Tele-biuro to interes dla domatorów

Grzegorz Zięba
opublikowano: 2005-03-01 00:00

Firma ruszyła w październiku.

Dziś Magda Kowalska myśli już o zatrudnieniu pracownika.

Magdalena Kowalska nigdy nie myślała, że będzie prowadzić własny biznes. Do czasu, gdy lekarze stwierdzili u niej astmę, pracowała jako nauczycielka. Diagnoza okazała się wyrokiem na jej życie zawodowe. Musiała pożegnać szkołę i zostać w swoim krakowskim mieszkaniu.

— Szukałam jakiegoś sposobu zarabiania, który mogłabym wykonywać u siebie. Stąd pomysł na wirtualne biuro do obsługi małych firm, które nie stać na wynajęcie sekretarki czy nawet biura — opowiada Magdalena Kowalska.

Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Działalność prowadzi od października i ma już kilkudziesięciu stałych klientów, a 10 tys. zł, zainwestowane w komputer, oprogramowanie i łącze ISDN, już się zwróciło. W uruchomieniu firmy pomógł jej mąż informatyk.

Trzy pakiety

Tele-biuro proponuje klientom trzy pakiety usług: Recepcja, Sekretariat i Biuro. W pierwszym przypadku pani Magda odbiera telefony oraz raportuje maile lub faksy. Sekretariat to już bardziej rozwinięta usługa, do której dochodzi m.in. informowanie o firmie i umawianie klientów. Abonenci pakietu Biuro, prócz korzystania z powyższych usług, mogą zlecać m.in. wynajem sal konferencyjnych czy druk kopert firmowych.

— Obecnie rozszerzam ofertę o usługę księgowości. Nawiązałam współpracę z kilkoma biurami rachunkowymi — dodaje Magdalena Kowalska.

Z usług Tele-biura korzystają firmy zatrudniające kilka osób, takie jak biura architektoniczne, kancelarie adwokackie, lekarze, taksówkarze, a także akwizytorzy i przedstawiciele handlowi. Jest także kilka firm remontowych i hydraulicznych.

— Jeden z moich pierwszych klientów, Polak mieszkający w USA, powiedział, że takie usługi są tam bardzo rozpowszechnione — opowiada Magdalena Kowalska.

Trudne początki

Pomysł na wirtualne biuro nie od razu wydał się trafiony.

— Przez dwa miesiące miałam problem z pozyskaniem klientów — wspomina Magdalena Kowalska.

Szukając klientów, wysłała około tysiąca listów z ofertą. Do potencjalnych klientów chciała dotrzeć także przez e-maile. Jednak wynik tych działań był mizerny.

— Wszystko się zmieniło, kiedy umieściłam reklamę w telewizji kablowej i na stronach internetowych — opowiada Magdalena Kowalska.

Dodaje, że po zamieszczeniu reklamy w internecie w ciągu pół godziny jej stronę odwiedziło aż 200 potencjalnych kontrahentów.

— Możliwości obsługi klientów przeze mnie wyczerpują się. Będę musiała zatrudnić pierwszego pracownika — podsumowuje Magdalena Kowalska.

Okiem eksperta

Dobry pomysł

Wirtualne biuro to nie nowa działalność. Wcześniej takie usługi świadczone były w sposób nieformalny — rzemieślnicy wykorzystywali często kogoś z rodziny do odbierania telefonów i przekazywania informacji. Profesjonalizacja takiego rozwiązania to dobry pomysł.

Małgorzata Krzysztofek, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan