Tania energia płynie za granicę

Maria Trepińska
opublikowano: 2002-06-06 00:00

Ponad 300 mln zł straci w 2002 r. górnictwo na sprzedaży taniego węgla do produkcji energii elektrycznej przeznaczonej na eksport. Kto zyska? Pośrednicy, energetyka i zagraniczni odbiorcy. I to wszystko w sytuacji, gdy Huta Łaziska bankrutuje, bo nie stać jej na płacenie rachunków za prąd.

Pod koniec 1997 r. Jan Szlązak, ówczesny wiceminister gospodarki, wpadł na pomysł, aby wykorzystać nadmiar mocy produkcyjnych w górnictwie oraz energetyce i uruchomić dodatkowy eksport energii elektrycznej. Warunkiem powodzenia tego przedsięwzięcia było uzyskanie taniej energii — węgiel miał być dostarczany po cenach znacznie niższych od obowiązujących na rynku krajowym. Średnio były ona niższe o 40-50 proc.

Spółki Skarbu Państwa podpisały kontrakt pod koniec 1997 r. i interes zaczął się kręcić. Głównymi graczami były i są spółki węglowe, Węglokoks, elektrownie, Polskie Sieci Elektroenergetyczne oraz pośrednicy. Problem polega na tym, że w 1997 r. górnictwo wydobywało 137 mln ton węgla, podczas gdy w 2001 r. o 35 mln ton mniej. W tym czasie zlikwidowano kilka kopalń, z branży odeszło około 100 tys. górników. A tania energia, na bazie dotowanego węgla, nadal płynie za granicę.

Siedem spółek węglowych oraz samodzielna KWK Budryk podpisują co roku kontrakty na dostawy węgla po tzw. preferencyjnych cenach z Węglokoksem, który pośredniczy w jego dostawach do elektrowni. PSE i PSE Elektra (spółka zależna PSE) zajmują się eksportem energii.

W pierwszym kwartale 2002 r. kopalnie dostawały 29 EUR (107 zł), a od drugiego kwartału tylko 20 EUR (74 zł) za tonę węgla na eksport energii. Paradoks tkwi w tym, że elektrownie za węgiel do produkcji energii przeznaczonej na rynek krajowy płacą 152 zł. W efekcie na potrzeby polskiej gospodarki produkujemy energię drożej niż na eksport. W ten sposób dotujemy zagraniczną konkurencję.

W 2002 r. kopalnie mają dostarczyć po zaniżonych cenach 4 mln ton węgla. Zamiast więc otrzymać ponad 600 mln zł, dostaną około 300 mln zł mniej. Średni koszt wydobycia tony węgla wynosi 135 zł. Spółki węglowe sprzedając węgiel przeznaczony do produkcji eksportowanej energii tracą więc na jednej tonie 61 zł.

— Sprzedaż węgla po preferencyjnych cenach pod eksport energii to smutna konieczność. Jego zbyt podnosi efektywność funkcjonowania kopalń dzięki obniżce kosztów — mówi Marek Kossowski, wiceminister gospodarki.

Jego zdaniem, ten węgiel jest kiepskiej jakości i byłyby problemy z jego sprzedażą po normalnych cenach.

— Rudzka Spółka Węglowa zamierza sprzedać 0,3 mln ton węgla pod eksport energii w 2002 r. Uzyskane z tego tytułu przychody poprawiają naszą płynność finansową — mówi Henryk Dźwigoł, prezes Rudzkiej Spółki Węglowej.

Kto zatem traci? Z pewnością podatnicy, bo to w końcu budżet państwa dotuje górnictwo. Proceder ten stawia również w nowym świetle sytuację Huty Łaziska. Górnośląski Zakład Elektroenergetyczny odciął jej prąd, bo nie płaciła rachunków.

Radosław Miśkiewicz, główny udziałowiec Huty Łaziska, twierdzi, że huta kupuje energię droższą niż ta, która trafia na eksport.

— Nie mamy szczegółowych danych, ale z naszych analiz wynika, że PSE eksportuje energię taniej, niż nam sprzedaje — mówi Radosław Miśkiewicz.

Regina Wegnerowska, rzecznik PSE, poinformowała, że cena energii eksportowanej to tajemnica kontraktu i jej nie ujawni. Zatem upraszczając sprawę, polscy podatnicy dotują energię dla zagranicznych odbiorców, a rodzima huta pada, choć jest jedynym producentem żelazostopów w kraju.

Zakup tony węgla po atrakcyjnej cenie stwarza pokusy. Według naszych informacji, surowiec przeznaczony do produkcji eksportowej trafia również na rynek krajowy. „Kontrakt Szlązaka” na swój sposób wykorzystuje także energetyka. Takie przypadki potwierdziła kontrola Najwyższej Izby Kontroli. Z dokumentów kontrolnych wynika, że „21 stycznia 2000 r. elektrownia Jaworzno III zawarła z PSE porozumienie (...). Jego przedmiotem były dostawy energii elektrycznej wyprodukowanej w Elektrowni III i Elektrowni II z węgla energetycznego zakupionego po cenach obniżonych (..). Uzgodniono, że dla wyprodukowania 1 kWh energii wskaźnik zużycia Elektrowni III wyniesie 0,5 kg, a 0,8 kg w Elektrowni II. Na mocy tego porozumienia elektrownia zawarła z Węglokoksem, a następnie ze spółkami węglowymi, umowy na dostawy po obniżonych cenach (...). Delegatura NIK w Katowicach stwierdziła, że w porozumieniach z PSE podano wysokość wskaźników zużycia węgla na produkcję energii elektrycznej na eksport na poziomie wyższym niż faktyczne zużycie. Działania te umożliwiły elektrowni zakup około 100 tys. ton węgla po cenach preferencyjnych i wykorzystanie go do produkcji energii elektrycznej na rynek krajowy”.

— Potwierdzam nieprawidłowości — mówi Mieczysław Kosmalski, dyrektor delegatury NIK.

Ten przykład pokazuje kolejny paradoks. Energetyka osiąga zyski kosztem górnictwa.

Regina Wegnerowska twierdzi, że jej spółka nie posiada danych, ile wynosi eksport energii wyprodukowanej z taniego węgla.

— Nie prowadzimy takich rozróżnień. PSE zwiększyły w 2001 r. eksport energii w stosunku do roku ubiegłego o 27 proc. Wynosił on 9777 GWh. Głównymi kierunkami były Niemcy, Czechy, Austria, Słowacja, Węgry — mówi Regina Wegnerowska.

W środowisku górniczym coraz częściej mówi się o tym, że sprzedaż taniego węgla nie ma pokrycia w ilości dodatkowo wyprodukowanej energii elektrycznej.

— Przyrost eksportu energii elektrycznej nie bilansuje się z ilością dostarczanego na ten cel taniego węgla. Jeśli w 1997 r. i latach wcześniejszych, przed zawarciem kontraktu, eksportowano około 7150 do 7900 GWh, to tylko w roku 2000, z tytułu sprzedaży ponad 3,6 mln ton taniego węgla, eksport energii powinien wynieść około 15 000 GWh, a nie 9663 GWh, i powinien być wyższy około 100 proc. w stosunku do 1997 r. — wylicza nasz anonimowy rozmówca.

Okiem eksperta

To patologia

Polityka cenowa w górnictwie jest patologiczna. Sprzedaż węgla pod eksport energii pokazuje, że wielu kopalni nie traktuje się jako przedsiębiorstwa zapewniające zysk. W gospodarce rynkowej nie można ustalać cen poniżej kosztów. Prowadzona w ostatnich latach polityka tolerowania cen węgla negocjowanych poniżej kosztów jego pozyskania jest oczywistym zaprzeczeniem praw rynkowych.

Wiesław Blaschke kierownik Zakładu Ekonomiki i Badań Rynku Paliwowo-Energetycznego w Instytucie Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN