Tak się zarabia na podręcznikach

MZAT
23-08-2012, 00:00

Ważne dane

Amerykanie sterują dziś łazikiem na Marsie, Europejczycy zderzają w CERN hadrony i szukają bozonu Higgsa, a Polacy — jak zwykle o tej porze roku — wybierają się do księgarni, by kupić pociechom kilogramy papierowych podręczników.

Na rychłe zmiany się nie zanosi, bo resort edukacji nie może wybrać partnera do przygotowania 18 darmowych e-podręczników, na których stworzenie ma zarezerwowane 45 mln zł (dwa konkursy zostały już unieważnione, rozstrzygnięcia mają zapaść w październiku).

Tymczasem wydawcy tradycyjnych podręczników skarżą się, że rządowe e-podręczniki (których jeszcze nie ma) to sposób na zmonopolizowanie rynku edukacyjnego za publiczne pieniądze. Ich zdaniem, odgórna cyfryzacja szkół, bez wsparcia graczy z rynku edukacyjnego, nie ma szansy na sukces.

Wydawcy twierdzą też, że klasyczne podręczniki — mimo łańcuszka kosztów, wskazanego obok — nie są drogie i kosztują tyle, ile godzina korepetycji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Tak się zarabia na podręcznikach