T-Master ma pomysł, jak uniknąć kar za śmieci

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Samorządy i mieszkańcy coraz częściej dostają pisma z groźbą sankcji za niewypełnienie wymogów dotyczących segregacji odpadów i przekazania ich do recyklingu. W rozwiązaniu problemu może pomóc cyfryzacja i... kamery.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile segregowanych odpadów trzeba przekazywać do recyklingu, by uniknąć kar
  • jakie rozwiązania proponuje firma TMaster
  • jak mieszkańcy reagują na kamery kontrolujące wyrzucanie odpadów

Co najmniej połowę odpadów gminy powinny przekazywać do recyklingu. Wielu samorządom nie udaje się tego osiągnąć, a do 2025 r. muszą zwiększyć wskaźnik przynajmniej do 55 proc. Inspektoraty ochrony środowiska zaczynają naliczać kary samorządom. Zostały naliczone np. Rudzie Śląskiej czy Bytomiowi. Na początku roku rząd zaostrzył przepisy dotyczące ilości i jakości odpadów nadających się do recyklingu, co dodatkowo utrudni osiągnięcie wskaźników.

Lokalni włodarze przestrzegają mieszkańców przed sankcjami, by zmotywować ich do segregacji i zwiększenia poziomu surowców przekazywanych do przetworzenia.

— W Gdańsku, na osiedlu, na którym mieszkam, gmina upomniała i ostrzegła wspólnotę, że następnym razem, jeśli nie spełni wymogów, naliczy 26,6 tys. zł kary miesięcznie. Na osiedlu jest 160 lokali, w tym 15 przeznaczonych na działalność biznesową. Wspólnota płaci 13 tys. zł miesięcznie za wywóz odpadów. Kara przewyższy tę wartość dwukrotnie, a przepisy dopuszczają karę nawet trzy, cztery razy wyższą niż opłata. W skrajnym przypadku możemy więc płacić nawet 52 tys. — mówi Robert Szczepankowski, prezes T-Master, firmy dostarczającej urządzenia i systemy zagospodarowania odpadów.

Pojemniki firmy na frakcje odpadów są otwierane dzięki naklejce z kodem QR naklejanej na worek. System waży odpady, informuje mieszkańców oraz odbiorcę śmieci i surowców wtórnych o zapełnieniu pojemników, by na czas je opróżnić.

Kontrola granicy:
Kontrola granicy:
Robert Szczepankowski, prezes firmy T-Master, ma także firmę T4B, która od niemal 20 lat cyfryzuje polską granicę. Pierwszy system wdrożyła w Kuźnicy Białostockiej w 2003 r. Teraz aktualizuje rozwiązania.
Marek Wiśniewski

Gratyfikacja za oddanie odpadów

Robert Szczepankowski uważa, że stosowanie urządzeń, w których system cyfrowy pozwala kontrolować ilość odpadów oraz sprawdzać, kto i jak je segreguje, zmniejszy ryzyko kar. Proponuje też kilka innych rozwiązań, by zachęcić gospodarstwa domowe do zwiększenia segregacji.

— Według danych GUS każdy Polak przeciętnie wytwarza 358 kg odpadów rocznie. Na podstawie danych z naszych urządzeń do odbioru odpadów szacujemy tę wielkość na180-210 kg. Co najmniej 60 proc. odpadów wrzucanych do naszych urządzeń jest segregowane i stanowi surowce wtórne. Wprowadzając kilka rozwiązań prawnych i finansowych, można ten wskaźnik zwiększyć. W Polsce mamy różne metody naliczania opłat: od powierzchni mieszkania, liczby mieszkańców czy zużycia wody. Warto wdrożyć jeszcze jeden pomysł — zróżnicować stawki za poszczególne frakcje oraz uzależnić od wagi — mówi prezes firmy T-Master.

Odpady zmieszane jako trudniejsze do przetworzenia byłyby droższe, a surowce wtórne, takie jak plastik, papier czy szkło — tańsze.

— Zamierzamy także wprowadzić system gratyfikacji finansowej osób, które przekażą odpady. Od marca przyszłego roku planujemy uruchomić program zbioru tekstyliów i innych surowców wtórnych — mówi Robert Szczepankowski.

T-Master prowadzi rozmowy z samorządami, szkołami i innymi podmiotami na temat możliwości ulokowania swoich urządzeń.

— W systemach szkolnych można np. zamieścić informację dla uczniów, że w jednym tygodniu zbieramy stare buty, w innym ubrania, a jeszcze w innym puszki, folię czy papier. Uczeń otrzyma kod do przyklejenia na swoje odpady i po sprawdzeniu przez system ich jakości dostanie przelew pieniędzy na kartę — informuje Robert Szczepankowski.

Płatności za przekazane surowce wtórne będą realizować recyklerzy, z którymi T-Master także prowadzi rozmowy. Spółka natomiast zyska na dostarczeniu urządzeń.

Zgodnie z unijnymi przepisami firmy wprowadzające na rynek różnego rodzaju produkty, zwłaszcza opakowania, muszą płacić opłaty produktowe od ilości towarów, których nie uda im się zebrać do recyklingu. Są więc coraz bardziej zdeterminowane, by odzyskać jak najwięcej surowców, co może zachęcić je do płatności.

T-Master dostarczył już urządzenie do zbierania tekstyliów np. dla marki Ubrania do Oddania, która wspólnie z siecią 4F w Krakowie zbiera tekstylia do ponownego obiegu. Klienci nie otrzymują pieniędzy, lecz inne gratyfikacje oferowane przez sklep.

Kamery śledzą nie tylko wyrzucanie śmieci

Urządzenia do odbioru różnych odpadów komunalnych spółka dostarczyła do czterech miast: Ciechanowa, Zamościa, Świebodzina i Śremu. Następne będą Rumia i Bystrzyca Kłodzka.

— Początkowo my i przedstawiciele samorządów mieliśmy sporo obaw, jak nasze urządzenia zostaną przyjęte przez mieszkańców. Działają od 2019 r. i do tej pory nie mieliśmy żadnych aktów wandalizmu. Najwięcej obaw mieliśmy o to, czy mieszkańcy zaakceptują kamery. Okazuje się, że są z nich bardzo zadowoleni, bo dzięki nim możemy np. monitorować parking przy śmietniku czy osiedlowy plac zabaw, więc mieszkańcy czują się bezpieczniej. Nie mają już problemu z przepełnionymi pojemnikami, brzydkim zapachem czy porozrzucanymi śmieciami i szperającymi w nich zwierzętami — dodaje Robert Szczepankowski.

W Świebodzinie T-Master wdraża też nowe rozwiązanie, czyli tzw. e-PSZOK 247. PSZOK to punkt selektywnej zbiórki odpadów komunalnych, który musi działać w każdej gminie. Mieszkańcy mogą przywozić do niego różne odpady, np. opony, stare meble czy elektrośmieci, których nie mogą wrzucić do pojemników na śmieci codzienne. Jednak PSZOK-i przyjmują odpady tylko w niektóre dni i w godzinach np. od 8 do 16, a do e-PSZOK-u można przyjechać o każdej porze każdego dnia.

Mieszkańcy będą identyfikowani za pomocą specjalnego kodu czy karty, dzięki którym wjadą do e-PSZOK-u. Na osiedlach natomiast T-Master proponuje tzw. minipszoki do których można wrzucać np. drobne AGD.

Samorządy i wspólnoty mieszkaniowe coraz chętniej decydują się na rozwiązania cyfrowe, ale często obawiają się, że będą droższe niż dotychczasowe. Ryzyko kar może to zmienić.

— Można zapłacić karę albo np. 1,5 tys. zł miesięcznie za dzierżawę naszego urządzenia. Proponujemy system leasingu z możliwością uzyskania go na własność po pięciu latach dzierżawy — informuje Robert Szczepankowski.

Podkreśla też, że skoro cyfrowe rozwiązania umożliwiają lepszą kontrolę tego, kto i jak segreguje śmieci, umożliwią też sprawiedliwiej obciążać mieszkańców karami — zapłacą je ci, którzy nie dbają o segregację i recykling.

Problemem na osiedlach mieszkaniowych są np. podmioty prowadzące działalność gospodarczą, generujące dużo odpadów i problemów z ich segregacją. Menedżerowie Lewiatana na łamach PB informowali już kilka miesięcy temu, że spółdzielnie czy wspólnoty mieszkaniowe często odmawiają im możliwości korzystania z altan śmietnikowych, bo uważają, że wytwarzane przez sklepy odpady zawyżają stawki dla mieszkańców. Zdaniem prezesa firmy T-Master kodowanie i cyfrowa identyfikacja odpadów firm spowoduje, że zapłacą one za tyle śmieci i surowców, ile faktycznie wrzucą do pojemników.

Okiem zarządcy
Edukacja i kamery
Mariusz Łubiński
prezes firmy Admus

Na osiedlach, którymi zarządzamy, kilka razy dostaliśmy ostrzeżenia, że je otrzymamy, bo nie osiągamy wymaganego poziomu segregacji. W takich sytuacjach odwoływaliśmy się i po ponownej analizie okazywało się, że spełniamy wymagania.

Chcąc wyeliminować ryzyko kar, prowadzimy na naszych osiedlach akcje informacyjne i edukacyjne dla mieszkańców. Tam, gdzie najtrudniej zmotywować ich do segregacji i przekazywania odpadów do recyklingu montujemy kamery i sprawdzamy, jak posortowane są śmieci. Przynosi to skutek, bo kontrola rzeczywiście motywuje ludzi do działania zgodnie z wymogami. Nie stosujemy kodów na workach, bo to kosztowne rozwiązanie, ale na obszarach, gdzie jest największy opór mieszkańców, może się ono sprawdzić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane