąć, na jakiej podstawie zarówno oburzeni posłowie PO, jak i szydzący z nich politycy PiS twierdzą, że widocznie sąd uznał, iż wspomniany tryb nie obejmuje osoby premiera. Przecież ani nie kandyduje do samorządu, ani nie jest pełnomocnikiem etc. Tymczasem art. 111 Kodeksu wyborczego, regulujący szybką ścieżkę, absolutnie nic nie mówi o podmiocie, który wyborczo kłamie. Przepis brzmi bezosobowo „Jeżeli rozpowszechniane” materiały, wypowiedzi lub inne formy agitacji wyborczej… Prowadzenie przez Mateusza Morawieckiego niezwykle aktywnej agitacji to przecież oczywistość.

W partyjnym zgiełku mało kto zwrócił uwagę na ważniejszy fragment wypowiedzi rzeczniczki. Przypomniała, że w przepisie o szybkiej ścieżce jest „wąsko zakreślony katalog roszczeń i osób legitymowanych do wystąpienia z tym roszczeniem”. Taką legitymację mają jedynie „kandydat lub pełnomocnik wyborczy zainteresowanego komitetu wyborczego”. Wniosek złożyli posłowie PO, tymczasem w kampanii samorządowej takowy komitet w ogóle nie istnieje. Zarejestrowany został połączony pod nazwą Platforma.Nowoczesna Koalicja Obywatelska (KO) i wyłącznie taki podmiot miałby legitymację, ale przecież… nie do niego odnoszą się kalumnie rzucane na byłą koalicję. Okoliczność, że jedna z partii dawniej współrządzących obecnie jest udziałowcem KO — absolutnie nie wystarcza.

Notabene zawiązanie KO niedawno odbiło się jej sygnatariuszom czkawką w innej sprawie. Szefowie PO i Nowoczesnej wylewali żale nad trybem zgłaszania kandydatów do obwodowych komisji wyborczych. Gdyby obie sejmowe partie startowały odrębnie, to zgłaszałyby reprezentantów w pierwszej grupie, razem z PiS, PSL oraz Kukiz’15, mając zagwarantowane miejsce w każdej komisji. Ponieważ jednak KO na scenie politycznej jest nówką, przysługuje jej zgłaszanie kandydatów dopiero z gorszym sortem, czyli z małymi komitetami lokalnymi. Wiąże się to z udziałem w losowaniu, gdyby liczba zgłoszeń w tej drugiej grupie przekroczyła liczbę wolnych miejsc w komisji. Oba przedstawione powyżej problemy proceduralne obrazują negatywne skutki uboczne zawiązania KO, która ma osiągnąć efekt synergii w liczbie mandatów. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Polityka / Szybka ścieżka wąsko zakreślona