Tajemnicza firma pyta, co druga gmina milczy

  • Tadeusz Markiewicz
07-01-2013, 00:00

Przedsiębiorczość Studenci SGH sprawdzili, jak samorządy obsługują potencjalnego inwestora. Wniosek? Gminy mają jeszcze wiele do zrobienia

„Szanowni Państwo, rozważam rozpoczęcie działalności w Państwa gminie. Planuję otworzyć restaurację z kuchnią basenu Morza Śródziemnego. Byłbym bardzo zainteresowany uzyskaniem informacji, jakie formy zachęt inwestycyjnych są oferowane w Państwa gminie (…) W miarę możliwości chciałbym uprzejmie poprosić o odpowiedź e-mailową w ciągu najbliższego tygodnia…” — taki list wysłany przez tajemniczego klienta otrzymali przedstawiciele aż 682 gmin. Tym tajemniczym klientem-firmą byli żacy ze Studenckiego Koła Naukowego Przedsiębiorczości i Analiz Regionalnych, działającego przy Instytucie Przedsiębiorczości Szkoły Głównej Handlowej. Już po raz czwarty przygotowali raport dotyczący jakości stron internetowych urzędów i obsługi potencjalnych inwestorów. Postanowiliśmy się przyjrzeć drugiej części tego badania.

Milczenie, które nie jest złotem

„Wysłanie e-maila jest najszybszym, a zarazem najprostszym sposobem nawiązania pierwszego kontaktu z władzami jednostki terytorialnej. Zespół badawczy wyraża przekonanie, że odpowiedź na zapytanie drogą elektroniczną ma wpływ na decyzję potencjalnego inwestora” — tłumaczą autorzy badania. Gdyby przyjąć takie założenie, tajemniczy klient odwróciłby się plecami do co drugiej polskiej gminy. Odpowiedź na list przysłało 328 samorządów, czyli ponad 48 proc. ankietowanych jednostek samorządu terytorialnego. „Na wyróżnienie zasługuje 15 urzędów, które odesłały wiadomość jeszcze tego samego dnia [lista w ramce — przyp. red.]. Jednak (…) uważamy, iż taka sytuacja powinna być czymś naturalnym, a nie wyjątkiem wartym pochwały” — oceniają autorzy badania. Studenci byli jednak wyrozumiali wobec samorządów. Uznali, że optymalny termin odpowiedzi to trzy dni. W ciągu 72 godzin nadesłało je 166 gmin. Z jakością odpowiedzi też nie było różowo. Zdaniem ankietujących, tak naprawdę na pytania odpowiedziało 44,7 proc. ankietowanych. Tylko 7 proc. zaprosiło do osobistego kontaktu. „Uprzejmym i oczekiwanym gestem jest uzyskanie zaproszenia władz gminy do urzędu i zachęcenie do osobistego spotkania. (…) Można stwierdzić, że jedynie nieliczne jednostki są tego faktu świadome i zapraszają petentów na osobiste spotkania, w trakcie których ustalone zostaną wszelkie szczegóły dotyczące możliwej współpracy” — opisują autorzy badania (lista wyróżnionych gmin w ramce). Na co może liczyć inwestor? 131 gmin proponuje zwolnienie z podatku od nieruchomości. Sześć samorządów zaoferowało różnego rodzaju dofinansowania zwrotne. Pięć jest gotowe wynająć lokal na preferencyjnych warunkach.

Angielski, czyli dramat

O ile na pytania w języku polskim odpowiedziała prawie połowa gmin, o tyle w przypadku wysłanych w języku angielskim mamy do czynienia z prawdziwą katastrofą. Jedynie 26 z 682 urzędów odesłało odpowiedzi!

Wyniki z 2011 r. były podobne. Wówczas odpowiedzi przysłało tylko 2,7 proc. urzędów „Oznacza to, że urzędy jednostek samorządu terytorialnego w niewystarczającym stopniu zabiegają o pozyskanie zagranicznego kapitału” — konkludują autorzy. Ich zdaniem, na wyróżnienie zasługuje Kraków. Urząd nadesłał odpowiedź w ciągu jednego dnia, a także otrzymał maksymalną liczbę punktów za treść badanego e-maila. — Przepis na ściąganie inwestorów to stworzenie oddzielnej komórki, która zajmuje się ich obsługą. Potencjalny partner nie może błądzić po urzędzie, trzeba poprowadzić go „za rękę” i umożliwić szybkie załatwienie spraw — podpowiada Monika Chylaszek, rzecznik prezydenta Krakowa. — Przedstawiciele różnych wydziałów urzędu spotykają się z inwestorem w jednym miejscu. Wyjaśniamy wówczas wszystkie niejasności i nadajemy sprawom szybki bieg. Nie ograniczamy się jedynie do ściągania inwestorów. Dajemy im także „serwis posprzedażowy” — żartobliwie dodaje Rafał Kulczycki, szef krakowskiego Wydziału Rozwoju Miasta. Generalne wnioski z badania Studenckiego Koła Naukowego (SKN) nie są jednak optymistyczne. Zdaniem przedstawicieli SKN, urzędy przykładają zbyt małą wagę do korespondencji elektronicznej. Zbyt długo odpowiadają na pytania, ignorują też e-maile w języku angielskim.

Jak zniechęcić inwestora

„Takie podejście w połączeniu ze stosunkowo niską jakością przysyłanych e-maili może skutecznie zniechęcić interesanta do zainteresowania ulokowaniem kapitału w danej jednostce samorządu terytorialnego. A powinno być dokładnie odwrotnie” — podsumowują autorzy. — Jestem zszokowany wynikami badania. Jeździmy po Polsce, edukujemy samorządowców, pokazujemy, że trzeba korzystać z takich szans. Dlaczego więc z nich nie korzystają? — zastanawia się Dariusz Giza, wiceprezes Inwest Consulting.

Łebscy samorządowcy

Gminy, które odesłały odpowiedź tajemniczemu klientowi tego samego dnia: Lubartów, Lublin, Łowicz, Brzesko, Głogów Małopolski, Krosno, Słupsk, Pruszcz Gdański, Rydułtowy, Szczecin, Jabłoń, Ulan-Majorat, Świercze, Cisek, Szudziałowo

Gminy, które zaprosiły tajemniczego klienta na spotkanie: Osielsko, Inowrocław, Barcin, Wąbrzeźno, Łęczna, Piotrków Trybunalski, Skierniewice, Olkusz, Zator, Gorlice, Ostrołęka, Podkowa Leśna, Legionowo, Serock, Sulejówek, Kędzierzyn-Koźle, Prudnik, Leżajsk, Gorzyce, Tarnobrzeg, Chojnice, Lębork, Słupsk, Sopot, Goczałkowice-Zdrój, Bieruń, Bytom, Chorzów, Katowice, Mysłowice, Zabrze, Jastrzębie-Zdrój, Żory, Lubawa, Mrągowo, Czarnków, Piła, Pobiedziska, Wolsztyn, Krotoszyn, Dobra (Szczecińska), Police, Wałcz, Milanów, Mircze, Bedlno, Szulborze Wielkie, Fredropol, Łubnice i Chodów.

Źródło: raport SKN

48 proc. Taki odsetek samorządów odpowiedział na list tajemniczego inwestora z Polski…

4 proc. …a taki na jego prośbę w języku angielskim

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Tajemnicza firma pyta, co druga gmina milczy