Tani sprzęt rzadko się leasinguje
Firmy leasingowe raczej nie zarobią kokosów na zwykłym sprzęcie biurowym. Nie opłaci się zawierać umów na niewielkie sumy. Inaczej jest w przypadku drogich urządzeń, które służą np. do prezentacji audiowizualnych.
Leasing komputerów i urządzeń biurowych nie przynosi tak dużych przychodów, jak np. samochody. W 1998 roku leasing sprzętu tego typu wyniósł, według danych Konferencji Przedsiębiorstw Leasingowych, około 300 mln zł. Jednak tak naprawdę, w przypadku zdecydowanej większości firm gros przychodów pochodzi tylko z leasingu komputerów. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, że sprzęt biurowy jest po prostu bardzo tani. Niska wartość transakcji oznacza konieczność sporządzania wielu umów w celu osiągnięcia odpowiednio dużego obrotu. Nie jest to zatem dobre źródło zysku.
Nie wszyscy jednak przedsiębiorcy z branży podzielają opinię, że na sprzęcie biurowym zarobić się nie da. Część zaznacza, że co prawda zysk z takich operacji jest mniejszy, niż np. w przypadku samochodów, ale klienci są jednak zainteresowani tego typu transakcjami. W grę nie wchodzą raczej poważne sumy, zatem leasingodawcy nawiązują współpracę ze sprzedawcami, aby maksymalnie uprościć formalności i umożliwić zawarcie umowy niemal od ręki.
— Nie można wprost powiedzieć, że nie opłaci się leasingować taniego sprzętu biurowego. Wszystko zależy od firmy. W przypadku umów na dużą czy małą sumę nasz wkład pracy jest identyczny. Jednak przy niewielkich transakcjach firmy leasingowe mogą udzielać kredytów z własnych środków — tłumaczy Ewa Raczyńska, dyr. ds. marketingu Kredyt Lease.
Specjaliści z branży podkreślają, że trudno oczekiwać wzrostu popularności leasingu sprzętu taniego, powszechnego użytku. Lepsze perspektywy stwarza leasing drogich, skomplikowanych urządzeń, które też są wykorzystywane w biurach. Chodzi tu np. o nowoczesne wyposażenie sal konferencyjnych. Koszt urządzeń do prezentacji audiowizualnych może przekraczać nawet 200 tys. zł.
IK JP MIB