Handlowa spółka przyjęła plan emisji z prawem poboru dla dotychczasowych akcjonariuszy, po tym jak zarządzający Carl Icahn poinformował że zgromadził pakiet 9,4 proc. akcji i zaproponował rozmowy z zarządem. Przyjęta przez Family Dollar strategia zwana jest w finansach trującymi pigułkami. Daje ona dotychczasowym akcjonariuszom prawo do objęcia dodatkowych akcji w przypadku powodzenia wrogiego przejęcia, co rozwadnia udziały obejmowane przez przejmującego.
- Icahn to nie jest ktoś, kogo można zlekceważyć. On ma za sobą historię trafnych decyzji – oceniał Anthony Chukumba, analityk banku BB&T.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji, Carl Icahn chce przejąć spółkę, by połączyć ją z konkurencyjną siecią Dollar General, co wygenerowałoby oszczędności sięgające 500-600 mln USD. Posiadająca siedzibę w Północnej Karolinie spółka z trudem rywalizuje z tak wielkimi konkurentami jak Wal-Mart czy Target. W ramach programu restrukturyzacji zamierza zamknąć 370 sklepów i zmniejszyć liczbę nowych otwarć.
Carl Icahn, który już zdążył sprzeciwić się planom zarządu Family Dollar, ocenia że spółka jest niedowartościowana i zamierza uzyskać wpływ na strategię podjętą przez spółkę. W tym celu niewykluczone, że będzie próbował wprowadzić do zarządu swoich przedstawicieli. Carl Icahn stara się prowadzić aktywną politykę w spółkach, których jego fundusze są akcjonariuszami. Zasłynął z prowadzenia twardej polityki wobec zarządów takich spółek jak Dell, Netflix czy Apple.
