Tak się robi biznes w kryzysie

  • Marta Bellon
07-12-2012, 00:00

Gra planszowa sprzedała się w kilka dni. Produkcję filmu wsparło swoimi pieniędzmi tysiące osób. Teraz Islandki szykują się do globalnego debiutu ich mobilnej aplikacji

Dwie dwudziestoparolatki z kraju dotkniętego poważnym załamaniem gospodarczym, zamiast szukać pracy, której nie było, postanowiły ją sobie stworzyć. Dziś jeżdżą po świecie, promując przedsiębiorczość.

Planszówka pod choinkę

W 2009 r., kiedy Islandię dopadł kryzys gospodarczy, Vala Halldorsdottir straciła pracę, a Sesselja Vilhjalmsdottir wróciła właśnie z wymiany studenckiej w USA. Pierwsza po inżynierii przemysłowej, druga po ekonomii swoje pierwsze doświadczenia zdobywały, pracując w banku i firmie zajmującej się oprogramowaniem komputerowym. Obie miały po 25 lat. Zainwestowały wtedy wszystkie swoje oszczędności w wyprodukowanie gry planszowej. Planszówki są popularną bożonarodzeniową rozrywką w Islandii, a przed świętami znikają z półek sklepowych równie szybko jak sezonowe ozdoby.

— Kiedy wybuchł kryzys ekonomiczny, o pracę było bardzo trudno, postanowiłyśmy więc stworzyć coś swojego. Obie byłyśmy członkiniami klubu gier planszowych, który zrzeszał ośmiu członków i zbierał się raz w miesiącu, by grać, ale przede wszystkim, by dobrze się bawić. Wpadłyśmy wtedy na pomysł, by stworzyć własną grę — opowiada Sesselja.

— Kryzys gospodarczy potraktowałyśmy jako szansę na osiągnięcie sukcesu w biznesie — dodaje Vala. Gra, w której zwyciężał ten, kto najlepiej wkręcał pozostałych graczy, czyli był najlepszym kłamcą, okazała się ogromnym sukcesem. Wyprzedała się w ciągu pięciu dni od momentu, gdy trafiła do sklepów. Dla młodych przedsiębiorczyń była to ważna szkoła życia. Dostawa z Chin, gdzie gra była produkowana, spóźniała się, istniała groźba, że nie dotrze do Islandii przed Bożym Narodzeniem.

— Na tydzień przed świętami w ogóle nie spałyśmy, bo miałyśmy świadomość, że po świętach gry zwyczajnie się nie sprzedadzą. Na pięć dni przed świętami dostawa dotarła do Islandii, a gra zniknęła z półek — mówi Sesselja.

Dzieciaki od start-upów

Pierwsza przygoda z własnym biznesem zmotywowała obie panie do... nakręcenia filmu o młodych przedsiębiorcach — „The Start-up Kids”. Z biletem w jedną stronę i kamerą pod pachą wsiadły do samolotu. W San Francisco, Dolinie Krzemowej, Londynie, Berlinie, Sztokholmie i Kopenhadze spotykały się ze start-upowcami, którzy w wieku 13, 16 i 20 kilku lat zamiast o zabawie i nauce, myśleli o tym, jak zawstydzić Gatesa czy Jobsa.

— Poruszałyśmy tematy, które interesowały nas same. Te rozmowy otworzyły nam oczy, spotkałyśmy wyjątkowe osoby, które choć nie podały nam oczywiście gotowej recepty na sukces, dzieliły się chętnie swoją wiedzą o tym, jak działa cały ekosystem start-upowy, w jaki sposób promować produkty i jakich błędów nie popełniać — mówi Sesselja.

Pieniądze na stworzenie filmu zebrały, ogłaszając kampanię na jednej z platform crowdfundingowych. W niecałe pięć godzin osiągnęły wyznaczony cel finansowy, czyli 7 tys. USD. W sumie w ciągu miesiąca zebrały ponad 23,5 tys. USD. Projekt wsparło ponad 360 internautów. Podróżując po USA i Europie, przeprowadziły około 80 wywiadów, w filmie pokazanych jest 15 najciekawszych — o przeprowadzkach, utracie dopiero co zarobionych milionów, spaniu po dwie godziny, przewadze komputera nad własną dziewczyną i niewykorzystanych urlopach opowiadali m.in. twórcy SoundCloud, Vimeo, Wordpress czy Posterous.

Made in Island

Planszówka i film to niejedyne projekty Sesselji i Vali. Kilka tygodni temu premierę miała aplikacja moblina KinWins ich autorstwa — zabawa motywacyjna, pobudzająca kreatywność, konwencją przypominająca kultową grę „Sim’s. Aplikacja na razie działa na iPhone’ach i jest dostępna wyłącznie w Islandii, ale przedsiębiorczynie zamierzają wypromować ją też na zagranicznych rynkach. Obie zgodnie przyznają, że nigdy nie ma właściwego momentu na to, by stworzyć start-up.

— Będzie wiele takich, w których będziesz chciał się poddać. Nie rób tego. Stwórz prototyp, postaraj się o kapitał, ucz się na swoich błędach. Just do it — radzi Sesselja. — Osiem na dziesięć start-upów upada. Jeśli się nie uda, nie załamuj się, porażka pozwoli ci uniknąć podobnych błędów w przyszłości — dodaje Vala.

23,5 tys. USD Taką kwotę dzięki crowdfundingowi zebrały na swój projekt przedsiębiorcze Islandki. Potrzebowały tylko 7 tys. USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Tak się robi biznes w kryzysie