Netia wypracowała
niezły zysk i chce się nim
podzielić z akcjonariuszami.
W grę wchodzi dywidenda
lub buy-back.
Największy alternatywny operator zaskoczył rynek wysokością zysku netto. Netia wypracowała 263,9 mln zł w porównaniu z 88,7 mln zł przed rokiem. Zysk to w dużej mierze efekt odwrócenia części wcześniejszych odpisów z tytułu utraty wartości aktywów trwałych spółki na kwotę 221,3 mln zł. Według analityków, skorygowany zysk netto bez odwrócenia odpisu nie zaskakuje.
— Taki zabieg stosuje się bardzo rzadko. Wynika to z naszej pewności, że będziemy mogli generować dodatkowe przepływy pieniężne z istniejącej infrastruktury — podkreśla Jonathan Eastick, dyrektor finansowy Netii.
Spółka nie wyklucza zastosowania podobnych zabiegów w przyszłości.
— Wielkość odwrotnego odpisu była konserwatywna — mówi Mirosław Godlewski, prezes spółki.
Netia, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, chce utrzymać "fundusz akwizycyjny" — 300 mln zł.
— Zaproponujemy akcjonariuszom podzielenie się środkami powyżej tej kwoty — w formie dywidendy lub skupu akcji własnych — zapowiada prezes.
Z wypowiedzi dyrektora finansowego wynika, że chodzi o 150-200 mln zł.
Netia prognozuje, że na koniec 2011 roku będzie miała od 780 tys. do 800 tys. klientów szerokopasmowego internetu (na koniec grudnia miała ich 690 tys.). Prezes podkreśla, że największa aktywność firmy będzie skupiona właśnie na pozyskiwaniu klientów z tego obszaru. Usługi telefonii głosowej będą utrzymywane, ale ich liczba raczej nie będzie już rosła. Cały rynek usług szerokopasmowych wzrośnie według Mirosława Godlewskiego o około 500 tys. abonentów, co oznacza, że Netia liczy na 20-25 proc. udziału w nowych przyłączeniach.