Czytasz dzięki

Tchórzewski z wozu, Ostrołęka staje

Wykonawca bloku w Ostrołęce, hołubionej przez Krzysztofa Tchórzewskiego „ostatniej dużej elektrowni węglowej w Polsce”, ma zawiesić prace.

To prawdopodobnie koniec projektu, którego głównym promotorem był Krzysztof Tchórzewski, były minister energii, poseł Prawa i Sprawiedliwości z okręgu siedlecko-ostrołęckiego, a także wieloletni zaufany współpracownik Jarosława Kaczyńskiego. Wykonawca bloku, czyli amerykański koncern GE, dostał— jak głosi komunikat — „polecenie zawieszenia wykonywania całości prac związanych z kontraktem”. To efekt decyzji, którą dzień wcześniej podjęły Energa i Enea, dwie firmy kontrolowane przez skarb państwa, które są udziałowcami w tej inwestycji. Zawiesiły jej finansowanie „w związku z potrzebą przeprowadzenia analiz”.

Nowe życie od PiS

Epopeja związana z inwestycją w Ostrołęce trwała lata. Projekt został przez Energę zamrożony w 2014 r. ze względu na brak ekonomicznego uzasadnienia. Nowe życie dostał jednak po wyborach z 2015 r. wygranych przez PiS.

— To dla ziemi ostrołęckiej wyjątkowy prezent od ministra Krzysztofa Tchórzewskiego na stulecie niepodległości — tak o inwestycji mówił 12 lipca 2018 r. poseł Arkadiusz Czartoryski, też z PiS.

Tego dnia podpisywana była umowa pomiędzy Elektrownią Ostrołęka a GE. Wartość umowy jest niebagatelna — 5,05 mld zł netto, czyli 6,023 mld zł brutto. Nastroje były uroczyste. Krzysztof Tchórzewski czytał list od premiera Mateusza Morawieckiego. Arkadiusz Siwko, ówczesny prezes Energi, dziękował Jarosławowi Kaczyńskiemu, a Mirosław Kowalik, prezes Enei, podkreślał, że „inwestycja będzie spalała polski węgiel”.

Sceptycy alarmowali

Osobom niezwiązanym z inwestycją podniosła atmosfera się jednak nie udzielała.

— Czy inwestycja w Ostrołęce zwróci się Enerdze i Enei? Mam duże wątpliwości — zauważał już w 2018 r. Kamil Kliszcz, analityk DM mBanku. Sceptyczni byli też eksperci z Forum Energii.

Już w raporcie z początku 2018 r. zwracali uwagę, że krajowe wydobycie węgla spada i za dwie dekady ukształtuje się na poziomie ok. 35 mln ton (dziś to ok. 65 mln ton). Inni rozmówcy żartowali, że „Ostrołęka może być prezentem dla rosyjskich dostawców węgla”. Potwierdzeniem, że to obserwatorzy i analitycy mieli rację, była niemożność pozyskania zewnętrznego finansowania na inwestycję w Ostrołęce.

Orlen analizuje

Co teraz z Ostrołęką? Krzysztof Tchórzewski nie jest już ministrem, a państwowy PKN Orlen, który ogłosił wezwanie na akcje Energi, zadeklarował, że inwestycja w Ostrołęce będzie realizowana, ale zapewne inaczej. Żywe są dyskusje nt. zastąpienia projektu węglowego gazowym.

— Biorąc pod uwagę skalę planowanych wyłączeń elektrowni węglowych, budowa elastycznego bloku gazowego w Ostrołęce, uzupełniającego pracę ze zmiennych źródeł OZE, ma sens. Warto jednak już teraz zaplanować przebudowę tego źródła w przyszłości na tzw. zielony wodór. Poza tym pilnie musimy określić, ile maksymalnie gazu chcemy w polskim miksie — nie jest to przecież nasz krajowy surowiec energetyczny — mówi Joanna Maćkowiak- Pandera, szefowa Forum Energii.

300 mln wyszło z kasy

Ile wydano na inwestycję w Ostrołęce? Energa odsyła do komunikatu. „Zaawansowanie realizacji inwestycji na 31 stycznia 2020 r. wynosi 5 proc. i jest to mierzone relacją zrealizowanych i opłaconych zadań w stosunku do łącznej wartości projektu” — głosi dokument. Można więc szacować, że na feralną inwestycję wydano już 300 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy