Przyjrzeliśmy się dostępnym na polskim rynku instrumentom, których wycena zależy od notowań ropy i miedzi, a także (w mniejszym stopniu) — metali szlachetnych. Warunkiem koniecznym była (przynajmniej teoretyczna) płynność.
W grupie akcji bezapelacyjnie najlepszą inwestycją surowcową ostatnich sześciu miesięcy okazały się akcje KGHM. Miedziowy gigant zdystansował równie mocno przeceniony wcześniej Lotos. Stabilniejsze, ale przez to również mniej zyskowne były natomiast notowania Orlenu.
W grupie funduszy i subfunduszy surowcowych bezkonkurencyjny w ciągu ostatniego półrocza był Idea Surowce Plus, którego jednostki uczestnictwa zdrożały o 47 proc. Zaskakująco dobry wynik zarządzający osiągnęli też w perspektywie 12-miesięcznej (17 proc.), a więc obejmującej jesienną przecenę. Aktywa subfunduszu są jednak skromne (niespełna 5 mln zł na koniec maja).
Niestety, równie skromne są obroty notowanymi na GPW certyfikatami strukturyzowanymi, które wyemitował Raiffeisen. Wycena dwóch z nich uzależniona jest od wahań cen ropy naftowej. Przy czym jeden z nich pozwala zarabiać na wzrostach, drugi — na spadkach notowań kontraktów na "czarne złoto" na londyńskiej giełdzie ICE.


Kiedy ceny surowców pójdą znów w górę? Czy warto już teraz kupować instrumenty, których wycena zależy od notowań ropy i miedzi? Odpowiedzi m.in. na te pytania we wtorkowym Pulsie Biznesu.