OFE duszą się na GPW. Ratunkiem jest zwiększenie limitów na inwestycje zagraniczne. Szef resortu skarbu jest za, a Sejm...
Możliwości inwestycyjne otwartych funduszy inwestycyjnych (OFE) zmniejszają się z dnia na dzień. Prowadzi to do coraz bardziej ryzykownego inwestowania pieniędzy przyszłych emerytów. O tym, że coś trzeba z tym zrobić, wiadomo od dawna. Problem w tym, że dotychczas kończyło się na słowach. Ale sprzymierzeńców przybywa.
— Wraz ze wzrostem wartości aktywów staniemy przed koniecznością otwarcia barier inwestowania za granicą powyżej 5 proc. Szybko rosnące aktywa funduszy emerytalnych powodują, że dla 16 OFE, które obecnie zarządzają prawie 50 mld zł, polski rynek akcji staje się zbyt mały — mówi Jacek Socha, minister skarbu.
Z argumentami szefa resortu skarbu zgadza się Krzysztof Pater, minister polityki społecznej.
— Limit 5 proc. jest niewystarczający i niebezpieczny dla przyszłych emerytów. Większość emerytur z drugiego filara wypłacanych będzie w euro. A zatem zwiększony limit pozwoliłby na dobrą dywersyfikację — uważa Krzysztof Pater.
Choć problem dostrzegają coraz bardziej wpływowe osoby, bariera może okazać się nie do pokonania. Wysokość limitu inwestycji zagranicznych regulowana jest ustawowo. Oznacza to, że jej zwiększenie muszą zaakceptować m.in. posłowie. I tu pojawia się problem. Jak twierdzi minister Pater dla posłów 5 proc. to i tak za dużo.
— Trudno mi wyobrazić sobie, by udało się znaleźć wystarczającą liczbę posłów popierających podniesienie limitu — twierdzi Krzysztof Pater.
Na koniec marca wartość inwestycji zagranicznych OFE wynosiła nieco tylko ponad 1 mld zł, co daje średnio 2,1 proc. udziału w portfelu OFE.