Talerz fasoli za 1 lub 320 USD

opublikowano: 17-10-2017, 22:00

Ubodzy zawsze płacą więcej — wynika zraportu organizacji World Food Programe

Za to samo danie mieszkaniec Nowego Jorku zapłaci nieco ponad dolara, a mieszkaniec Sudanu Południowego — 320 USD. Ubodzy zawsze płacą więcej — wynika z nowego raportu organizacji non profit World Food Programe (WFP), który — jak twierdzą jego twórcy — odsłania prawdziwą skalę dysproporcji ekonomicznych na świecie. Ma on przede wszystkim zwrócić uwagę na problem i przyczyny głodu.

Wykorzystując parytet siły nabywczej, ekonomiści porównali ceny dania przyrządzanego z najprostszych składników — fasoli (lub jej odpowiedników w postaci innych nasion strączkowych) oraz popularnego w danym kraju dodatku węglowodanowego, np. ryżu lub manioku. Następnie porównali je ze średnim dziennym budżetem mieszkańca (obliczonym na podstawie PKB per capita). Dzięki temu można było obliczyć, ile przeciętny obywatel Nowego Jorku musiałby zapłacić za danie z fasolą, gdyby był zmuszony wydać na nie taką samą część swojego dochodu co obywatele innych krajów.

O ile w Nowym Jorku za fasolę z ryżem trzeba zapłacić 1,2 USD, czyli około 0,6 proc. średniego dziennego dochodu, to w krajach takich jak Sudan Południowy, który wylądował na samym końcu zestawienia, Nigeria, Syria, Malawi czy Demokratyczna Republika Kongo od 82 USD do 321,7 USD. Najgorzej wypadł Sudan Południowy, kraj walczący z klęską głodu, jeden z najbiedniejszych na świecie — aby zapewnić sobie minimalną porcję składników odżywczych, wielu mieszkańców musi zapłacić więcej, niż zarabia w ciągu dnia.

— Porównując indeks siły nabywczej, rzuciliśmy jasne światło na nierówności pod względem dostępu do żywności — mówi David Beasley, dyrektor WFP. Publikacja „indeksu fasoli”, jeśli tak go nazwiemy (zgodnie z definicją autorów raportu byłaby to cena za podstawowy posiłek w biednym kraju wyrażona jako odsetek średniego dziennego dochodu), ma jednak zupełnie inny cel niż przygotowywany co roku, słynny wśród ekonomistów, raport na podstawie parytetu siły nabywczej pt. Big Mac Index.

Organizacja WFP chciała pokazać, z czego wynika problem głodu na świecie. Jej ekonomiści podkreślają, że często nie chodzi o brak żywności, ale o to, że w wielu regionach świata ludzi po prostu na nią nie stać. Problem pogłębia się szczególnie w krajach pogrążonych w konfliktach, niestabilnych politycznie, słabo rozwiniętych i dotkniętych klęskami naturalnymi, np. suszą.

— W ubiegłym roku głodowało na naszej planecie 795 mln ludzi. Świat tymczasem wyprodukował wystarczającą ilość żywności — jedzeniem, które marnujemy, wykarmilibyśmy 2 mld osób — mówi Francis Mwanza, rzecznik prasowy WFP. W tym roku liczba głodujących ma się powiększyć.

— Jeśli nie powstrzymamy konfliktów, jeśli nie powstrzymamy migracji ludzi z ich ojczyzn do pobliskich krajów, jeśli ludzie nie będą mieć środków, aby uprawiać i hodować własne produkty rolne albo kupować żywność w sklepach, głodu na świecie będzie coraz więcej — dodaje Francis Mwanza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Talerz fasoli za 1 lub 320 USD