Taśmy prawdy porażają

Jacek Zalewski
opublikowano: 20-09-2006, 00:00

Najstarsi mieszkańcy Budapesztu porównują niespodziewane nocne zamieszki uliczne z... węgierskim powstaniem narodowym, którego 50. rocznica będzie uroczyście obchodzona za miesiąc. Społeczeństwo, a przynajmniej jego znaczna część, czuje się oszukane przez premiera Ferenca Gyurcsánya i żąda jego natychmiastowego ustąpienia.

Dotychczas Gyurcsány był symbolem sukcesu — zarówno osobistego, jak i politycznego. Dawny aparatczyk komunistycznego związku młodzieży, po 1990 r. wziął się do biznesu i zbił fortunę na przejmowaniu i prywatyzowaniu upadłych przedsiębiorstw. Dzisiaj jego majątek szacowany jest na ponad 17 mln dolarów, co w kategoriach globalnych — a także polskich — nie rzuca na kolana, ale na Węgrzech zasługiwało na powołanie specjalnej komisji. Przynajmniej jedna z transakcji okazała się podejrzana, ale Gyurcsány się wybronił. Dwa lata temu, w momencie obejmowania przez niego stanowiska premiera, położenie węgierskich socjalistów było bardzo podobne do sytuacji SLD po odejściu Leszka Millera. I oto stał się polityczny cud — w kwietniowych wyborach skazana już na porażkę lewica utrzymała się u władzy, a tym samym wstrzymała wahadło, zmieniające ekipy rządzące Węgrami regularnie co cztery lata. Wyłączną przyczyną sukcesu socjalistów była osobista charyzma Ferenca Gyurcsánya, który konsekwentnie budował swój wizerunek Tony’ego Blaira znad Dunaju, czyli nowoczesnego polityka sprawnie prowadzącego — notabene z trzecią już żoną — Węgry w XXI wiek.

Porażającą wręcz szczerość Gyurcsánya na powyborczej naradzie partyjnej trudno uznać za wydarzenie nadzwyczajne. O tym, że socjaliści niewiele zrobili, że zatrzymali węgierskie reformy, że nie wykorzystali wstąpienia do Unii Europejskiej, że nie mają pomysłu na ożywienie gospodarki — prawica mówiła przez całą kampanię, ale PR szefa rządu lepiej trafiał do wyborców. Prawdziwym hitem okazało się dopiero nagranie oraz upowszechnienie w mediach dokonanego przez Gyurcsánya opisu rzeczy- wistości. Wstrzymując się od prognoz, jak zakończy się kryzys na Węgrzech — wręcz nie śmiemy sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby podobne taśmy prawdy zostały rozpowszechnione u nas. Ot, chociażby z prowadzonych obecnie przez partyjnych wodzów szczerych kłótni o przyszłość koalicji rządowej...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy