Zaczynają się trudne chwile dla rynku pracy. Etatów będzie ubywać coraz szybciej.
To był bardzo zły wrzesień dla rynku pracy. Między 31 sierpnia a 30 września 2009 r. ubyło 3,8 tys. miejsc pracy — podał Główny Urząd Statystyczny. Choć w skali całej gospodarki to niedużo, jednak wynik jest niepokojący. Od 2004 r. wrzesień zawsze przynosił wzrost zatrudnienia, ponieważ przybywało prac sezonowych. Tym razem wczesnojesienny impuls nie wystarczył.
— Obniża się też zatrudnienie w ujęciu rocznym. We wrześniu spadało w tempie 2,4 proc. rok do roku wobec 2,2 proc. w sierpniu. Zaskoczenia jednak nie ma, wyniki są zgodne z prognozami — komentuje Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.
Nieciekawą sytuację na rynku pracy potwierdzają dane o wynagrodzeniach. We wrześniu przeciętny pracownik przedsiębiorstwa zarobił 3283 zł — to o 3,3 proc. (111 zł) więcej niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. Jeśli dołożymy to tego inflację, która w tym czasie wyniosła 3,4 proc., okaże się, że wzrost cen zjadł w ujęciu realnym całą podwyżkę pensji.
— Dane o zatrudnieniu i wynagrodzeniach pokazują, że realny fundusz płac [wszystkie pieniądze, jaki otrzymali pracownicy — red.] skurczył się w ujęciu rocznym o 2,4 proc. Po sierpniu 2009 r. to najgorszy wynik od ponad pięciu lat — zaznacza Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku.
Ekonomiści podkreślają, że przed nami dalsze pogorszenie na rynku pracy. Bezrobocie będzie rosło, na koniec zimy może osiągnąć 13-14 proc. Do 1-2 proc. wyhamują też pensje.