Targi Kielce kipią od nowych projektów

TM
opublikowano: 20-04-2009, 00:00

Kiedy część firm na kołku zawiesza inwestycje, świętokrzyska firma obiera odwrotny kierunek.

Kiedy część firm na kołku zawiesza inwestycje, świętokrzyska firma obiera odwrotny kierunek.

Kryzys nie kryzys, inwestować trzeba. Z takiego założenia wyszły władze wicelidera rynku wystawienniczego w Polsce. Na biurku Andrzeja Mochonia, prezesa Targów Kielce, leżą projekty, których wartość kosztorysowa przekracza 160 mln zł. Firmy budowlane mogą szykować się do pierwszego przetargu. Za kilka dni spółka ogłosi, że poszukuje wykonawcy budynku wejścia na teren targów (10 mln zł) oraz pawilonu E, czyli wielofunkcyjnego obiektu wystawienniczego. Ten ostatni ma być wizytówką targów, które dziś mieszczą się w zmodernizowanych obiektach, pamiętających czasy późnego Gierka. Koszt prac wyceniono na 49 mln zł.

— Mamy już pełną dokumentację projektową i pozwolenia na budowę — zapewnia Andrzej Mochoń.

Ale prezes myślami sięga już jesieni 2010 r. Wtedy ma ruszyć druga wielka inwestycja — budowa wielofunkcyjnego centrum kongresowego, przeznaczonego zarówno do obsługi imprez targowych, jak i stricte kulturalnych. Ta inwestycja jest warta — według planów — 85 mln zł. Trzecią inwestycją ma być wystawienie swoistej hybrydy — wielopoziomowego parkingu połączonego z obiektami usługowymi, jak poczta czy fast food. Te projekty mają być zakończone do 2013 r.

— Przy dobrej koniunkturze przyśpieszymy realizację inwestycji. Jeśli jednak spowolnienie będzie trwać dłużej, będziemy się trzymać obecnego harmonogramu. Nie ma jednak mowy o odstąpieniu od tych projektów —zapewnia prezes.

Kluczową kwestią będzie zdobycie finansowania. Część potrzebnych pieniędzy zapewni Bruksela. Targi Kielce mają promesę na 13,2 mln EUR (56 mln zł według obecnego kursu) z programu na rozwój tzw. ściany wschodniej. O resztę pieniędzy kieleckie targi, które w 2008 r. zarobiły na czysto 12 mln zł, musza się postarać.

— Przed spowolnieniem gospodarki dyrektorzy banków często dzwonili z propozycją finansowania. Dziś mówią, że ryzyko jest większe. Sugerują, że trzeba będzie stworzyć konsorcjum. Nie mam jednak wątpliwości, że dopniemy finansowanie — zapewnia Andrzej Mochoń.

— To najlepszy moment na inwestycje. Ci, którzy są mocni, mają szanse bardzo mocno iść w tym czasie do przodu, zostawiając rywali w tyle — ocenia Bogusław Zalewski, prezes rady Polskiej Izby Przemysłu Targowego.

Andrzej Mochoń jest pewny, że spółka zakończy rok na plusie. Zysk nie będzie jednak tak wysoki jak w 2008 r. W branży mówi się, że to jesienne imprezy pokażą, jaka będzie koniunktura w branży wystawienniczej.

— Sporą niewiadomą będzie dla nas Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego. Wiadomo, jaka jest dziś sytuacja państwowych firm zbrojeniowych. Jestem jednak ostrożnym optymistą — kwituje Andrzej Mochoń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TM

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu