Te energetyczne umowy są nieważne w całości

Adam L. Kalus
opublikowano: 2005-01-24 00:00

Według wiceministra skarbu państwa Dariusza Marca, bulwersujące opinię publiczną tzw. umowy społeczne w energetyce — tytułowane tak niesłusznie, albowiem dotyczą przecież interesu grupowego — są wiążące wobec pracowników, wobec zarządów spółek energetycznych natomiast nie, gdyż nie można wszak zawierać umowy z samym sobą.

Rozmiar ignorancji prawnej zawartej w tej ministerialnej opinii jest zaskakujący. Przecież Sąd Najwyższy już dawno orzekł, że zakaz dokonywania czynności prawnej z samym sobą, wynikający z art. 108 kodeksu cywilnego, odnosi się również do sytuacji, gdy w czynności prawnej ta sama osoba działa z jednej strony jako organ osoby prawnej, a z drugiej — we własnym imieniu i na własną rzecz. Powoduje to nieważność całej umowy, a nie tylko części dotyczącej osób wchodzących w skład zarządów. Gdy występuje przesłanka powodująca nieważność umowy, możliwe jest jedynie orzeczenie jej nieważności w całości, a nie w części.

A zatem z sądowym unieważnieniem w całości tzw. umów społecznych w energetyce nie powinno być problemu. Chyba że w obliczu zbliżających się wyborów rząd premiera Marka Belki nie zdecyduje się na taki ruch, aby politycznie nie narażać się związkowcom i pracownikom sektora energetycznego oraz pozostałych nie sprywatyzowanych jeszcze branż. Pokrętna wypowiedź wiceministra skarbu zdaje się to zapowiadać.

ADAM L. KALUS, prezes Baupol Consulting