Producent opakowań z tworzyw sztucznych buduje zakład na Ukrainie. Chce też rozbudować lubartowski. Kapitału poszuka na giełdzie.
Wart ponad 15 mld zł rynek opakowań w Polsce ma przed sobą wiele tłustych lat. Zdaniem analityków, do 2010 r. ma rosnąć w tempie 5-10 proc. rocznie. Nic dziwnego, że do walki szykuje się lubartowska Stella Pack.
— Chcemy przyspieszyć rozwój dzięki wejściu na giełdę. Debiut planujemy na koniec tego lub na początek następnego roku, w zależności od koniunktury — mówi Marek Jaszczak, prezes i jeden z trzech współwłaścicieli firmy.
Zastrzyk kapitału
Za pieniądze pozyskane z emisji zarząd chce m.in. podwoić moce produkcyjne JGM Plast w Lubartowie, produkującego foliowe worki na śmieci, zbudować magazyn wysokiego składowania, uruchomić produkcję toreb foliowych i folii do żywności oraz drukarnię fleksograficzną (nadruk na wyrobach foliowych). Na te inwestycje potrzebuje około 40 mln zł. Na razie własnymi siłami realizuje program inwestycyjny wartości 11 mln zł, obejmujący m.in. rozbudowę zakładów w Lubartowie oraz budowę zakładu produkcyjnego na Ukrainie (wspólnie z partnerem ukraińskim).
— Chętnych na nasze produkty, zarówno pod marką Stella, jak i pod markami sieci handlowych, nie brakuje. Obroty w 2004 r. wzrosły z 49 do 67 mln zł. W tym roku przewidujemy 24-proc. wzrost — dodaje Marek Jaszczak.
Pokonać Chińczyków
Do grupy kapitałowej Stella Pack należą m.in. dwa zakłady w Lubartowie — JGM oraz JGM Plast. Szczególne nadzieje właściciele firmy wiążą z drugim, którego działalność jest wyjątkowo rentowna.
— JGM Plast przetwarza w recyklingu odpady plastikowe na granulat, z którego produkujemy foliowe worki na śmieci. W 2004 r. przy obrotach sięgających 6 mln zł wypracował 1,1 mln zysku netto — mówi prezes Stelli Pack.
Spółka ma ambicje stania się największym producentem worków na śmieci w Polsce i środkowej Europie. Aby tak się stało, będzie musiała pokonać silnego rywala — angielską firmę Cedo.