Tania reasekuracja napędza wojnę cenową

Polscy ubezpieczyciele korzystają na spadających stawkach za podział ryzyka. Drukowanie pieniędzy przez EBC jeszcze mocniej popchnie je w dół.

60 mld EUR — tyle kapitału co miesiąc zamierza od marca pompować w gospodarkę Europejski Bank Centralny w ramach programu luzowania polityki pieniężnej (QE). Decyzja o jego uruchomieniu ma wpływ nie tylko na rynek walutowy czy długu, ale także ubezpieczeniowy, na który trafi część kapitału. Dodatkowe pieniądze sprawią, że niskie już ceny reasekuracji polecą jeszcze mocniej w dół. Agnieszka Michałowska, dyrektor w firmie brokerskiej Marsh Polska, szacuje, że w 2014 r. usługi reasekuracyjne staniały o 10-20 proc.

— Największe redukcje dotyczyły ubezpieczeń majątkowych. Nieco inaczej przedstawia się sytuacja w ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej, gdzie stawki umów podstawowych utrzymują się na stałym poziomie praktycznie od 10 lat. Ale już w reasekuracji dodatkowego ryzyka zanotowano spadek nawet do 15 proc. — mówi Agnieszka Michałowska.

W jej ocenie ten rok nie przyniesie przełomu. Wszystko przez dużą nadwyżkę kapitałową dostępną obecnie na rynku reasekuracyjnym. W ostatnich latach napłynęło tam bardzo dużo pieniędzy — fundusze przeznaczone na reasekurację urosły z 340 mld USD w 2008 r.

Trzeźwiąca katastrofa

— Podaż przeważa nad popytem, efektem są niższe stawki — twierdzi Tomasz Balcerowski, dyrektor działu ubezpieczeń OC w AIG Polska. Jego zdaniem, jeśli nie zdarzy się duża szkoda katastroficzna, która otrzeźwi rynek, spadek cen w reasekuracji może utrzymać się dłużej. Na to samo zwraca uwagę Marek Rundo, dyrektor biura reasekuracji w PZU.

Podkreśla, że reasekuratorzy na bieżąco oceniają sytuację i podejmują decyzje o stosowaniu niższych stawek. Wystarczy jednak kilka dużych szkód, by w dotkniętej nimi linii biznesowej doszło do zaostrzenia polityki cenowej. W przeszłości zdarzyło się to wielokrotnie, np. po huraganie Katrina w 2005 r. czy powodziach w Polsce w pięć lat temu.

— Umowy reasekuracji obligatoryjnej zawiera się najczęściej na rok kalendarzowy. Dlatego informację zwrotną z rynku na temat cen ubezpieczyciele otrzymają dopiero w drugim półroczu, kiedy rozpoczną się rozmowy o warunkachreasekuracji na 2016 r. — mówi Marek Rundo.

Skuteczna broń

Petra von Seydlitz, broker reasekuracyjny w Aon Benfield odpowiedzialny za rynki polski i czeski, twierdzi, że nasi ubezpieczyciele kupili programy reasekuracyjne na ten rok po cenach niższych niż w 2014 r.

Nie oznacza to jednak automatycznie mniejszych wydatków na reasekurację, bo towarzystwa korzystają ze spadających cen i starają się jak największy ciężar potencjalnych szkód przerzucić na reasekuratorów. Dlatego decydują się na zakup większych „pojemności” i sięgają po dodatkowe ryzyka. To zaś umożliwia im prowadzenie jeszcze bardziej agresywnej wojny cenowej na rynku.

— Spadki stawek w reasekuracji tylko umacniają agresywną politykę polskich ubezpieczycieli w zakresie cen. W niektórych obszarach obniżki cen polis doprowadziły nawet do strat, nie widzimy jednak zmiany w podejściu towarzystw do wyceny ubezpieczeń — mówi Agnieszka Michałowska. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu